Szpital szpitalowi nierówny- czyli o niesprawiedliwej walce matki z NFZ.

Udostępnij ten post





Nareszcie w domu!

Jak część z Was już wie ostatnie dni spędziliśmy w szpitalach. Filipek mocno się rozchorował i nie było innego wyjścia... W moich uszach słowo SZPITAL brzmi niczym WYROK lub TORTURY.

Jako matka wcześniaka, który musiał zaliczyć wiele badań u przeróżnych specjalistów naoglądałam się przedziwnych szpitalnych sytuacji i byłam pewna, że nic mnie już nie zdziwi. Widziałam lekarzy przyjmujących prywatnie w państwowych gabinetach i na państwowym sprzęcie. Byłam świadkiem specjalistów przyjmujących w dwóch, a nawet trzech miejscach jednocześnie- żeby 'ciągnąć' kilka pensji. Słowa sekretarek, pielęgniarek i innych 'przemiłych' pań bardzo często sprowadzały mnie na ziemię i uświadamiały, że w dzisiejszych czasach ciężko o uprzejmość. "Przecież to nie mój problem", "Przeczytaj sobie", "Ja nie jestem od tego", "Trzeba było pilnować dzieciaka", "To nie ja go urodziłam"- a wystarczyłoby zwykłe tak lub nie, ewentualnie sprawdzenie czegoś w jednym z magicznych segregatorów... Nie dziwią mnie kolejki do specjalisty na dwa lata do przodu. Nie dziwi frustracja czekających pacjentów.

Jednak bardzo się myliłam. NFZ ma się gorzej niż myślałam. Filip się rozchorował, a częstotliwość zapełniania pieluszek wzrosła do liczby przyprawiającej mnie o dreszcze. W dodatku zaczął odmawiać przyjmowania płynów. Wystraszona zdecydowałam, że czas do szpitala. Leki od pediatry nie dają rady, a z dzieckiem coś się dzieje. Wybrałam szpital, który położony jest bliżej naszej miejscowości. Bałam się, że Filip się odwodni. Na miejscu dopiero po ponad godzinie zostaliśmy przyjęci przez lekarza. Później już było tylko gorzej. Oddział nie wyglądał sympatycznie... Bałagan, kurz, koty z paprochów walające się po podłodze, przepełnione kosze, dzieci wymiotujące na podłogę i nikogo kto kwapiłby się do sprzątania. Każde dziecko przyjęte na oddział słyszało, że złapało tzw, jelitówkę. Żadnych badań krwi, kału, moczu- nic. Leczono tam trzema środkami:
- Tak musi być.
- Samo przyszło samo przejdzie.
- Obserwujemy.
Przeczekaliśmy trzy dni i nastąpiła poprawa. Wracamy do domu. Całe szczęście, bo od spania na podłodze i oglądania tego wszystkiego dostawałam już nerwicy. Oczywiście przed wyjściem musiałam zapłacić 15 zł za nocleg i możliwość przebywania obok dziecka.

W domu wydawałoby się, że wszystko było ok. Niestety wieczorem Filip zaczął wymiotować. Zawiadomiliśmy pogotowie, które przyjechało w ciągu 10 minut. Stwierdzili, że trzeba do szpitala. Byłam załamana ale jak mus to mus. Tym razem trafiliśmy do zupełnie innego szpitala w Trzciance. Jeszcze tej samej nocy zrobiono dziecku morfologię, badanie kału i pobrano mocz. Można? Można! Pielęgniarki zaglądały co chwilę i sprawdzały czy nic złego się nie dzieje. Lekarze nie bagatelizowali i nie lekceważyli żadnej z moich obaw. Okazało się, że Filip złapał w poprzednim szpitalu rotawirusa. Wcale mnie to nie zdziwiło, bo warunki sanitarne w pierwszym szpitalu były katastrofalne. Pomyślałby ktoś niebo a ziemia. Niestety, gdy już wychodziliśmy okazało się, że muszę zapłacić 130zł za czuwanie przy synku.

Ja się teraz pytam grzecznie: Dlaczego matka musi płacić za to, że czuwa przy swoim dziecku?

44 komentarze :

  1. Musisz zapłacić tzw opłatę klimatyczną za tlen, który zużywasz, za wodę i zalegania na podłodze. No i za to, że będąc z dzieckiem robisz wszystko wokół niego i odciążasz pielęgniarki odbierając im pracę.

    OdpowiedzUsuń
  2. jak to powiedziała moja nauczycielka od prawa: "trzeba mieć wiele zdrowia by chorować"

    OdpowiedzUsuń
  3. A jakbyś tak ku....zostawiła dziecko i pojechała się do domu wyspac to by ci kuratora przysłali albo i nawet dzieciątko odebrali!! podłośc w tym kraju nie zna granic....jesteś przy dziecku - płac za to, nie ma cię - to ci go odbierzemy bo co z ciebie za matka :((((

    OdpowiedzUsuń
  4. My byliśmy hospitalizowani 3 razy, a płaciłam tylko raz - za izolatkę (chociaż i tak przełożona pielęgniarek stwierdziła, że "to nie Ritz" i policzyła mi chyba z 1/3, bo siedzieliśmy tam 2 tygodnie). Na szczęście doświadczenia mamy dobre. Chcesz coś zmienić - złóż skargę do Rzecznika Praw Pacjenta: tylko dzięki jednej mamie, której nie pozwalano zostawać na oddziale na noc (!) inni rodzice mają taką możliwość.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, to mieliście trudny czas. Mnie też wkurza to, że w trudnych chwilach, kiedy i mama, i dziecko, potrzebują szczególnie dużo wsparcia i opieki, ich potrzeby są bagatelizowane. Mam nadzieję, że już teraz będzie u Was dobrze! Trzymam kciuki. Wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masakra... jak można przyjąć dzieci na oddział i nie zrobić żadnych badań, tylko przyjąć że wszystkie chorują na to samo, no w głowie się nie mieści, Eryk jak był w szpitalu z Konradem, to naprawdę mieli świetne warunki, jak na NFZ, a za pobyt z dzieckiem, Konrad płacił 20 zł za dobę za łóżko, a jedzenie zamawiało się dodatkowo, ale i tak rodzice mu z domu przynosili, więc nie zamawiał. Ja byłam wtedy w ciąży to nie mogłam z nim zostać, ale Eryk i tak taki bardziej tatusiowy to chyba zadowolony był :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie tak wyglądają na prawde szpitale i służba zdrowia dlatego denerwuja mnie tasiemce jak Na dobre i na złe lub Szpital gdzie jest czysciutko, pschnąco a z pacjentem obchodzą się jak z jajkiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie tak wyglądają na prawde szpitale i służba zdrowia dlatego denerwuja mnie tasiemce jak Na dobre i na złe lub Szpital gdzie jest czysciutko, pschnąco a z pacjentem obchodzą się jak z jajkiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie tak wyglądają na prawde szpitale i służba zdrowia dlatego denerwuja mnie tasiemce jak Na dobre i na złe lub Szpital gdzie jest czysciutko, pschnąco a z pacjentem obchodzą się jak z jajkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację zupełnie inna rzeczywistość. Swoją drogą w dyżurce pielęgniarek cały czas leciał Szpital ;)

      Usuń
  10. o ludu wszelaki... aż krew się jeży na to co napisałaś..

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze że jesteście w domku no i że trafiliście po zawirowaniach na normalną obsługę Jakaś dziwna znieczulica zaczęła panować w niektórych szpitalach
    Znam te klimaty . Ja za każdym razem też musiałam płacić za bycie z córką w pokoju.
    Tylko raz trafiłam na cholery . Trafiliśmy do szpitala w nocy, pani doktor na oddziale była oburzona że zamiast spać z dzieckiem w domu zawracam jej głowę. Z pomocą ruszyła mi pielęgniarka i miała rację ponieważ gwiazda miała jelitówkę. Lekarka żadnych badań nie zrobiła a na koniec przy ordynatorce próbowała mi wmówić że wszystko było jak powinno. Na szczęście na takie podejście trafiłam tylko raz i zawsze miałam dużo szczęścia do normalności i empatii.
    Dużo zdrówka dla Filipka, niech chłopak nabiera sił;}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorzej jest właśnie nocą, bo przecież on wszyscy chcą wtedy spać!

      Usuń
  12. Szok dosłownie. O szpitalu w Trzciance słyszałam same dobre rzeczy, ale jak widać nie ma nic za darmo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jakoś trzeba płacić... Szkoda tylko, że płacimy te okropne składki i nic z nich nie ma.

      Usuń
  13. Jak to czytam to włosy mi się na głowie jeżą... Po pierwsze biedna Ty, bo przecież to nie pierwszy raz że musiałaś się tak strasznie martwić, współczuje Tobie, Twojemu synkowi i całej waszej rodzinie bo wyobrażam sobie jakie to nerwy. Po drugie to jest jakieś patologiczne.. Przecież opieka mamy sprawia że łatwiej jest pielęgniarką bo w razie czego mama powie że coś się złego dzieje, zajmie się płaczącym maluchem itp więc tak naprawdę odejmuję pracy personelowi więc z jakiego powodu ma płacić za to? Zresztą przecież obecność przy dziecku to jest tak naturalne że nie wyobrażam sobie jak by mogło być inaczej.. Chyba na twoim miejscu bym odmówiła zapłacenia tej kwoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podczas przyjęcia na oddział dostałam tonę papierów do podpisania, a wśród nich (PONOĆ) taki, że zapłacę za pobyt.

      Usuń
  14. Można było się tego spodziewać. Taką właśnie mamy służbę zdrowia..

    OdpowiedzUsuń
  15. Te opłaty są be sensu, nie rozumiem tego.

    OdpowiedzUsuń
  16. współczuję pobytu w szpitalu. Ale ta opłata to jakaś kpina, każda matka ma prawo być przy dziecku 24 h/dobę oraz przy wszystkich zabiegach. Trzeba było poprosić o podstawę prawną na piśmie i postraszyć, że zadzwonisz do Rzecznika Praw Pacjenta. Tym bardziej,że kazali płacić na sam koniec, to nie miałaś nic do stracenia. Ja bym im grosza nie zapłaciła.

    OdpowiedzUsuń
  17. My tez wyladowalismy w szpitalu jak maly mial 5tygodni. To byl okropny czas dla nas i rowniez nikt sie nami nie zajmowal. Nie placilam za nim ale tez nie uswiadczylam zadnej pomocy. Przykre to.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobrze, że już jesteście w domu. Oby pobytów w szpitalu było jak najmniej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bo NFZ za nią nie płaci? Pewnie dlatego. Warunki sanitarne w niektórych szpitalach wołają o pomstę do nieba, podobnie braki personelu. I nie mówię tu o lekarzach -bo tych jest aż nadmiar, ale brak pielęgniarek,salowych,osób od utrzymania czystości -niestety wbrew temu co się niektórym menagerom/dyrektorom wydaje, żeby szpital funkcjonował poza sprzętem i lekarzami jest też potrzebna cała sterta innych osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to jest jak się kieruje czymś zza biurka nie mając zielonego pojęcia jakie są realia.

      Usuń
  20. To jest jakaś masakra z horroru!!! Po prostu ręce opadają i brak słów:( Potrzeba więcej pieniędzy i personelu i jeszcze żeby ten personel umiał się po ludzku obchodzić z chorym i jego rodziną. Taka to prawda:(
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Nasza polska rzeczywistość z NFZ...
    Najważniejsze, że już w domku!

    OdpowiedzUsuń
  22. Masakra! Inaczej nie potrafię tego ująć.

    OdpowiedzUsuń
  23. Szkoda nawet się wypowiadać .Buziaki dla małego

    OdpowiedzUsuń
  24. niestety nasze szpitale lekarze itp....to porażka 30 % lekarzy z powołania reszta ...no to zawód dla dobrej kasy ...

    OdpowiedzUsuń
  25. Trzcianka... masakra.. bo chyba chodzi o tą samą trzciankę?;) Nasza historia:
    http://zawodkobieta.blogspot.com/2014/07/szpital-ktory-leczy-powietrzem-takie.html

    OdpowiedzUsuń
  26. 130 zł? Matko kochana. W CZD nie płaciłam nic, bo karmię piersią. Na Bielanach płaciłam 25 zł za pościel. Wiadomo, że szpital to nie hotel ale było chociaż czysto. Też uważam, że niesprawiedliwe jest płacenie za możliwość pobytu przy dziecku. Chociaż na Bielanach nie miałam problemu z tym żeby zapłacić. Dostałam łóżko i czystą pościel. Ale w sumie wszystko idzie ku lepszemu bo kiedyś nawet jak niemowlak szedł do szpitala to matka nie mogła z nim zostać. Ja sama do tej pory pamiętam pobyt w szpitalu w wieku lat 4 czy 5 bez mamy. Nawet nie chcę sobie wyobrażać jaki to stras dla niemowlaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pierwszym razem leżeliśmy to też nie płaciłam z racji, że karmię piersią. Niestety to jest ważne tylko do skończenia roczku przez dziecko.

      Usuń
  27. Okropność za wszystko trzeba płacić. Czy to poród czy pobyt z dzieckiem na koniec okazuje się że trzeba zapłacić "cegiełkę" na szpital. Dobrze że już jesteście w domu ;)

    Nie cierpię szpitali każdy pobyt przyprawia mnie o skręt jelit, widziałam już wiele ale to co dzieje się w szpitalach jest dla mnie niepojęte. Personel warunki i chore opłaty tak wygląda Polska rzeczywistość

    OdpowiedzUsuń
  28. I dziwią się, że niż demograficzny.. Niech podliczą ile trzeba wydać żebyzapewnić dziecku godziwe warunki. Szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
  29. Jak przeczytałam Twojego posta, to mi włosy dęba na głowie stanęły! Żeby takie rzeczy się działy!?

    OdpowiedzUsuń
  30. Aż niewiarygodne, że służba zdrowia odnosi się w taki sposób jak napisałaś. Ja do nich należę, ale zawsze staram odnosić się do pacjentów i traktować ich tak jakbym sama chciałam być potraktowana. Czasem widzi się przerażenie w oczach pacjenta, strach jak zostaną potraktowani.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem wstrząśnięta, bardzo mi przykro, że musieliscie przez to wszystko przechodzić. Nie chce się wierzyć, że w takich warunkach leczone są dzieci. Dobrze, że to już za Wami.

    OdpowiedzUsuń
  32. No trochę to takie zbijanie kasy na cudzym nieszczęściu, bo dlaczego mama ma płacić za opiekę nad dzieckiem i czuwanie przy jego łóżku? Przecież to dla niej nie żaden pobyt w SPA tylko ogromny stres i troska...
    Ech, ta nasza służba zdrowia i te wymyślne procedury...
    Mam nadzieję, że już u Was wszystko w porządku.

    OdpowiedzUsuń