Moja sypialnia. Miejsce wyciszenia, zabawy i wszystkiego innego.

Udostępnij ten post


Dzisiaj zapraszam Was do mojej sypialni. Miejsca gdzie wypoczywam i nabieram sił, miejsca gdzie czytam, miejsca gdzie płaczę w poduszkę gdy jest mi źle i miejsca które po urodzeniu się Filipa, zmieniło się o 180 stopni. 

Zawsze marzyłam o wielkim łóżku z narzutą i przy wybieraniu mebli do sypialni nie miałam wątpliwości. Wielkie łóżko to atut dla takiego wiercipięty nocnego jakim jestem ja :) Zaplanowałam każdy nawet najdrobniejszy szczegół wystroju tego miejsca. Czułam się tam naprawdę dobrze. Sypialnia była moim azylem, miejsce gdzie nikt oprócz mojego męża nie miał wstępu.

Od samego początku gdy dowiedziałam się, że jestem w ciąży nie miałam wątpliwości gdzie postawimy łóżeczko dziecka. Nie chciałam nawet słyszeć, że może ono stać w innym pokoju niż nasza sypialnie. Wiem, że są te wszystkie nianie elektroniczne, monitory oddechu, kamerki. Jednak dla mnie to tylko zwykły sprzęt, a ja chciałam mieć dziecko blisko siebie. Zrezygnowałam ze swojej samotni po to aby nigdy nie być już samotną.

Nie zdążyłam urządzić kącika dla dziecka, bo wylądowałam w szpitalu. Lekarze starali przetrzymać Filipa w moim brzuchu chociaż kilka dni. W tym czasie mąż musiał stanąć na wysokości zadania i sam zająć się urządzeniem miejsca dla dziecka, częścią wyprawki i całą resztą. Spisał się znakomicie :) Sypialnia nadal jest moim miejscem, moim azylem ale Filip ma w niej swój kącik. Swoje łóżeczko, zabawki...

Sypialnia nie służy teraz tylko do spania.

 Jest ona miejscem naszych codziennych zabaw. 

Dla mnie jest to wygodna perspektywa. Wszystkie zabawki w jednym pokoju, a nie porozrzucane po każdym pomieszczeniu w domu. Tutaj mamy dużo miejsca i możemy szaleń do woli. To nic, że pokój czasami wygląda jak po przejściu tajfunu ;) Szybko wszystko można posprzątać!



Sypialnia jest kącikiem pielęgnacyjnym.

Na toaletce stoi cała masa Filipkowych kremików, kosmetyków i mazidełek. Moich zostało tam nie wiele. No trudno, gdzieś przecież trzeba wykonywać te pielęgnacyjne sprawy synka.

Sypialnia jest kinem.

Mamy tam telewizor, który włączamy tylko w ciągu dnia. Często włączamy piosenki dla dzieci lub kołysanki instrumentalne. Zdarza nam się obejrzeć bajeczkę lub jakieś wiadomości. Przecież dla wiadomości nie będziemy przerywać zabawy ;)

Sypialnia jest miejscem kąpieli.

Filipka kapie tatuś, a mamusia czeka z ręcznikiem i oliwkami na tapczanie. W łazience jest mało miejsca i plastikowa wanienka+ Filip+ tata+ mama z dodatkami raczej by się nie zmieściły. Zaczęliśmy kąpać synka w sypialni i tak już zostało.

Sypialnia jest sypialnią.

Wreszcie sypialnia jest miejscem gdzie śpimy. Filip u siebie i my u siebie. Synek ma swoje łóżeczko daleko od naszego. Ja mimo wszystko słyszę czy się kręci, czy marudzi i czy smacznie śpi. Nad ranem synek ląduje pomiędzy nami na łóżku i zasypia na dwie godzinki.


Moja sypialnia nie jest już cichym i spokojnym azylem. Jest miejscem wielofunkcyjnym. Czy żałuję? Ani trochę. Będąc mamą prywatne to mogę mieć jedynie zdanie i bieliznę ;) A tak poważnie to ciesze się, że moje życie jest teraz pełne energii i nie mam czasu na izolowanie się :)

33 komentarze :

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak wygląda i nasz azyl:) my misie i inne zabawki oraz bajki czasami dwie lecą w kółko :) już znam dialogi na pamięć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam tak z książeczkami :) Nie muszę patrzeć na tekst bo prawie wszystkie znam na pamięć ;)

      Usuń
  3. Tłoczność sypialni staje się w pewnym momencie naturalna i ani trochę nie przeszkadza. Moje dziewczyny mają swoje pokoje ale zawsze jakimś sposobem lądują u nas. Taka stadna rodzinka z nas;}

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się tekst "prywatne to mogę mieć zdanie i bieliznę". Ja uważam, że to piękne jeśli dzieci zakradają się do sypialni rodziców. Pamiętam, że nawet już będąc w gimnazjum jak się bałam burzy albo miałam jakiś problem o którym nie chciałam gadać to biegłam do mamy. To poczucie bezpieczeństwa i bycia kochanym to jest coś co chciałabym, żeby moje dziecko poczuło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja zakradanie do rodziców podczas burzy miałam opanowane do perfekcji :) Nawet w liceum się zdarzyło...

      Usuń
  5. pamiętam jak sama byłam dzieckiem i sypialnia rodziców wyglądała podobnie :) Zresztą smutne wydają mi się domy w których wchodząc można by pomyśleć, ze dzieci nie ma, a po prostu wszystkie rzeczy z nimi związane pochowane są tak jakby rodzice wstydzili się, że je mają, a do tego ganiają za Jasiem czy Agatką żeby nie bawiła się tym czy tamtym w pokoju rodziców, a najlepiej żeby do niego nie wchodziła wcale.

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas nasza sypialnia wygląda podobnie jeśli chodzi o zabawki, choć łóżeczko dziecka jest w innym pokoju, my żadnych niań elektrycznych nigdy nie mieliśmy, ja po prostu się przeniosłam do pokoju dziecięcego na okres kiedy malutka była jeszcze noworodkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wyjście z sytuacje rozumiem. Jednak nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłabym spać w osobnym pokoju niż Filip. Oczywiście to się kiedyś zmieni :)

      Usuń
  7. My też dzielimy sypialnie z Bestyjką. Pamiętam jak po porodzie, jeszcze na innym mieszkaniu przychodziła do nas położna.. wtedy mieliśmy urządzony osobny pokoik dla Poczwarki ale spaliśmy z nią w naszym łóżku . Położna oceniając warunki mieszkaniowe stwierdziła że najważniejsze że dziecko ma swój pokój. Teraz bym ją wyśmiała. Takiemu niemowlakowi nie potrzeba osobnego pokoju, wręcz jest to według mnie niepraktyczne dla mamy. Oczywiście każdy postępuje według własnego uznania ale nie rozumiem parcia na osobne pokoiki dla niemowlaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj to ta położna miała odrobinę dziwny system wartości...

      Usuń
  8. u nas nie było wyboru. Tylko jeden pokój do spania. My mamy swoje wielkie łóżko, córka ma swoje łóżko, syn póki co łóżeczko, liczę, że w nim wytrzyma do przeprowadzki i łóżko dostanie dopiero w nowym domu, bo tutaj się mam nie zmieści. W nowym domu każdy będzie miał swój pokój i mam nadzieje, ze dzieci, a zwłaszcza syn to zaakceptują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjdzie czas będzie rada :) Dzieci szybko przyzwyczajają się do nowości.

      Usuń
  9. I bardzo dobrze, że Filipek ma swoje miejsce w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. jaki pokój z porozwalanymi dziecinnymi zabawkami ma coś w sobie.... życie....

    OdpowiedzUsuń
  11. Najważniejsze, żeby Filipkowi i rodzicom było wygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Sypialnia zmienia się diametralnie kiedy pojawia się dziecko, zaczyna tętnić życiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ddduuuzzzoo zabawekkkk ;) Ma czym się bawić :) i w czym wybierać :) Podrośnie dostanie swój wymarzony pokoj ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. My właśnie przenosimy Frania do swojego pokoju, bo nasza sypialnia, tak duża jak Twoja nie jest i nie ma nawet kawałeczka miejsca na nic poza łóżeczkiem i przewijakiem. Franio bardzo lubi swój nowy pokoik, ale tylko w ciągu dnia, w nocy zawsze jakoś ląduje u nas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się przyzwyczai i zatęsknisz za tym, że spał razem z Wami :)

      Usuń
  15. My sypialni przed porodem się nie doczekismy, bo była w remoncie. Wiecznym remoncie ;)
    A tak teraz mamy pokój Antka + sypialnia. Bawimy się, śpimy. Tu jest bardzo przytulnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nasza sypialnia również spełnia wszystkie kategroie. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jako takiej sypialni nie mam, raczej bardziej salon w którym śpię :-P . Tak czy siak wygląda to podobnie. Przez pierwsze 3 latka Córcia była ze mną, potem przeniosła się do swojego pokoju ale i tak większość czasu spędza u mnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. U nas sypialnia wyglądała podobnie swego czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystko się zmienia wraz z pojawieniem się malucha, jak widać również sypialnia :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niezła bawialnia z sypialni się zrobiła:)

    OdpowiedzUsuń
  21. U mnie jest tak, że salon jest miejscem zabaw, jadalnią oraz kinem. Antek kąpie się w łazience a w sypialni oglądamy bajki i śpimy ;)

    OdpowiedzUsuń