Rozmnażajcie się, a my Wam damy...

Udostępnij ten post


Wszędzie tylko trąbią jak to ważne jest żeby zmienić model rodziny z 2+1 na minimum 2+2, obiecują ile to zrobią i jak ułatwią życie rodzinom, namawiają żeby tutaj pozostać.

Jak już prośby i obietnice nie pomagają to czasem można usłyszeć odrobinę oszczerstw typu: Jak tak można porzucać swój kraj i wyprowadzać się do innego. Jak? A tak! Jeżeli nie za pracą to za polityka prorodzinną. I taka jest prawda. Każdy rodzic szuka miejsca, gdzie jego dziecku będzie dobrze i przyzwoicie, a do tego żeby jemu było łatwo owe dziecko wychowywać i nie zbankrutować ewentualnie nie zwariować.

Państwo namawia do zakładania rodziny i daje nam bardzo wiele. Co nam daje?

1. Psychologa zamiast znieczulenia przy porodzie. 

Panie Wiceministrze nie ładnie. Może by tak Pan się 'podpiął' pod maszynę, która imituje skurcze podczas porodu. Słyszałam, że taka powstała i dzielni mężczyźni mogą sprawdzić czym jest poród. Podeślemy Panu wtedy psychologa żeby mógł Pan sobie z nim porozmawiać. Na pewno się Pan wtedy rozluźni.

2. Becikowe i rodzinne.

Jednorazowy dodatek za urodzenie dziecka. O który musisz się prosić, kajać i wypełnić kilogramy papierków. W dodatku panie z okienka będą na Ciebie łypać złowieszczo, że przeszkodziłeś im w pracy. Rodzinne? Nie martw się pewnie i tak nie dostaniesz tej stówy, bo Twój dochód przekroczy limit o 40 groszy.

3. Powszechny dostęp do edukacji.

Bardzo powszechny. Jedyne miejsce w przedszkolu dla Twojego dziecka znajdzie się w mieście oddalonym o 40 km. Jednak żeby nie było tak łatwo na owe miejsce będzie jeszcze 30 innych osób. Pierwszeństwo będą miały te dzieci, które są bite, rodzice są alkoholikami a w ogóle im większa patologia tym lepiej. Nie ma tak hop. Łap za flachę, potargaj się trochę, rzuć robotę i wlej dziecku to może miejsce się znajdzie. Jak nie chcesz to szukaj miejsca w prywatnym, bo przecież Cię stać. 

4. Stypendia i dodatki.

Nawet nie wyciągaj po nie łapy. One należą się tylko tym biednym dzieciom. Ich rodzice w Polsce zarejestrowani są jako bezrobotni, a za granicą mają prace za grubą kasę. Ty chodzisz w ciuchach po starszej siostrze, a domowy budżet mieści się w granicach normy. On chodzi w oryginalnych ubraniach, na obiad wsuwa krewetki i jemu należy się dodatek, bo w rubryczkach to on nie ma kasy.

5. Dobra opieka medyczna i dostęp do specjalistów.

Dostaniemy od nich kolejki, zmarnowane godziny i nauczmy się kombinowania, łapówkarstwa i oszustw. W tym kraju lepiej nie chorować. To mówi matka, która przez ponad rok czasu jeździła z dzieckiem po neurologach, okulistach, kardiologach, szpitalach i innych takich.


Zatem nie pozostaje nam nic innego niż pracowanie nad wyżem demograficznym. Wydaje mi się, że nasza 'władza' powinna  skończyć z tymi bajkami, cacankami i obietnicami. Zaoszczędziliby nerwów nam i sobie. Ja jestem zadowolona ze swojego życia, planuję powiększyć swoją rodzinę i wiem, że nie będzie łatwo. W tym wszystkim nie liczę na pomoc 'góry', bo to nie ma sensu.

Jedynie naszą własną pracą i staraniami jesteśmy w stanie dać coś naszym dzieciom.

Niech każdy liczy na siebie i nie da się wciągnąć w ich dziwną grę. 
Umiesz liczyć, licz na siebie!

50 komentarzy :

  1. Dokładnie- umiesz liczyć licz na siebie...bo inaczej nic nie zyskasz...niestety tak pięknie w naszym kraju jest

    OdpowiedzUsuń
  2. I dziwią się, że jest niż demograficzny, a jak tu inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  3. ech smutne czasy bo obecnie młodzi ludzie na kredyt żyją z dnia na dzień a tu jeszcze weź zakładaj rodzinę i miej dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli się samemu nie zapracuje na swoje to Państwo nam nic nie pomoże... a jeszcze dołoży problemów typu podniesienie podatków :(

      Usuń
  4. taaa i miej tu dzieci ... :( dlatego ja na chwilę obecną nie planuję dzieci gdyż mnie nie stać na taką " przyjemność " .... ;( Brutalna prawda ;/ widać że to Polska ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak kiedyś myślałam. Później nie mogłam zajść w ciąże i nawet pieniądze nie miały znaczenia. Bardzo chciałam mieć dziecko.

      Usuń
  5. Dobra. Bez ściemy i owijania w bawełnę: nie rozmnożyłam sie i nie zamierzam, a już na pewno nie polecam tego w tym chorym i nieprzychylnym kraju. Jak tylko słyszę o "poltyce prorodzinnej" mimo że mnie to nie dotyczy to emocje targają mną... Nasze Państwo samo zadłużone woli wspierać emigrantów a zdawać sie nie widzieć problemów swoich obywateli. Uważam że trzeba mieć ogromne własne zabezpieczenie by decydować sie na dziecko.... tak, nasze państwo woli zabrać dziecko rodzicowi i taka to pomoc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym w jaki sposób traktuje się biedne rodziny to można by napisać 100 stron i jeszcze byłoby mało. Lepiej zabrać dziecko do domu dziecka i płacić na nie pieniądze (bo przecież to Państwo musi opłacić pobyt tego dziecka w ośrodku) niż dać te pieniądze rodzicom żeby dziecko mogło być przy nich :(

      Usuń
    2. ten kraj jest chory... widać to chyba na każdym kroku

      Usuń
  6. W naszym kraju coś takiego jak polityka "prorodzinna" nie istnieje, nazwałabym to raczej "polityką antyrodzinną"

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety to co napisałaś to szczera i smutna prawda. Niech nie dziwią się, że ludzie nie decydują się na dziecko, skoro nasze państwo nastawione jest tak do ludzi by dawać im jak na mniej a sobie w kieszeń jak najwięcej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Umiesz liczyć, licz na siebie! dobrze powiedziane

    OdpowiedzUsuń
  9. Moim zdaniem polityka prorodzinna w tym kraju nie istnieje. Moja historyczka w liceum mówiła: Tak podążajcie za tymi co rządzą. Oni nie chcą inteligentnego narodu, bo taki na nich nie będzie głosował. Do tej pory nie wiem, czy była za lewicą czy prawicą. Sądzę, że za nikim :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja historyczka miała rację. Ja też zauważam, że politycy próbują zrobić nam wodę z mózgu...

      Usuń
  10. Jak widzę nowe informacje tego typu to omijam je szerokim łukiem, bo nie chcę się denerwować ;) nie umiałabym wyjechać z Polski z uwagi na rodzinę, ale czasami mam ochotę wszystkim rzucić i zniknąć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niestety taka prawda- chcesz mieć dobrze? to se na to zarób, państwo co najwyżej podniesie Ci rachunki i dorzuci kolejny podatek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozostaję nam modlić się o lepsze czasy i zmiany w rządzie. Mam nadzieje, że takie nadejdą dla wszystkich Polaków

    OdpowiedzUsuń
  13. powiem nieco kontrowersyjnie. Albo człowiek chce mieć drugie dziecko, albo nie. W momencie, gdy sie po prostu ma pracę, gdy sie ma po prostu szanse na powrót do niej, to w zasadzie bez róznicy. Po pierwszym dziecku wiadomo, że wydatkiz aczynają się w zasadzie dopiero w szkole. Nie trzeba stosu nowych ubrań znanych marek, nie trzeba stosu pieluch za grubą kasę, Nie trzeba kupowac słoiczków z jedzeniem za wielkie pioeniądze.
    Oczywiście kotwica w plecy państwu, bo wkurza mnie to podejscie antykoncepcja be bo masz rodzic, ale masz rodzic, chociaz pomocy tez nie.
    Jednak jako matka 2 dzieci w wieku no moge powiedzieć, ze przedszkolnym to osobiscie nie czuję roznicy finansowej miedzy 1 dzieckiem, a 2. Na razie. Podejrzewam, że finansowo posiadanie dzieci odczuję jak zaczną chodzić do szkoły i co wrzesień będzie zakup szkolny x2. To wiadomo.
    jednak nie oszukujmy sie chowanie dzieci do tego momentu to nie jest jakaś wielka finansowa operacja.
    Dlatego jak ktoś mówi, ze go nie stac na kolejne dziecko, to zastanawiam się czy umie liczyć, czy nie. Skoro było stać na pioerwsze.
    To takie moje lekko kontrowersyjne zdanie, bo osobicie nie mam nic do tego, ze ktoś np nie chce kolejnego dziecka, albow cale nie chce dzieci. nie to nie jego sprawa, wola i prawo. i rozumiem, ze cięzko czasami tak sie ptzyznac na głos do tego, ze sie nie chce, bo nie. I tu najczesciej człowiek się chyba własnie finansami zastawia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja powiem Ci tak: Nie do końca masz rację, bo dodatkowo na same pampersy, chusteczki i środki higieniczne musisz mieć ok. 150 zł miesięcznie (i tu nie mówię wcale o tych najdroższych). Dla mnie jako, że utrzymujemy się tylko z wypłaty męża to jest dużo. Nie mówię, że nie chcę mieć więcej dzieci bo chcę i to bardzo. Jednak chcę też odsapnąć odrobinę od pieluch i tego wszystkiego i popracować chociaż z rok czasu przed kolejnym smykiem ;)

      Usuń
    2. Wiesz zalezy jakie sie pieluchy kupuje, chusteczki, tez ie mus, by używać. A do tego w momencie, gdy starsze już nocnikowe, to cały czas jest to jedna i ta sama suma.
      Wiadomo różnica wieku tez swoje robi. Jednak gdyby na to patrzeć, to trzeba tez liczyć MM, bo nigdy nie wiemy, czy będzie nam dane kp.
      Absolutnie nie wyznaję zasady, że robimy dzieci, a jakoś to będzie. ie oszukujmy sie z próżnego i Salomon nie naleje. Jednak wydatki na dzieci nie są aż tak ogromne i unicestwiające dla domowego budżetu, jak niektórzy opowiadają, a inni uważają.
      Niedawno byłam w szoku jak kolezanka oznajmiła, że została pouczona przez inna kolezankę, że na wyprawkę dla dziecka trzeba miec przynajmniej 8tysi, bo inaczej nie ma szans by cokolwiek kupić. Pytam sie na co te 8k? Przeciez razem z porządnym wózkiem tyle się nie uzbiera, nawet jeśli się człowiel zbytnio nie liczy z finansami. Myśle, że przez takie gadanie wielu ludzi mysli, że ich nie stać na dzieci, chociaz bardzo by chcieli.
      Własnie w taiej sytuacji jakiej ty jesteś, czyli jedno masz, chciałabyś nastepne, wiesz mniej więcej czego oczekiwać i co faktycznie jest potrzebne.

      Usuń
  14. Dokładnie! Dlatego mam czasem ochotę spakować wszystkich i opuścić ten nasz "cudowny"kraj...

    OdpowiedzUsuń
  15. Niestety - smutne to, ale prawdziwe. Też to zaobserwowałam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z Tobą w 100% chcesz liczyć licz na siebie. I pomimo tego, że nie uważam, zęby państwo miało wpływ na to, czy chce mieć drugie dziecko czy nie, to jednak nasza tzw. polityka prorodzinna, a raczej jej barak, sprawia, że myślę o emigracji.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak ja Ciebie lubię za ten post;}}. Miałam wrażenie że tylko ja tak myślę , atu taka miła niespodzianka. Nie zgadzam sięz tym że skoro było Cię stać na pierwsze to na drugie jest to bułka z masłem- to do wpisu anjanki . Bzdura!. Szlag mnie trafi kiedy słyszę pierdzielących polityków którzy wzięli sobie na tapetę emigrantów i temat ich powrotu do Polski ale tylko do mediów bo w rzeczywistości im to zwisa. A ja tak jak Ty wychodzę z założenia że człowiek sam odpowiada za swoje życie. To co się osiągnie swoimi łapkami jest bezcenne.
    Irytują mnie ludzie którzy podczas wyborów prezydenckich mieli pretensję do prezydenta że im w życiu nie wyszło Cholerka gdzie tu wina głowy państwa. Każdy z nas sam jest odpowiedzialny za to co ma , nikt inny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urosłam jakoś metr po Twoim komentarzu ;) Z tymi wyborami to też mnie irytowało. Przecież nie można kogoś obwiniać za takie rzeczy. Chociaż faktycznie nie jedno, nie dwa politycy mają za uszami.
      PS. Ja od samego początku jak Cie czytam wiedziałam, że znalazłybyśmy wspólny język :)

      Usuń
  18. Niestety, niestety jest tak jak piszesz. I potem się dziwią, że nikt nie chce się zdecydować na większość ilość dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  19. Gadają, obiecują a dają figę z makiem...

    OdpowiedzUsuń
  20. Dokładnie umiesz liczyć licz na siebie. Ale ja niestety uważam, że nasze społeczeństwo nie jest gotowe na większą pomoc socjalną, a dawanie każdemu kto ma dziecko np. 500 miesięcznie niestety tylko zwiększy patologię, bo każdy kto będzie chciał więcej pieniędzy na wódkę postara się o dziecko. Smutne, ale prawdziwe i ciepią na tym uczciwi ludzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zamiast tego lepiej by dali ulgę podatkową 500 zł miesięcznie na każde dziecko

      Usuń
  21. Strzał w dziesiątkę!! Nawet się trochę uśmiałam, ale to niestety śmiech przez łzy. Nie słyszałam o pomyśle psychologa zamiast znieczulenia. Co to za brednie wymyślają, ja pierniczę. Ręce i nogi opadają. Dobrze, że mam stanik.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka najnowsza alternatywa żeby NFZ trochę zaoszczędził.

      Usuń
  22. Nawet wczoraj oglądałam program Kossakowskiego, w którym podłączał się pod tę maszynę imitującą bóle porodowe - wymiękł na 8cm rozwarcia, z tego, co mówiły pielęgniarki dużo gorsze jeszcze przed nim.
    słyszałam też o tych znieczuleniach, że ciężarne jeżdżą po kilkadziesiąt kilometrów do szpitali, w których jest podawane, bo w większości tłumaczą się brakiem anestezjologów...

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgadzam się z Anjanka i On, ona i dzieciaki. Decyzję o posiadaniu dziecka podjęłam z mężem, a nie z urzędnikami z pomocy społecznej, bo to nie państwo ma utrzymywać moją rodzinę. Liczyliśmy w tym względzie tylko na siebie i dalej liczymy.
    1. Mam wysoki próg bólu, znieczulili mnie dopiero bezpośrednio przed cesarką, a skurcze miałam co 2 minuty w tym czasie. Chętnie skorzystałabym z pomocy psychologa, bo wkur... mnie baba wrzeszcząca na cały oddział.
    W ogóle przydałaby się pomoc psychologa na każdym oddziale, zwłaszcza ginekologiczno-położniczym. Dziewczyny po poronieniach i martwych porodach leżą na wspólnych salach poporodowych, znikąd nie mają wsparcia, lekarze nie umieją rozmawiać o takich sprawach. Coraz częściej baby blues przechodzi w depresję poporodową, a wizyty patronażowe położnej pozostawiają wiele do życzenia.
    2. Słyszałam, że teraz jest więcej papieru do wypełnienia, 4 lata temu był to bodajże 1 druk i jeszcze mnie urzędniczka pytała o dochody, bo mogą mi udzielić wsparcia z pomocy społecznej. Kryteria dochodowe są śmiesznie niskie, ale teraz mają być odrobinkę podniesione, a od stycznia wchodzi "złotówka za złotówkę".
    3. Jeszcze nie masz dziecka w wieku przedszkolnym, to może nie wiesz, że gmina od tego września ma obowiązek zapewnić miejsce każdemu dziecku 4-letniemu, a od 09.2017 każdemu 3-latkowi. Do tego minimum pierwsze 5 godzin jest bezpłatne, a każda kolejna to 1 zł.
    4. Oszuści i kombinatorzy zawsze się trafią.
    5. Też się nachodziłam po lekarzach różnych specjalizacji, jednak nikt nie chciał ode mnie łapówki. Lekarz POZ zazwyczaj mówi, gdzie kolejki są krótsze, można też sprawdzić na kolejki.nfz.gov.pl
    Nie jestem urzędnikiem ani politykiem. Niech bawią się w swojej piaskownicy, a ja robię swoje. Wiedzę zawdzięczam doświadczeniom życiowym i pracy zawodowej, dzięki której jestem z takimi tematami na bieżąco.
    Pozdrawiam i życzę mniej kłopotów. Jakbyś miała pytania, napisz do mnie śmiało, chętnie pomogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wspomniałam: jestem zadowolona ze swojego życia i nie liczę na pomoc od nikogo. Denerwuje mnie jednak atak naszych polityków na osoby, które wyemigrowały lub chcą to zrobić ze względu na pracę lub politykę prorodzinną. Ja uważam, że nic im do tego skoro nie potrafią zapewnić odpowiednich warunków tutaj.
      To, że Ty masz wysoki próg odporności to nie znaczy, że wszyscy mają. Ja rodziłam naturalnie i bez znieczulenia i mimo tego uważam, że każda kobieta ma prawo decydować o tym czy potrzebuje znieczulenia czy nie. Ja podjęłam tą decyzję sama ale nie wyobrażam sobie nie mieć wyboru.
      Jeżeli chodzi o przedszkole to problem dotyczy moich najbliższych. Kobieta musi zrezygnować z pracy, bo według władz przedszkola ma z kim zostawić dziecko 3 letnie, a oni miejsc nie mają. Osobą, która niby miałaby się zajmować jej córką jest babcia 72 letnia, która ledwo co sama chodzi.
      A o lekarzach wolę się nie wypowiadać głębiej. Wychodząc po porodzie ze szpitala dostaliśmy skierowanie do kardiologa (PILNE). Filip miał mieć badania zrobione max. do osiągnięcia przez niego 2 miesiąca życia. Szpital nas wypchnął i nie ich problem, a najbliższy termin (szukaliśmy po sąsiednich województwach) był na rok do przodu i to prywatnie.

      Usuń
  24. no cóż zgadzam się z Twoimi punktami, nie ma lekko w naszym kraju

    OdpowiedzUsuń
  25. panstwo to my...kazdy powinien czuc sie tu dobrze, a nie poddanym. gdyby nam tyle nie zabierali w podatkach roznych masci kazdemu zyloby sie latwiej. po prostu. a u nas wszystko lub prawie wszystko od d...strony...ech :P

    OdpowiedzUsuń
  26. Niestety, trzeba liczyć tylko na siebie ;) Ale chyba większość wie, skąd się biorą dzieci i umie przekalkulować koszta.

    OdpowiedzUsuń
  27. Taaa dadzą kopa w dupę :)
    Mój mąż pracuje na dwa etaty żebyśmy godnie żyli, ja zaraz wracam do pracy ale on i tak będzie pracował na dwóch etatach. Taką mamy politykę :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Niestety w naszym państwie pomoc w tej materii jest znikoma. Z becikowym faktycznie masa formalności do załatwienia... aż chce się zadać pytanie czy więcej człowiek nie wyda 'na przejazdy' z punktu do punktu. Ja także w tych sprawach liczę na siebie i męża, bo wątpię by coś się zmieniło w najbliższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja już dawno machnęła m ręką na nasz rząd. Bez względu, która partia będzie rządzić zbyt wiele nie zwojują dopóki liczy się dla nich jedynie kasa a nie człowiek. Niech politycy pracują społecznie bez wypłaty, dopiero zobaczymy komu zależy na poprawie życia obywateli a komu na kasie.

    OdpowiedzUsuń
  30. Problem głównie polega na tym,że komuś tam na górze wydaje się, że jak dadzą rodzicom kasę to zaraz rzucą się do robienia dzieci. Sorry, ale mnie tysiak przez rok nie przekonuje. Trzeba dać ludziom możliwości i stabilizację, a nie gotówkę do ręki bo to niczego nie zmieni może ewentualnie pogłębi patologię.

    OdpowiedzUsuń
  31. Ładnie podsumowałaś. :P Nic dodać, nic ująć.

    OdpowiedzUsuń
  32. Podoba mi się, jak to wszystko napisałaś. Gdybym planowała rodzinę w PL, to nie liczyłabym na pomoc państwa, a na siebie i najbliższych. Jednak można sobie planować w cały świat, a zawsze coś może się stać i pomoc państwa może okazać się bardzo na miejscu. Gdy liczyć na nią nie można, to jest kiepsko:/

    Pomoc psychologa zamiast znieczulenia???? Serio? ...

    OdpowiedzUsuń