Jestem kobietą i... mam swoje humory.

Udostępnij ten post






Z natury jestem optymistką patrzącą na świat przez różowe okulary. Staram się do wszystkich spraw podchodzić z wielkim uśmiechem na ustach. Mówię sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych i wszystko można załatwić. Uśmiechem obdarowuję każdą napotkaną osobę, a narzekania kwituję jeszcze większym uśmiechem.

Niestety przychodzą takie dni, że różowe okulary spadają z mojego nosa. Czasem to przez zwyczajne zmęczenie, a czasem przez nieprzyjemne okoliczności. Najchętniej wtedy zamknęłabym się w sypialni, naciągnęła koc pod same oczy, włączyła jakąś śmieszną komedię i objadała się lodami. Na drzwiach od sypialni powiesiłabym zawieszkę z napisem: NIE WCHODZIĆ, ZAKAZ WSTĘPU albo coś podobnego :) W razie gdyby ktoś jej nie zauważył to całe mieszkanie obkleiłabym plakatami z moim zdjęciem. Zdjęcie wykrzywionej twarzy z cieknącą pianą i napisem 'Wchodzisz na własne ryzyko- mam zły dzień'. Wydrukowałabym sobie to wszystko hurtem, żeby taniej było. Tutaj można zrobić takie cuda  ---> http://www.polishdruk.pl/ Swoją drogą to można tu zamówić śliczne fotokalendarze, które ostatnio są tak modne.

Teraz tak bardziej serio. Nie mogę sobie pozwolić na takie 'odchyły' od normy, bo przecież nie chcę żeby mój syn brał ze mnie taki przykład. Cały czas pracuje nad sobą. Pociesz mnie myśl, że nie ma ludzi idealnych i każdy może mieć zły dzień. Mam kilka sposobów na ukojenie własnych nerwów.

Zamykam oczy i głęboko oddycham.
Pewnie wyglądam wtedy komicznie, ale czasami to działa. Kilka takich wdechów i człowiek jest dotleniony, odprężony i w dodatku już wie co ma powiedzieć lub zrobić. Chęć wykrzyczenia tego co ślina na język przyniosła odchodzi w zapomnienie.

Liczę do 10 albo do 100.
Liczba uzależniona jest od poziomu frustracji i nerwów. Co z tego, że to takie banalne jak w ciągu tych kilku minut pierwsze emocje opadają i schodzą z drogi zdrowemu rozsądkowi.

Problem należy rozchodzić.
No to biorę synka i idziemy na długi spacer. Przyjemne z pożytecznym. Spacer i chodzenie jest dobrym lekiem na wiele przypadłości np. gniew, złość, ból, nuda czy oczekiwanie.

Włączam sobie fajną wesołą muzykę.
Nie ma nic bardziej motywującego i napędzającego pozytywną energią jak dobra nuta. U mnie idealnie spisuje się reggae.

Podchodzę do lustra i zaczynam robić śmieszne miny.
Filip zazwyczaj stoi z boku i się ze mnie śmieje, a ja daję upust swoim negatywnych emocją nie robiąc nikomu krzywdy.


A Wy jakie macie sposoby na wyładowanie negatywnych emocji?

37 komentarzy :

  1. Ja za to jestem realistką i zawsze mam w zanadrzu dwa warianty,i wolę nastawiać się na gorsze i miło zaskoczyć niż na lepsze i mieć kubeł zimnej wody na głowie :)Aż wstyd się przyznać,ale nie mam sposobu na rozładowanie złych emocji,takiego na tu i teraz.Przeważnie krzyczę,co raczej nie jest dobre,seks też świetnie rozładowuje,aletonie zwsze jest możliwe w trybie natychmiastowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się biorę za robienie ciasta i ugniatam je ręcznie tzn.łyżką zamiast mikserem, źle emocje odchodzą, mięśnie rąk wyćwiczone a i ciasto pyszne zrobione.....do kawusi ☕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę wysiłku i emocje opadają , a później można z czystym sumieniem się objadać bo przecież wysiłek fizyczny był a to prawie jak bieganie ;)

      Usuń
  3. Na mnie działają dwie rzeczy : albo muzyka.. tylko ja mówię dzieciakom "robimy imprezę" i tańczymy aż nerwy miną (patrząc jak wywijają dzieci na podłodze złość mija, a ja sama jak trochę potańczę to też mi lepiej) albo sprzątam.. aż mi braknie sił i nerwy też wtedy mijają ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze trafiłaś z tym artykułem. Dzisiaj zdecydowanie nie był mój dzień. Gdybym mogła to bym kogoś pogryzła z nerwów.
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz co jak mam nerwa to najlepiej rozładowuję się pisząc teksty. Najlepsze mi wtedy wychodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sprzątam :) Albo wychodzę na rower czy kijki! Nie dość, że w obydwu przypadkach się rozłąduję, to jeszcze pożytek z tego wychodzi, a często też pomysły na wpisy do głowy wpadają :) Także, że czasem taki zły dzień niesie wbrew pozorom wiele dobrego ze sobą : spalone kalorie, posprzątany dom, nowe pomysły na wpisy :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zabieram swoje 4 litery i wychodzę na spacer. Przespaceruje problem i mogę sensownie działać. Chociaż zdarza mi się mieć humory comiesięczne. Mój chłop osobisty wytłumaczył dziewczynkom że mamusia ma głupawkę i teraz kiedy warczę bez powodu słyszę " znowu głupawka, o jeeejku" ;}}}}

    OdpowiedzUsuń
  8. muzyka jest dobra, taka ostra, z mocno brzmiącą gitarą;) albo ciekawa książka. taka naprawdę ciekawa, co wciągnie i pozwoli zapomnieć o wszystkim

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wychodzę na zewnątrz. Nawet gdy wkurza mnie mój Bąbel to po prostu pakuję go do wózka i sruuu na spacer. Wtedy problem można rzeczywiście rozchodzić i jakoś to idzie do przodu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Każdy powinien mieć swój własny sposób na nerwy, bo te zdarzają się każdemu i to normalne! :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. fitnessy, szydełko. To moja recepta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szydełkiem to mogłabym sobie najwyżej oko wydłubać ;)

      Usuń
  12. głęboki oddech to doraźny sposób zapobiegający wypowiedzeniu ostrego komentarza, który ma się na końcu języka a którego można pożałować po wypowiedzeniu, z liczeniem nie próbowałem, spacery i muzykę polecam jeżeli tylko można, głupie miny przed lustrem rozbawiają człowieka ale dawno tego już nie praktykuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze czasami przed głupim komentarzem hamuje mnie gryzienie się w język ;)

      Usuń
  13. hmm...mysle, ze musze byc sama, co nie jest proste przy malych dzieciach...i dzialanie profilaktyczne - to sprawdza sie najlepiej

    OdpowiedzUsuń
  14. Ha, doskonale Cię rozumiem, a z chodzeniem to sama prawda i jeszcze ze śpiewaniem też działa bardzo dobrze:)
    Buziaki!:))

    OdpowiedzUsuń
  15. Na mnie niestety to nie działa :( Albo muszę wysłuchać muzykę dającą prawdziwego kopa albo wypisać na kartce to co mnie zabolało lub "okrzyczeć" na niej osobę, która mnie zdenerwowała i spalić kartkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka metoda też może być fajna ale ja nie mam nigdy tak dużo czasu ;)

      Usuń
  16. Ja zwykle puszczam muzykę i zaczynam tańczyć, albo idę pobiegać. Zwykle pomaga :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ja mam bardzo jędzowaty charakter :) i dużo mi rzeczy przeszkadza haha
    Relaxuję się oglądające ulubione seriale ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Muszę pokrzyczeć, żeby mi ulżyło :)

    OdpowiedzUsuń
  19. ja czasami muszę ryknąć i nic mnie nie powstrzymuje;p

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja zawsze biorę kilka głębokich wdechów, a czasami nawet zjem na raz tabliczkę czekolady ;) - to też dobra metoda, ale za często nie polecam jej stosować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czekoladą to bardzo smaczna metoda. Tylko czemu kosztuje nas dużym tyłeczkiem ;)

      Usuń
  21. Nie bardzo mam kiedy się rozładować. Kiedyś biegałam. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja niestety nie posiadam sprawdzonych sposobów na rozładowanie negatywnych emocji, samo musi przejść;)

    OdpowiedzUsuń
  23. My mamy w domu mały worek bokserski, dostała go Myszka na rozładowanie złych emocji, ale to ja korzystam z niego najczęściej :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Każdy czasem na humory i gorsze dni. :P Idę pobiegać, to działa. Jeszcze sprzątanie albo muzyka. :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja zwykle zmieniam pomieszczenie i Liczę do 10. Znaczy to w domu, a w pracy po prostu się dre :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pracy nie ma naszych dzieci i nie widzą więc przykładu z nas nie wezmą ;)

      Usuń
  26. Czasami muszę się zamknąć na 5 minut chociażby w łazience :P samotność dobrze robi.

    OdpowiedzUsuń