Zestaw startowy do nauki samodzielnego jedzenia z Canpol babies.

Udostępnij ten post


W życiu każdego maluszka przychodzi taki moment, że staje się on coraz bardziej samodzielny. Pewne czynności wykonywane wspólnie z mamą przestają być atrakcyjne i daje o sobie znać chęć bycia samodzielnym. Trochę ciężko mi to pisać ale u nas nadszedł ten moment. 

Nie karmiłam synka sama i też nie mogę napisać, że stosowaliśmy metodę BLW. U nas przebiegało to w sposób mieszany. Filip jadł wszystko, dotykał jedzenia, smakował, maczał w sosach czy jogurcie. Jednak po skończonym poznawaniu jedzenia zawsze karmiłam go z łyżeczki żeby coś tam w tym jego brzuszku wylądowało. Teraz Filip nie potrzebuje już mamy żeby zaspokoić głód. Świetnie daje sobie radę sam, a ja zastanawiałam się jak ułatwić mu ten proces.

Tutaj z pomocą przyszła mi firma Canpol babies. Bardzo ucieszyła mnie wiadomość o tym, że w ramach blogosfery będziemy testować zestaw stołowy, butelki i fartuszki. Zestaw ten przybył do nas w najbardziej odpowiednim momencie.

Znalazłam w nim:

1. Zestaw stołowy: talerz płytki, talerz głęboki, łyżeczka, widelec, kubeczek.
2. Dwa fartuszki 24m+ i 36m+
3. Dwie butelki antykolkowe 300ml i 240ml.




Do testów przypadł nam różowy zestaw. Być może to jakiś sygnał lub znak, że kolejna będzie dziewczynka ;) Filipowi to nie przeszkadzało, bo bardzo spodobał mu się lisek. Nadruk wykonany jest bardzo dokładnie i cieszy oko. Po dłuższym użytkowaniu nie ściera się i nie rysuje. Wszystkie elementy wykonane są dokładnie i precyzyjnie. Sztućce są 'przyjazne' dziecku i nie ma możliwości, że zrobi ono sobie nimi krzywdę. Chyba, że z premedytacją wsadzi je sobie do oka ;)




Fartuszki mają zabawne i kolorowe nadruki. Materiał jest odrobinę sztywny i niewygodny. Niestety na tym polega fenomen fartuszka. Czystość w zamian za komfort. Czyszczenie takiego fartuszka jest bardzo proste, wystarczy spłukać pod bieżącą wodą i po kłopocie. Fajnym gadżetem jest kieszonka. Można tam włożyć serwetkę, kredki lub coś do niej przyczepić. Z tyłu wiązany jest na dwa sznureczki. Jak dla mnie nie nadaje się on do jedzenia, ale sprawdzi się idealnie podczas wykonywania prac plastycznych np. w przedszkolu. 



Buteleczki firmy Canpol babies goszczą w naszym domu niemal od samego początku. Sprawdzają się znakomicie. Te z zestawu pirackiego również są fantastyczne. Zabawne nadruki, wyraźna skala, antykolkowe, nie powodują zanikania odruchu ssania. W dodatku mogę Wam powiedzieć, że można je myć w zmywarce i nic im się nie dzieje ;)


Filipek poważnie podszedł do testów, bo z jedzenia się nie żartuje ;) Synek zadowolony, a zwłaszcza z kubeczka. Jedynie fartuszek się nie sprawdził, bo Filip cały czas próbował go ściągnąć. No cóż, będzie idealny do przedszkola i zabaw farbkami :) Wszystko idealnie dopasowane do małych rączek i buziek. Zresztą zobaczcie jak sobie radzi :) Gotowane warzywa, ziemniaczki i mięsko zniknęły w mgnieniu oka ;)





Jeżeli spodobał się Wam ten zestaw to mam dla Was soczystego newsa ;) Możecie go zdobyć na blogu u Gosi. Podrzucam Wam link i życzę powodzenia ;)







30 komentarzy :

  1. Dziękuję za polecenie mojego konkursu. Buziaki. Fajna recenzja. Nam się marzył fartuszek 36+, chyba muszę go gdzieś poszukać. Jasiek zaczyna malować farbami i wiesz jak to potem wygląda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze nie wiem jak to wygląda ;) Jednak już powoli Filip zaczyna interesować się kredkami i długopisami więc to kwestia czasu :)

      Usuń
  2. Ale super sobie radzi z samodzielnym jedzeniem! Moj Filip choc ma ponad dwa latka jest leniuszkiem i lubi byc karmiony przez mamę,choc sam doskonale sobie radzi

    OdpowiedzUsuń
  3. a my jemy z podobnym fartuszkiem tylko nie ma rękawów zasłoniętych i powiem szczerze że się sprawdza bardzo dobrze. Ta kieszonka na dole to doskonały łapacz na resztki jedzenia które nie wylądują w buzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może u nas lepiej by się spisał taki bez rękawów ;) Wiesz tak szczerze to nawet nie pomyślałam tak o tej kieszonce, a w sumie to racja ;)

      Usuń
  4. Mój mały uwielbia różowy :) twój synek już sam wcina,a mój umie ale nie chce.O piciu z kubka to już wcale nie ma mowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip z kubka pije tylko podczas obiadu, a mleko musi być z butli ;)

      Usuń
  5. Fartuszeki super ale mój Oliver nie chciał by ich ubrać. Chyba że mógłby mazać farbami i zapomniał by że go ma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip jedynie fartuszkami nie jest zachwycony, ale to dlatego, że nigdy nie nosił i czuje się skrępowany...

      Usuń
  6. Ale świetny :) W sam raz dla maluchów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zestaw super ,a malitki twój to istny słodziak

    OdpowiedzUsuń
  8. Nam by się chyba najbardziej przydały te fartuszko-śliniaki :) i jakieś ochraniacze na ściany...:/ Chyba znów muszę malować pokój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też by się przydało malowanie ;) Wszędzie małe paluszki widać ;)

      Usuń
  9. śliczny zestaw :) sama mogłabym sobie taki sprawić :d;d;d kocham róż :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój brzdąc nie chce jeść z zestawów dla dzieci - bardziej podobają mu się talerze rodziców
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas też była ekscytacja dorosłymi talerzami i kubkami i trochę już minęła.

      Usuń
  11. jakie fajne dla malucha zestawy stołowe:D

    OdpowiedzUsuń
  12. ach jakie pyszności... i to w jakiej kolorowej oprawie... :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Rewelacyjny zestaw, właśnie wybieram się w odwiedziny do siostry, która ma takiego maluszka już wiem co kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak sobie patrzę na te cudeńka to troszkę mi szkoda że moje dziewczyny mają ten kolorowy okres za sobą;}

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się :) Teraz pozostaje Ci czekać na wnuki ;) Chociaż to jeszcze daleka przyszłość...

      Usuń
  15. Junior jak tylko trochę opanował koordynację, starał się jeść samodzielnie. Dzięki temu dziś je bardzo ładnie sam. U nas niestety sztućce plastikowe nie zdawały egzaminu. Łyżeczka jeszcze, ale widelec totalnie nie spełniał swojej roli. Kupiłam mu więc małe metalowe, którymi nauczył się zręcznie posługiwać.
    Powodzenia w nauce jedzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jak na razie widelczyk jest wystarczający, ale pewnie w przyszłości też będzie trzeba kupić bardziej 'dorosły'.

      Usuń
  16. Może chodzi tylko o to, że te fartuszki są zbyt sztywne? Ja miałam coś podobnego z wyglądu, ale był to bardziej duży śliniak, podszyty folią, na górze miał frotę i rękawki z samej froty. Do nauki samodzielnego jedzenia sprawdziły się idealnie, a gdy dzieci wyrosły podarowałam je żłobkowi, do którego chodziła córka - Panie były zachwycone, bo same też takich używały, ale miały ich tylko kilka więc podarek został przyjęty z ogromną wdzięcznością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też odnoszę takie wrażenie. Tym bardziej, że mój Filip nie jest przyzwyczajony do takich spraw, bo on rzadko w śliniaczku jadł ;)

      Usuń
  17. Bardzo fajny zestaw i na pewno zachęca do jedzenia:)

    OdpowiedzUsuń