Ja i moi dwaj przyjaciele.

Udostępnij ten post

.
źródło zdjęcia: KLIK



Każdy ma swojego najlepszego przyjaciela.
Osobę na której zawsze może polegać, która jest obok niego choćby nie wiem co. Wspiera, pomaga, daje rady...
Ja też takiego mam. Ba! Ja mam dwóch.

Nie odstępują mnie na krok.
Budzę się i już leżą oboje obok mnie.
Przedstawiam Wam moich najlepszych przyjaciół:
Pan "Za chwilę" i Pani "Jeszcze trochę"

Niby kładę się spać obok męża, a wstaję z Filipkiem i tym zacnym małżeństwem.
Zapomniałam wspomnieć, że Pan "Za chwilę" i Pani "Jeszcze trochę" są małżeństwem?
Są kochającym się i nierozłącznym małżeństwem, a nazywają się "Leniuchowscy".

W ciągu dnia nie odstępują mnie na krok.
A to kawka, a to ploteczki, a to fajny film, a to chodź coś zobaczysz, a to ciacho...
Pranie leży, a wtrąca się Pan "Za chwilę".
Budzik dzwoni, a wtrąca się Pani "Jeszcze trochę".
Naczynia ze zlewu wypadają ale Pan "Za chwilę" ma teraz ważną sprawę do mnie.
Zabawki trzeba posprzątać zanim Filip się obudzi ale Pani "Jeszcze trochę" robi drugą herbatkę.

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy to aby na pewno są moi przyjaciele.
Może warto poszukać sobie nowych?

Widziałam, że dwa domy dalej wprowadzili się Państwo "Pośpieszalscy".
Ona urocza i wesoła Pani "Ogarnięta".
On emerytowany wojskowy Pan "W tej chwili".

Jak myślicie zaprosić ich na herbatkę?


30 komentarzy :

  1. powiem tak, tylko nudne kobiety mają nieskazitelnie czyste domy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się moimi grabiami pod tekstem Eve label. Nic dodać nic ująć w sam raz;}}}}}

      Usuń
  2. E tam,to ja wolę małżeństwo nr.1.Życie jest za krótkie żeby spędzić go na sprzątaniu itp.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wychodzi na to, że mamy tych samych przyjaciół :) jaki ten świat mały :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to możliwe, że jeszcze na siebie nie wpadłyśmy skoro obracamy się w tym samym towarzystwie?

      Usuń
  4. Ja to 'W tej chwili' a mój mąż to 'Za chwilę' i świetnie się dogadujemy. Kurcze, więc nie pasujemy ani do Pospieszalskich, ani do Leniuchowskich, a szkoda, bo są świetnie opisani :) Pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  5. myślę że możesz zaprosić na kawę owych państwa:D z nuż przemówią do rozsądku panom leniuchowscym:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale się ubawiłam ;-) Dobrze się zastanów z zaproszeniem nowych gości, by przypadkiem jakiś porządny konflikt z tego się nie narodził. :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz co, a u mnie jest odwrotnie - zawsze odkładałam wszystko na później, ale odkąd pojawił się na świecie Gibonik, to cenię sobie każdą wolną chwilę, to przynajmniej staram się robić wszystko od ręki i nie zostawiać na później. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to jest jak przypływy i odpływy ;) Czasami wyrabiam się ze wszystkim i chodzę jak w zegarku, a czasami nie mam na siebie siły ;)

      Usuń
  8. Eeeeee tam ja bym została przy opcji nr 1. Zresztą Pani 'Jeszcze trochę' właśnie obok mnie siedzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja się zastanawiałam gdzie ona polazła, że nie przeszkadzała mi przy sprzątaniu :)

      Usuń
  9. Spokojnie....czasem warto miec takich "przyjaciół", by zwyczajnie nie zwariować, ale..... ja bym pomyslała o zaproszeniu sąsiadów na herbatkę :) Nic nie szkodzi, a może czasem zmotywuje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie, że warto zaprosić nowych sąsiadów, czemu by z nimi nie spędzić trochę czasu? :-) Jeśli Pani jest urocza i wesoła, to na pewno przekaże Ci trochę tej pozytywnej energii. :P

    OdpowiedzUsuń
  11. oj ja często też odkładam sprzątanie, gotowanie na później;/ choć tłumaczę sobie,że lepiej by było zrobić i mieć z głowy, to jednak czasem tak strasznie się nie chce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio ciągle mam lenia, tak działa na mnie jesień...

    OdpowiedzUsuń
  13. fajnie napisane ;D
    Leniu ;D :* haahaha :)

    OdpowiedzUsuń
  14. zaprosić można, ale czy z pewnością jesteś przekonana, że to ich prawdziwe personalia?

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha Ty wiesz, że mamy tych samych przyjaciół?? Jaki ten świat mały :D

    OdpowiedzUsuń
  16. a ja do leni nie należę, lubię coś robić. Wstaję do pracy o 5.40. Wracam o 16. Coś ugotuję, posprzątam i biorę się za ćwiczenia. Potem prysznic i blog i tak codziennie :D

    OdpowiedzUsuń
  17. :) Ja też czasem pełna energii a potem spadek i odpuszczam na chwile, żeby nie zwariować ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem czy Leniuchowscy i Pośpieszalscy by się od razu dogadali :P Do mnie wpadają na przemiennie, jednego dnia Leniuchowscy a innego Pośpieszalscy ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rozbawiłaś mnie, normalnie nie wiem jak to się stało ale przyjaciół mamy wspólnych :D :D za chwilę idę spać :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie zapraszać! A Leniuchowskich wykurzyć! I działać pod wpływem samej siebie - wyśrodkowanie! :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Hah, świetny post:))) "Pośpieszalskich" bym nie zapraszała, ale "Ogarnięta" może być:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Widzę, że mamy tych samych przyjaciół!

    OdpowiedzUsuń