Gdy rodzi się wcześniak...

Udostępnij ten post


Z chwilą, gdy ujrzymy dwie kreski na teście zastanawiamy się jak to będzie. Czym właściwie jest rodzicielstwo i czy podołamy tej sprawie? Kolejne myśli pojawiają się wraz z obawą o to czy nasza pociecha urodzi się zdrowa. Boimy się wszelkiego rodzaju inności, chorób i tego, że nasze Małe Szczęście może mieć jakieś zdrowotne problemy. Co się dzieje, gdy rodzi się wcześniak? Strasznie dużo.

Wcześniak to dziecko, które rodzi się pomiędzy 22 a 37 tygodniem ciąży. Dziecko takie jest znacznie mniejsze niż dzieci donoszone, niejednokrotnie potrzebuje specjalistycznego sprzętu aby oddychać i funkcjonować. Zanim będziecie mogli zabrać je ze szpitala może minąć bardzo wiele czasu. Lekarze muszą najpierw ustabilizować stan Waszego malca i mieć pewność, że poradzi sobie bez tych wszystkich sprzętów.

Często, gdy na rodzi się wcześniak matki obwiniają siebie. Uważają, że to ich wina iż dziecko leży w inkubatorze, bo to one nie potrafiły donosić swojego Maleństwa. Tak też było i ze mną...

Minęło już ponad 13 miesięcy odkąd Filip pojawił się na świecie. Dopiero dzisiaj potrafię spojrzeć na wszystko z boku.

Całą ciążę dbałam o siebie jak należy brałam odpowiednie witaminy, nie dźwigałam, spacerowałam, zdrowo się odżywiałam itp. Mimo tego pewnego wieczoru pękł mi pęcherz płodowy. Poród w 31 tygodniu ciąży nie brzmiał zbyt różowo. Na całe szczęście lekarzom udało się powstrzymać skurcze przez kilka dni i Filip urodził się w 32 tygodniu ciąży. Więc urodził się jako wcześniak. Mój poród nie był ciężki, skomplikowany i bolesny. Przecież to tylko mała 50-cio centymetrowa kruszyna o zaledwie 2200 g. Mimo tego bałam się o zdrowie mojego synka. Chciałam by żył.

Od razu zabrano go do inkubatora, bo nie potrafił samodzielnie oddychać. W mojej głowie tłukły się pytania: Czy to moja wina? Przecież nie robiłam nic złego? Jak mu zaszkodziłam? Przez prawie rok czasu te wątpliwości mnie nie opuszczały...

Przez całą ciążę zdrowo się odżywiałam, nie przemęczałam się, nie paliłam papierosów (ani przed, ani po), nie piłam alkoholu... Więc co zrobiłam nie tak? Dlaczego moje dziecko przyszło na świat tak wcześnie? Obwiniałam się o to bez ustanku, szukałam winy w sobie i nie mogłam jej znaleźć. Przecież są kobiety które wcale o siebie nie dbają i rodzą dzieci w terminie, a ja nie potrafiłam.

Leżałam w szpitalu z synkiem prawie miesiąc czasu. Tyle potrzebował aby dojść do siebie i nauczyć się żyć bez tych wszystkich kabli, respiratorów i innych sprzętów. W mojej głowie stale gościły zarzuty dla samej siebie. Złościłam się, że przeze mnie Filip jest skazany na tą całą aparaturę. Wmawiałam sobie, że gdybym była lepszą matką to moje dziecko byłoby już dawno w domu.

Patrzyłam na tą małą istotkę, której nie wiadomo było jak dotknąć żeby nie zrobić krzywdy. Myślałam sobie, że przeze mnie już zawsze będzie mniejszy i drobniejszy od rówieśników, że będzie od nich odstawał.

Pomyślicie, że szpitalne mury działają tak na wszystkich. Nie prawda, bo w domu nie było wcale lepiej. Wychodząc do domu dostaliśmy cały plik skierowań do specjalistów- do których umówienie się graniczyło z cudem. Mój syn jeździł tak od neurologa, do otolaryngologa, kardiologa i okulisty. Miał kilka problemów zdrowotnych w związku ze swoim wcześniactwem. Tutaj oczywiście również zwaliłam całą winę na siebie.

Gdy rodzi się wcześniak to w głowie matki rodzi się myśl, ze jest winna. Winna tych wszystkich niedogodności i problemów swojego dziecka. Nie można zostawiać jej z tym samej!

Teraz kiedy wszystko się unormowało, a mój syn nie potrzebuje już żadnej pomocy od specjalistów. Teraz gdy Filip niczym nie różni się od rówieśników. Właśnie teraz zdałam sobie sprawę, że mojej winy w tym wszystkim nie było wcale. Jestem niewinna i tak właśnie się czuję!


Niedawno odkryłam, że nie tylko ja borykałam się z tym problemem.
Kochane mamy wcześniaków: Odpuście sobie, bo to naprawdę nie wasza wina!

Jeżeli chcecie więcej wcześniaczych przemyśleń i historii zajrzyjcie do zakładki wcześniak KLIK.

56 komentarzy :

  1. Wiele mam niestety się obwinia, a powinny to robić tylko te, które w czasie ciąży nie dbają o siebie, palą, piją itp. Wpis bardzo dobry!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też urodziłam wcześniaka, ale nie aż tak wcześnie, z tym że ja chciałam urodzić wcześniej, bo niestety od 30 tc moje łożysko nie wyrabiało i mojemu synowi groziło niedotlenienie, więc cały czas byłam monitorowana przez mojego gina szczególnie że praktycznie nie było żadnych ruchów dziecka, nawet wylądowałam na patologii ciąży, dziecko nie rosło, mój lekarz chciał to przerwać w 37 tg, szpital nie, ale mój organizm na szczęście tak jak mój lekarz postanowił że Eryk przyjdzie na Świat wcześniej i urodziłam w 37 tg, też 2200g, 46 cm, stwierdzono hipotrofię i niedożywienie, moje łożysko nie karmiło mojego dziecka, on nie rósł w ogóle, ja byłam bardzo szczęśliwa że urodziłam wcześniej, bo mogło się to skończyć naprawdę źle... Cieszę się że uporałaś się z tym, bo to ważne dla Ciebie i dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na świecie jest bardzo wiele przypadków. Co kobieta to inny poród.

      Usuń
  3. Współczuję wszystkim mamom takich przeżyć ale nie wolno siebie tak obwiniać
    Mogę się domyślać jak może być trudno w takiej chwili

    OdpowiedzUsuń
  4. Oczywiście że nie było ani gramiczka Twojej winy. Można sobie zadawać pytania, rozkładać wydarzenie na czynniki pierwsze i nie dowiesz się "dlaczego". Najtrudniej jest uświadomić sobie że nie My jesteśmy odpowiedzialne za to że kruszynka urodziła się za wcześnie { oczywiście zdarzają się czasami wyjątki od reguły-niestety }. Najważniejsze że Twój przystojniaczek jest zdrowy i rozwija się jak każdy o czasie urodzony szkrabek

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety nie zawsze dbając o siebie mamy pewność, że wszystko z dzieckiem będzie dobrze. Kobieta, która urodziła moje dzieci piła w ciąży i w ogóle o siebie nie dbała (nawet nie będę pisać tego co wiem, bo szkoda nerwów, a pewnie o większości spraw i tak nie mam pojęcia), a dziewczynki, na szczęście, są zdrowe.
    Nie masz się co obwiniać, bo nie miałaś na to wpływu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To straszne o czym piszesz :( Nie rozumiem jak świadomie można wyrządzać dzieciom krzywdę, nawet tym w brzuszku...

      Usuń
  6. nie na wszystko mamy wpływ, ale niestety my kobiety mamy to do siebie ( i równie często otoczenie ma do nas), że bierzemy na siebie cały ciężar i odpowiedzialność za wszystkie problemy świata :( już wszystko dobrze, a to najważniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  7. To bardzo potrzebny tekst! Jesteś wspaniałą mamą

    OdpowiedzUsuń
  8. To naturalne, że matki obwiniają się za przedwczesny poród, w końcu to od nas zależy życie naszych maleństw. Ale nie tylko od nas, trzeba o tym pamiętać. Najważniejsze, że Filipek ma się już dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No własnie, moja koleżanka miała w czerwcu zostać babcią a wnuczek nie śpieszy sie na świat.... już po terminie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma reguły. Jedne dzieci pchają się za szybko, a inne wolą siedzieć w brzuszku ;)

      Usuń
  10. ważne że przeszliście przez to daliście radę Filip był dzielny a teraz jest zdrowy i ma się dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie ma się wpływu na wszystko. Najgorsze to chyba obwiniać siebie - straszna katorga psychiczna. To już za Wami, wszystko jest dobrze. Ale to jest chyba tak, że trzeba czasu czasem.. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie psychika cierpi na tym najbardziej..

      Usuń
  12. Znam to od trochę innej strony. Choć moje dzieci rodziły się terminowo to długo nie mogłam się pogodzić z tym że po długim porodzie z Natim nie udało mi się go urodzić naturalnie. Poczucie winy w jakie w sumie bezpodstawnie potrafi spędzić się matka jest okrutne. Super, że już nie potrzebuje cię pomocy specjalistów, a Filipek to śliczny, mały mężczyzna. Niech rośnie zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w dużej mierze wpływ na nasze obwinianie mają wszystkie te wyidealizowane poglądy internetowe. Z góry narzucone reguły, że jak karmić to piersią i jak rodzić to naturalnie. Kobiety przez to mogą wiele rzeczy odbierać nieprawidłowo, a nie powinny...

      Usuń
  13. Jaka w tym wina, matki. Ja raczej czuję, że to niesprawiedliwość. Są kobiety, które o siebie nie dbają palą i piją w ciąży i rodzą w terminie. Czy zdrowe dzieci, raczej nie, ale jednak bezstresowo w terminie.
    Tak już jakoś jest. Najważniejsze, że Filip się świetnie rozwija ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. My matki mamy tendencję do tego, by obwiniania się za całe zło. Ale to tylko czysta miłość... :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Często mamy obwiniają się o sprawy, na które nie raz nie mają wpływu. Najważniejsze, że jest już wszystko ok.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedy coś się dzieje z maleństwem, My MAMY całą winę zrzucamy na siebie.
    Wiem to z doświadczenia, co prawda zupełnie innego od Twojego, ale dotyczącego kruszynki którą nosi się w sobie...
    Bardzo cieszą mnie Twoje ostatnie słowa, że odpuściłaś i nie szukasz już w sobie winy. Ja też jestem na tym etapie ;)
    Życzę mnóstwo uśmiechu na buzi maluszka jak i Twojej
    no i tatusia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja życzę Tobie żebyś już nigdy nie wróciła do tych złych myśli i cierpliwie czekała na swoją kruszynkę pełna entuzjazmu :)

      Usuń
  17. Dobrze, że wszystko tak dobrze się potoczyło... Mój Xav choć urodził się tylko 2 tyg wcześniej też miał 50cm, ważył 2700... również mała drobinka.

    nie zawsze wina lezy po naszej stronie,popatrz ile ćpających i pijących matek rodzi zdrowe dzieci? Niby powinny być chore, niepełnosprawne... a tymczasem coraz częściej to zdrowe, dbające o diętę podczas ciązy matki rodzą dzieci, które mają jakieś wady. nie rozumiem dlaczego tak jest... ale POWINNYŚMY SIĘ CIESZYĆ I DZIĘKOWAĆ, ŻE NASZE DZIECI SĄ ZDROWE :) bo to wielki skarb...

    :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Najważniejsze, że daliście radę! Wszystkiego dobrego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Mój syn urodził się o czasie, ale przez nieplanowaną cesarkę. Po 14 godzinach porodu zaczęło mu spadać gwałtownie tętno a przy wyjmowaniu go z brzucha zachłysnął się wodami i musiał być przez 2 dni na intensywnej terapii dla noworodków. Wszystko skończyło się dobrze, ale obwiniałam się o to, że przeze mnie coś poszło nie tak, że co ze mnie za matka, że nawet dziecka sama nie potrafiłam urodzić (do tej pory jak ktoś się mnie pyta kiedy rodziłam to mówię, że ja nie urodziłam, bo Bąbla ktoś inny wyciągnął...) Te wyrzuty sumienia przeszły dopiero niedawno. I też wiem, że nie miałam powodu by się obwiniać, ale chyba te emocje i pociażowe hormony też zrobiły swoje. Ważne, że u Was wszystko dobrze się skończyło, a Ty wiesz, że nie ma w tym wszystkim Twojej winy. Wręcz przeciwnie - na pewno jesteś świetną mamą:) Uściski dla Was!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My kobiety to mamy jednak chyba tendencję do obwiniania się za wszystko...

      Usuń
  20. Jasne, że to nie Twoja wina w ogóle nie ma co szukać winy. Najważniejsze, że wszystko się unormowało:)
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie miałam pojęcia, że istnieje taki problem. Ja rodziłam 1,5 tygodnia po terminie. Robiłam wszystko co tylko możliwe żeby urodzić. Niestety trafiłam na wywoływanie porodu. Eh, już sam poród nie jest łatwy...

    OdpowiedzUsuń
  22. Pozwoliłam sobie ten wpis wrzucić na stronę na moim fb. Ja wiem ile mam nie daje sobie z tym rady. Na grupach na fb często pojawiają się mamy, które myślą, że są jedyne a potem odzywa się ogromna grupa kobiet z tym samym problemem. Niektóre wcześniaki mają po 5 lat, a matki nadal obwiniają się za to co się stało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego kobiety powinny odpuścić. Przecież dla naszych pociech nie ma nic lepszego niż szczęśliwa matka :)

      Usuń
  23. Mam nadzieje, że Filip ma się dobrze :) Ja mam 3 tygodnie do porodu, a dostaje już kota, doszukuje się początków, że coś się zaczyna.. :(
    Pozdrawiam serdecznie, Mój blog/ KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  24. Najważniejsze, że daliście radę i ,że teraz jest już wszystko dobrze i oby tak dalej, a najlepiej, żeby było jeszcze lepie..ale ja mam dziś tendencję do pisania długich zdań ;) Mam nadzieję, ze sens wypowiedzi nie umyka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Junior urodził się w 35 tygodniu. Nigdy siebie o to nie obwiniałam. Ale też może inna sytuacja - dostałam przezornie sterydy, żeby rozwinęły mu się płuca, bo coś wisiało w powietrzu. Po porodzie dostał 10/10 i nie trafił do inkubatora. Specjalistów oczywiście musieliśmy zaliczyć wszystkich, ale zaliczam to na plus - przynajmniej był dobrze przebadany. Dbałam o siebie w ciąży, więc zrobiłam dla niego wszystko, co mogłam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Przykro mi, że tyle przeszliście...ale cieszę się,że już wszystko dobrze. Pamiętaj"Szczęśliwa mama,szczęśliwe dziecko". Niczemu nie byłaś winna, zrobiłaś wszystko by dziecko było zdrowe,bezpieczne i radosne. Dobrze, że już się "uniewninniłaś" :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  27. Jesteś cudowną mamą, bardzo się cieszę że wszystko już jest dobrze :*

    OdpowiedzUsuń
  28. To okropne jak musiałaś się czuć :/ bardzo niesprawiedliwe.
    Pamiętaj, że jesteś najlepszą mama jaką Filip mógł mieć :*

    OdpowiedzUsuń
  29. Mój syn też trafił w 38 tyg do inkubatora bo nie mógł złapać ciepła.

    OdpowiedzUsuń
  30. obojętnie co się dzieje...myślę, że matka w instynktowny sposób się obwinia, myśli, dręczy się, co mogła zrobić inaczej. ale tak jak piszesz - to bez sensu. nie na wszystko mamy wpływ i to chyba jest najbardziej przerażające w wychowywaniu dzieci

    OdpowiedzUsuń
  31. Smutne :( na.szczęście doszłas juz do najważniejszych wniosków! !!

    OdpowiedzUsuń
  32. Na szczescie teraz juz wiesz,ze to nie jest Twoja wina! Czasem niestety tak jest ale ja mam gdzies z tylu glowy taka mysl,ze mimo wszystko ktos zawsze nad nami, na gorze czuwa! Zdrowka;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Przeżyłaś rzeczywiście trudne chwile... Cieszę się, że synek już czuje się dobrze i robi pierwsze kroczki :) Teraz będzie tylko lepiej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  34. Należę do tych kobiet co nieszczególnie dbają o siebie w ciąży,i paradoksalnie wszystkie ciąże przenosiłam o dwa tygodnie(dwie wywoływano a trzecia cc), I mimo,że moje dzieci nie są wcześniakami to z każdym jest"coś nie tak". Najstarsza ma naczyniaki,średnia niedowagę a synek złą koordynację ruchów. Więc nie ma się co obwiniać,tak musiało po prostu być. Najważniejsze,że już jest dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  35. wiem co czułaś mi to uczucie towarzyszy do dnia dzisiejszego choć nie mówię o tym głośno gdzieś w podświadomości mam zakodowane że to jednak.... moja wina... bo nie słuchałam lekarza bo nie odpuściłam bo praca była ważniejsza bo przecież dobrze się czułam bo ciąża to nie choroba ....a jednak mój synek urodził się w 27 tyg. ciąży z wagą 950 g, leżał 3 miesiące w szpitalu, później rok intensywnej rehabilitacji,wizyty u specjalistów ale jak patrzę na niego to wiem że cuda się zdarzają bo dziś jest zdrowym pięciolatkiem a o skrajnym wcześniactwie przypomina mi tylko wypis ze szpitala, pozdrawiam i życzę cudownych chwil spędzonych z maluszkiem

    OdpowiedzUsuń
  36. Teraz rodzi się bardzo dużo wcześniaków, niestety.

    OdpowiedzUsuń
  37. Ciężko się nie obwiniać (mówię za siebie) dużo czasu mi zajęło by dojść do tego, że to nie moja wina, że moja córka urodziła się stanowczo za wcześnie. Lola urodziła się w 25 tyg z wagą 680. Dziś ma 7 lat. To jest mój mały Cud.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  38. Rozmawiałam wczoraj z koleżanką, która jest w 31 i lekarze powiedzieli że w każdej chwili może urodzić. Jest zrozpaczona. Pokażę jej Twój post ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. Dobrze, że w końcu sobie odpuściłaś i możesz cieszyć się macierzyństwem :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Czasami tak się dzieje, że dzieci rodzą się wcześniej, ale może Twój organizm nie był w stanie sprostać wymaganiom utrzymania ciąży? Może uznał, że to już czas na poród by chronić siebie i dziecko? Nasze organizmy są mądrzejsze od nas - wiedzą co robią, a winy w tym nie ma nikogo :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Nie ma się niestety na wszystko wpływu, najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  42. Mój wczesniak urodził się w 28 tygodniu . Nie wiedziałam co nas czeka, wsparcie bliskich i męża jest dla kobiety niezbędne. Ja nie obwiniałam siebie, ale dużo było strachu o przyszłość. Dziś jestem mamą całkiem zdrowego trzylatka. Zresztą spójrzcie na bloga i zobaczcie jaki fajny z niego gość ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Kasiu jesteś cudowną mamą! też kiedyś się obwiniałam, że o mały włos nie straciłam Gabi w pierwszych chwilach jej życia,,, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  44. Witaj,od ponad 3,5roku jestem mamą wcześniaka-synek ur.w 33tc z waga 1680g. 45cm...nie mogłam zrozumieć czemu tak się wszystko potoczyło,ciąża książkowa..nagle pojawiła się mega wysoka gorączka-okazał się,ze mam guza na nerce i przetrzymają mi ciążę jak najdłużej o ile guz nie będzie rósł w zastraszającym tępie--a jednak rósł...pamiętam jak dziś 20min przed północą zrobiono mi cesarkę--uprzednie KTG wykazało brak pracy serca maluszka---musiałam być uśpiona bo zastrzyk w kręgosłup nie zadziałał i czułam cięcie w podbrzuszu..a w narkozie wszystko słyszałam WSZYSTKO!!!!..rawie dwa mieś w szpitalu-żółtaczka,zapalenie płuc,póżniej zahłystowe zapalenie płuc,synek sam nie oddychał a Pani doktor nie dawała szans przeżycia..nie chce więcej pisać co dalej się działo ale moja modlitwa zdziałała cuda..synuś zaczął samodzielnie oddychać,jadł coraz więcej przez sondę...póżniej już tylko nauka ssania,oddychania podczas jedzenia i długo wyczekiwany powrót do domku--wyszliśmy w dzień planowanego terminu narodzin.Raaadość do dziś..to mój mały wielki SKARB,mój mały Wielki Wojownik,zdrowy śliczny maluch.Po moim guzie slad zanikł i obyło się bez wycięcia nerki :) To był rok 2013..dwa lata pózniej poroniłam w 7tc. nie wiedząc dlaczego..nadal chcę mieć dziecko ale myśli w mojej głowie mówią "poczekaj,wszystko w swoim czasie ,daj sobie odpocząć".Nigdy nie pogodzę się ze stratą dziecka--zawsze będę mówiła,że jestem mamą dwojga dzieci.Mam nadzieję,ze kiedyś doczekam się maleństwa a złe myśli przejdą precz...Życzę Ci tego samego..optymimzu i wiary..Masz wspaniałą Rodzinkę,jesteś wspaniałą MAMĄ--BĄDŻCIE SZCZĘŚLIWI !!!!

    OdpowiedzUsuń