Słów kilka o tym jak zostałam słomianą wdową.

Udostępnij ten post



Stało się! 

Chociaż wiedziałam, że prędzej czy później to nastąpi to i tak było to dla mnie szokiem. 
Charakter pracy mojego męża zakłada, że będąc w terenie może on nie wrócić do domu na noc.
No cóż. 
Niby rozumiem.
Jednak serce mówi swoje.

Nie lubię rozstań. Nawet jeżeli ma to być tylko kilka dni. Mimo tego wiem, że sobie poradzę i zaopiekuję się naszym synkiem tak jak należy.

Jednak to nie strach przed tym, że zostanę sama napawa mnie smutkiem...

Smutno mi na myśl, że tyle ominie mojego synka.

Codzienny buziak na dzień dobry, wygłupy z tatą, czuły uścisk, gilgotki, zabawa autami, wspólne jedzenie obiadku, drobne gesty, uśmiechy, głaskanie po głowie, psocenie z tatusiem i buziak na dobranoc. Powiesz, że to nie wiele. Ja zaprzeczę! To niby tylko zwykłe gesty, które przekazywane są w ciągu dnia. Niby kilka chwil. Jednak jak zbierze się to wszystko razem to widać, że oboje bardzo się potrzebują i istnieje między nimi wyjątkowa więź. 

Gdy przez te kilka dni nie było tatusia to widziałam, że Filipowi brakowało czegoś, a raczej kogoś. Ja nie byłam w stanie zapełnić tej pustki. Mimo tego, że bardzo się starałam.

Ojciec to tak samo ważna osoba w życiu dziecka jak matka. Mimo tego, że nie potrafi robić stu rzeczy jednocześnie i nie zna 40 bajek i kołysanek, nie potrafi utulić do snu tak jak mama. Jednak nie można go pomijać w wychowaniu i spychać na dalszy plan.

Kochani tatusiowie życzę Wam żebyście zawsze potrafili cieszyć się z chwil spędzonych ze swoimi dziećmi :) Wam kochane mamusie życzę żebyście potrafiły doceniać te chwile- nawet jeżeli jest ich niewiele. 

30 komentarzy :

  1. hhehe ciekawe kto będzie męskim odpowiednikiem legendarnej Marylin M

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ma nic gorszego niż rozstania, ech... :-) Ładne podsumowanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja od 3 lat jak wiesz jestem słomianą w domu. Ja się mniej lub wiecej przyzwyczaiłam w jakiś minimalnym stopniu do rostnań.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozstania nie są łatwe ale z czasem można się przyzwyczaić

    OdpowiedzUsuń
  5. no tak, jeden rodzic choćby nie wiem jak się starał nie będzie w stanie zastąpić drugiego.. oby te rozstania były jak najkrótsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ważne że za każdym razem wraca do Was :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój mąż ma właśnie taką pracę. Ostatnio nie było go 6 dni, teraz jest tydzień w domu i potem znów go nie będzie kilka dni. I jestem co chwila słomianą wdową. Gdy tata wraca to słyszę tylko wołanie tata i tata. Zabaw nie ma końca. Męczą go strasznie dziewczyny, i dobrze. Brakuje nam go i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana to już normalność...mój mąż tez wyjeżdża na kilka dni w miesiącu...a nawet jak nie wyjeżdza to był taki okres w życiu że wychodził z domu o godzinie 5 rano /wszyscy spali/ a wracał o 23 wieczorem /dzieci spały/ i tak w dzień w dzień przez pół roku.....ważne że gdy jest w domu to cieszy się dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj rozumiem Cię całkowicie.Ja też nie znoszę rozstań i mimo,że mąż czasem wkurza mnie okropnie to jednego dnia bez niego nie umiem wytrzymać.Za to dzieci mimo wszystko wolą mamusię,więc nie jest z nimi tak źle jak tata się zapodzieje.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ja też nie lubię, jak Mąż wyjeżdża. Na szczęście teraz już rzadko się to zdarza, bo kiedyś było tak, że wyjeżdżał w niedziele wieczorem, a wracał późno w piątek — nie wspominam tego dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana, to nie jest niewiele! Tata to ważny człowiek w życiu dziecka! Widze jak moja córka tęskni za tatą jak tylko znika na dłużej....a ja? Ja nie znosze samotnych wieczorów! Na szczęście jest tego mało :)

    OdpowiedzUsuń
  12. myślę, że taka rozłąka - krótka! - może scementować związek :) i pokazać ILE dla siebie nawzajem znaczymy

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak nam na kimś zależy to zawsze odczuwamy brak tej osoby. Fajnie, że tyle rzeczy jest, które robią razem, bo dziecko potrzebuje takiego ciepła nie tylko ze strony mamy ale od taty też :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj tak - takie wspólne chwile należy doceniać!

    OdpowiedzUsuń
  15. Każda wspólna chwila jest ważna :)
    A do rozstań się przyzwyczaisz raz, dwa. Najważniejsze, że później są powroty.

    OdpowiedzUsuń
  16. Widać, że cały czas przeżywasz tą sytuację. Ale widać, że jak jesteście razem to w pełni wykorzystujecie ten czas! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzielna jesteś, także nie nawidzę rozstań. Trzymam kciuki by zdarzały się jak najrzadziej albo wcale :)
    buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozumiem Cię. Oby jak najmniej było tych wyjazdów.
    Buziaki!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. też nie lubię, gdy mąż wyjeżdża na dłużej niz jeden dzień. Pusto w chacie, dzieci tęsknią... Poza tym nie lubię spać sama.

    OdpowiedzUsuń
  20. Oj, pamiętam pierwsze takie wyjazdy mojego męża. Delagacje, czasem i kilkudniowe. Obyś miała takich jak najmniej :))

    OdpowiedzUsuń
  21. widać, że tata jest równie istotny, co mama!

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie lubię takich rozstań. Jakiś czas temu mój M.wyjechał na parę dni (5) ja sama z dwójką maluchów. Nie dość że się bałam sama w domu to jeszcze tak smutno i dzieciom bardzo tęskniło się :(

    OdpowiedzUsuń
  23. Na temat bycia słomianą wdową mogłabym to i owo napisać, bo luby kierowca także... Nie nadaje się do związku na odległość, bywa ciężko bywa ale co poradzić. Jest nadzieja że od wiosny zmieni pracę i doczekać się nie mogę...

    OdpowiedzUsuń
  24. nie lubię taki rozstań..dla mnie związek na odległość nie ma szans...

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciesz się, że masz tak kochającego męża, nie jedna Ci zazdrości :) nawet jeśli rozstajecie się na kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak mój mąż wyjeżdżał to dziewczynki na początku tęskniły bardzo, a później Myszka się strasznie na niego obrażała i nawet przez telefon nie chciała z nim rozmawiać.

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozstania są trudne... My od jakiegoś czasu funkcjonujemy tak na odległość i jest ciężko. Na szczęście już niedługo to się zmieni. Pozdrawiamy cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  28. Mój mąż właśnie dlatego zmieniła pracę, aby na noc zawsze wracać do domu. Warto było to zrobić :) ponieważ widzę, te więź między nimi i to jest wspaniałe.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja pamiętam jak mój Konrad wyjechał na tydzień... niby Eryk zachowywała się normalnie jak zwykle, ale kiedy Konrad wrócił w nocy, o on na chwilę się obudził i go zobaczył... nigdy tego nie zapomnę, na jego twarzy wskoczył taki błogi uśmiech, niesamowita radość, biedny był tak zaspany, że chyba sam nie wiedział czy to tak naprawdę tata czy mu się śni :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Mój junior wychowuje się bez taty i widuje się z nim tylko w weekendy, ale nie mogę powiedzieć, że nie ma między nimi więzi. Dbam o to, żeby konflikt nas - dorosłych, nie przekładał się na relacje z dzieckiem. Może dzięki temu wszystko jest tak jak powinno. No może ta codzienność jest bez taty - ale na własne jego życzenie.

    OdpowiedzUsuń