10 przykazań wzorowego rodzica.


Uwaga!
Zanim przeczytasz ten tekst chcę żebyś wiedział(a), że nie miałam na celu obrażania niczyich przekonań religijnych.
Czytaj dalej

Jak sprawić, aby dziecko spało całą noc?

Każda kobieta zanim urodzi zmuszona jest do wysłuchania tysiąca komentarzy o bezsennych nocach, wstawaniu do płaczącego dziecka i tym podobnych. Z natury jestem śpiochem i wszystkie te komentarze przyprawiały mnie o palpitacje serca. Naprawdę to koniec? Będę musiała zaczynać dzień o 4 rano? Zacznie się wstawanie w nocy? Nie koniecznie! Bardzo dużo zależy od Ciebie. Chcesz poznać mój sposób na przespane noce?

Czytaj dalej

A nad nami unosi się zapach polskości!





Zastanawialiście się kiedyś jak pachnie polskość? Z pewnością każdy z Was odnajdzie ten zapach w czymś innym. Ja znalazłam go w książeczce pt. "Słoń Trąbalski i inne wiersze" wydawnictwa Siedmioróg. Jest to seria limitowana i być może właśnie to sprawia, że jest tak wyjątkowa. Wystarczyło, że wzięłam ją do rąk a w mojej głowie zaczęły pojawiać się setki wspomnień z dzieciństwa.

Czytaj dalej

Jak kupować buty dla dziecka?


źródło zdjęcia: http://sklep-luz.pl/


Wchodzisz do sklepu z butami dziecięcymi i widzisz te rządki równiutko stojących bucików. Kolorowe, czarne, szare, na rzepy, ze sznurówkami, z motywem z bajek, za kostkę, przed kostkę i tysiąc innych modeli. Jest w czy przebierać, a najnowsze trendy w modzie szybko się zmieniają.

Tylko czy warto w kwestii doboru obuwia kierować się modą? NIE.

Najważniejszym aspektem jakim się kierujemy przy kupnie butów powinno być to czy będą w stanie ochronić stopę przed warunkami atmosferycznymi i urazami. Moda to rzecz drugorzędna. Przez trendy możemy narazić stopy naszych dzieci na wiele uciążliwych zniekształceń. 

Małe dzieci, które jeszcze nie chodzą nie powinny wcale nosić butów. Na spacer lepiej ubrać im ciepłe skarpetki. Dzieci, które ledwo zaczęły chodzić powinny jak najdłużej chodzić bez butów i w dodatku po różnych, nierównych powierzchniach.

Zatem jak wybierać buty dla dziecka?

Dobry but powinien mieć:

- odpowiednią długość

Rozmiar dostosowany do stopy dziecka.

- odpowiednią szerokość

Szczególnie przy palcach. Nosek buta nie może uciskać palców.

- elastyczną odpowiednio wyprofilowaną podeszwę

Najlepiej żeby miała nieco ściśnięty nosek i piętę. Umożliwia to pełne i prawidłowe przetaczanie stopy podczas chodzenia. Dzieci nie zaciskają wówczas palców i 'nie chwytają' podłoża.

- niezbyt duży ciężar

Jeżeli buty są zbyt ciężkie to sprawiają dziecku trudność w podnoszeniu i przesuwaniu stóp do przodu. Dzieci stawiają wtedy stopy bokiem, koślawią kolana, a przecież nie chcemy żeby tak było.

- sztywny, dobrze obejmujący piętę zapiętek

Uniemożliwi on przesuwaniu się stopy w bucie podczas chodzenia.

Pamiętajcie, że dobór odpowiednich butów ma duże znaczenie dla rosnącej stopy i zanim kupisz buty dla dziecka, bo są modne to przemyśl to kilka razy. 

But powinien stabilizować stopę, ale nie ograniczać jej ruchów.

Buty dla dzieci powinny być wykonane z materiałów naturalnych.

A Ty czym się kierujesz przy wyborze butów?




Czytaj dalej

Szukając sensu tam, gdzie go pozornie nie ma.


Dziś na ruszt wpadły książeczki z serii "A KUKU, TO JA!" autorstwa Hervé Tulleta, którego chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu rodzicowi. Ja po raz kolejny przekonałam się jak świetne książeczki tworzy ten facet! Mamy już kilka innych książek tego pana, między innymi "Naciśnij mnie", o którym pisałam TUTAJ. Zarówno w przypadku "Naciśnij mnie" jak i teraz byłam sceptycznie nastawiona, ale... znalazłam sens tam, gdzie na pierwszy rzut oka nie widać go wcale. 

Filip od razu pokochał te kolorowe i humorystyczne bajeczki a ja przejrzałam je i nie zrozumiałam kompletnie nic. Zastanawiałam się co takiego widzi w nich moje dziecko. No tak. Atutem z pewnością jest kształt. Tego jeszcze u nas nie było! Młody otwierał pierwszą stronę i z książki robił mu się kolorowy wachlarz. Zaczęłam bawić się nimi i ja. Przy okazji bardziej się im przyglądając. Powoli zaczęłam rozumieć co z czym i dlaczego...
Najszybciej poradziłam sobie z "Super tatą", który starał się uszczęśliwić każdego członka swojej rodziny. Na pierwszej stronie dłuuuuga ręka taty wręczała kwiatka mamie. Bo przecież mamy lubią kwiatki, co nie? Na drugiej stronie obok mamy pojawił się pierwszy synek, który dostał jakiś pyszny, zielonkawy napój, a na trzeciej dołączył do nich drugi synek obdarowany przez tatę wielkim, czerwonym balonem. Później był piesek i kość, coś na kształt latającego samolotu, wielki pałac i świnki prosto z cyrku (super tata stara się także dostarczyć swoim bliskim odpowiednią porcję rozrywki). Ostatnia strona bardzo mnie wzruszyła. Na ramieniu taty spoczywała szczęśliwa rodzinka, dom i cała reszta. Jaka prawda płynie z tej książeczki? Super tata to taki tata, który jest oparciem dla całej swojej rodziny. To wspaniale, że z Filipem mamy swojego Super Tatę Sylwestra, który jest naszym ramieniem i wspaniale, że mam także Super Tatę Rysia, który był moim ramieniem zanim pojawił się Sylwester a teraz bez chwili odpoczynku asekuruje żebym z tego Sylwkowego ramienia nie spadła.



Skoro było o tacie to teraz czas na mamę. Będzie równie wzruszająco. Książeczka "Już jadę!" opowiada o mamie, która czerwonym autkiem mknie do swojego synka. Dopóki nie otworzymy książki droga wydaje się prosta. Niestety to tylko pozory. Otwieramy kolejne strony i widzimy z jakimi przeszkodami musi zmagać się mama. Najpierw musi pokonać małe pagórki, później ogromne góry i korki w wielkim mieście. To dla niej pestka! Większy problem pojawił się gdy skończyła się droga i matka musiała przedrzeć się jakoś przez ogromny Ocean. Nasuwają się Wam jakieś wnioski? Mi ta podróż kojarzy się z wychowywaniem dziecka, a ten Ocean w mojej głowie stał się symbolem dorastania i młodzieńczego buntu. Dzieci nie chcą wtedy żeby rodzice do nich dotarli. Cieszę się jednak, że moim się udało. Byłam nieznośna, ale moja mama się nie poddała. Książkowa mama również, pokonała wszystkie przeszkody i znalazła się blisko swojego chłopca. Prawdziwa mama jest w stanie pokonać dla swojego dziecka wszystkie przeciwności losu. Mam nadzieję, że między mną a Filipem nigdy nie "wyrośnie" Ocean nieporozumienia. Chcę być dla niego najlepszą mamą na świecie. Chcę być w jego oczach tak wspaniała jak w moich oczach wspaniała jest moja mama.





Graliście kiedyś w gierkę typu 'zjedz i urośnij'? "Duży czy mały" to swego rodzaju papierowa wersja tej gry. Zaczyna się niewinnie od maleńkiej rybki, która zajada się jeszcze mniejszymi rybkami od siebie. Później nasza bohaterka nieco rośnie i jej potrzeby także rosną. Zaczyna szukać większych ryb do zjedzenia i tak cały czas. Staje się większa i większa, a jej ego utwierdza ją w przekonaniu, że to ona jest tu najpotężniejsza. Niestety rybka w końcu trafia na człowieka i nie ma z nim żadnych szans. Przypomina Wam to coś? Mi realny świat. Od razu nasuwa się przysłowie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Im więcej mamy, tym więcej chcemy i czasami nie patrzymy jakim kosztem dochodzimy do sukcesu- ale zawsze znajdzie się ktoś większy od nas. Ta książeczka jest fajnym rozwiązaniem na zilustrowanie dziecku wszechobecnego 'wyścigu szczurów".





Najwięcej problemu miałam ze zrozumieniem "Ufo kuku!" i tu z pomocą przyszedł mi wujek Filipa, który przyszedł troszkę się z nami pobawić i gdy tylko zauważył książkę krzyknął: "O, patrz Filip. Ciotki stopa tu jest". Na to bym nie wpadła, ale nasze ufo faktycznie ma pięć niby głów, które przypominają palce. Później wujek Filipka wytłumaczył nam o co w tej książce chodzi. Wspomniana ciotka lubi się z nim droczyć i sprawdzać jego cierpliwość. W tej książeczce zostało to zobrazowane. Ufo wystawia na próbę cierpliwość chłopca, który jest nad wyraz cierpliwy. Ufo uspokaja się dopiero wtedy, gdy chłopak porządnie krzyknie. To znak, że żarty się skończyły. Niestety każdy ma swój kres wytrzymałości. Na całe szczęście chłopiec i ufo na końcu się godzą i przytulają okazując sobie tym ogromną sympatię. 





Nigdy nie byłam mistrzynią w odgadywaniu co autor miał na myśli, ale z każdego utworu potrafiłam wycisnąć jakąś prawdę. Tak samo jest w przypadku tej serii. Ja znalazłam w niej swoją prawdę i niezwykle cenne spostrzeżenia dotyczące świata i relacji międzyludzkich. Ciekawa jestem co Wy z nich wyczytacie. Zobaczcie zatem co o książkach pisze wydawnictwo i przemyślcie sprawę.

Co o książkach pisze wydawnictwo:

Seria innowacyjnych, kartonikowych książek dla najmłodszych stworzona przez Herve Tulleta, autora wielu bestsellerów dla dzieci, m.in. NACIŚNIJ MNIE, KOLORY, TURLUTUTU NA WAKACJACH.
Wykonane z twardego kartonu, poprzez swoja "schodkową" budowę, pobudzają dzieci do aktywnej lektury, wciągając do zabawy również rodziców.
A KUKU! to seria książek dla najmłodszych czytelników: do wspólnego czytania, wymyślania własnych bajek oraz nauki wyrazów dźwiękonaśladowczych.





Wydawnictwo: Babaryba
Autor:  Herve Tullet 
Oprawa: Twarda
Liczba stron w jednej książce: 10
Cena za książeczce: 26,90 zł
Książki kupisz tutaj: KLIK









Czytaj dalej

100 bajek Jana Brzechwy w jednej książeczce.



Gotowi na bajkę? Tak? To super! W takim razie mam ich dla Was aż sto. Razem z Filipem i wydawnictwem Siedmioróg zabierzemy Was w podróż po najlepszych bajkach Jana Brzechwy. Nie myślcie tylko, że to będzie łatwa wyprawa, bo już na wstępie czeka na nas pierwsze wyzwanie. Poradzicie sobie z wierszem "Chrząszcz"?
Czytaj dalej

Co robić, gdy jest zimno?


W sieci powstało tysiące poradników i sugestii o wdzięcznym tytule: Co robić z dziećmi, gdy pada deszcz/jest zimno na dworze?

Czytaj dalej

Co przydałoby się każdej mamie? Czyli przegląd gadżetów superbohaterów.


Wiele razy czytałam o tym, że mama jest niczym superbohater. Fakt, jakieś ziarno prawdy w tym jest. Super słuch, bystry wzrok, niesamowity refleks, wielozadaniowość, zdolność widzenia rzez ściany, czytanie w myślach, widzenie przyszłości i masa innych cech ewidentnie świadczą o tym, że coś z nami nie tak. Teraz grzecznie przyznać się, która z Was w nocy zakłada maskę i pelerynę i leci ratować świat?
Czytaj dalej

Czas wrzucić coś na ząb.


Kto obserwuje nas na Facebooku ten wie, że niedawno dostaliśmy możliwość przetestowania dużej ilości słodkości. Taka paczka do nas dotarła w ramach kampanii ciastek DrGerard na Streetcom. Powiem Wam, że była to bardzo słodka kampania i nie żałuję ani jednego centymetra więcej w pasie.
Czytaj dalej

Nie tylko Ty możesz być głodny.

źródło zdjęcia: http://www.sklepogrodniczy.pl/

Zdarzyło Ci się wyjść z domu bez śniadania? Miałeś kiedyś tak, że byłeś bardzo głodny, a byłeś w takim miejscu, że nie mogłeś nic zjeść? Obudziło Cię kiedyś uczucie głodu?
Czytaj dalej

Blogowe mam Marzenie- relacja ze spotkania.

Każdy z nas chciałby żeby jego marzenia się spełniły.
Każdy z nas marzy o czymś innym. 
Okazało się jednak, że są dwie dziewczyny marzące o tym samym... 
O czym? O zorganizowaniu spotkania dla blogujących mam. 
Tak oto Iza z bloga Nie tylko różowo i Alina z bloga alinadobrawa.pl postanowiły spełnić swoje marzenie. Od początku do końca, od a do z stworzyły coś własnego i włożyły w to mnóstwo pracy.
Zorganizowały spotkanie dla blogujących mam w Szamotułach:

07 listopada 2015 Blogowe Mam Marzenie.

Jeszcze wtedy nie wiedziały, że spełniają tym samym nie tylko swoje marzenie ale marzenia 15 innych dziewczyn- w tym moje marzenie o uczestniczeniu w takim spotkaniu.


Jesteście ciekawi jak było? To zapraszam na relację.

Jechałam na spotkanie lekko wystraszona, zdezorientowana i szczęśliwa. Nie wiedziałam co mnie czeka, czy odnajdę się wśród innych dziewczyn i jak to będzie. 

Przekraczając próg kawiarni Cafe Marzenie byłam oczarowana. Klimat tego miejsca jest niesamowity. Bardzo przytulne i pełne magii zakamarki, urocze dodatki, rękodzieło i zapach świeżej kawy. Coś niesamowitego!


Wyświetlam 2015-11-07 11-16-29.JPG



Wyświetlam IMG_6037.JPG


Moje obawy i stres były bezpodstawne. Dziewczyny witały nas szerokim uśmiechem. Chociaż było widać, że są lekko wystraszone i przejęte. Nie dziwię się, bo zależało im żeby wszystko wypadło idealnie. Rozmawiałyśmy ze sobą jakbyśmy znały się od lat, a przecież zawsze dzielił nas szklany ekran komputera. 

Na spotkaniu poznałam dziewczyny, które kryją się za tymi blogami: 
Wyświetlam IMG_6047.JPG



Jako pierwszy przemówił do nas Pan Maciej Wilczyński, właściciel Cafe Marzenie. Opowiedział nam o historii kawy i zaprosił na prezentację parzenia owego napoju. Przyznaję się bez bicia, że do miłośników kawy nie należę ale takie kawkę mogłabym pić codziennie. Pan Maciej przemawiał bardzo energicznie i żywiołowo więc nie można było oderwać od niego oczu. Trochę żartem, a trochę serio próbował zarazić nas swoją miłością do kawy.






Kolejne warsztaty okazały się być typowo kobiece, a należały do Roksany Prusaczyk- przedstawicielki firmy Plus dla skóry. Opowiedziała nam o świeżej na rynku marce kosmetyków, o ich działaniu, składzie, nowościach i dostępności. Każda z uczestniczek dostała też dopasowany dla siebie upominek więc na własnej skórze będzie mogła przekonać się o działaniu kosmetyków Plus dla skóry.

Wyświetlam IMG_6086.JPG




Wyświetlam IMG_6045.JPG


Kolejne wykłady należały do małżeństwa Tomka i Ani Sobol, przedstawicieli fundacji Varietae. Pan Tomek jest wykładowcą, trenerem i zajmuje się digital marketingiem. Opowiedział nam o wielu kwestiach związanych z promowaniem naszych blogów, przechodzeniem na własną domenę i kreowaniem swojego wizerunku w sieci. Jego żona Pani Ania jest radcą prawnym. Wytłumaczyłam na kwestię praw autorskich w bardzo szczegółowy sposób, powiedziała o nawiązywaniu współprac od strony prawnej.



Wyświetlam IMG_6092.JPG

Warsztaty były bardzo różnorodne i ciekawe. Po nich przyszła kolej na pyszny obiadek. Moje serce skradła zupa z soczewicy. Pewnie dlatego, że jestem wielką fanką soczewicy. Na drugie danie były pierogi na słodko. Też smaczne ale ja nadal myślałam o zupie ;)


Wyświetlam IMG_6104.JPG




Iza i Alina obdarowały nas paczuszkami od sponsorów spotkania. Których udało im się zebrać w sporej ilości. Zorganizowały dla nas loterię i licytację dzięki, którym mogliśmy wspomóc Fundację Varietae. Dzięki hojności dziewczyn udało zebrać się całkiem sporą sumę na te cel- 1503 zł.





Wyświetlam 2015-11-07 16-41-36.JPG

Spotkanie zakończyło się na słodko. Taki oto pyszny tort przygotowała dla nas Atelier Tortów- Patrycja Pabich. Tort był taki śliczny, że aż szkoda było go kroić...



Gdy wróciłam do domu mocje jeszcze nie opadły. Buzia mi się nie zamykała, a domownicy pewnie mieli dość już mojej paplaniny. A tutaj możecie zobaczyć co przywiozłam ze sobą ze spotkania.





Kto wspomógł spotkanie i fundację Varietae:

a ugościła nas Cafe Marzenie

Jak na prawdziwego blogera przystało nie wzięłam ze sobą aparatu, a zdjęcia które zrobiłam tabletem nie wyszły najlepiej dlatego posiłkuję się zdjęciami innych dziewczyn i bardzo im za tę możliwość dziękuję. 
Fotografie Agi  http://mala-rzecz-a-cieszy.blogspot.com i 
Magdy http://zwyklejmatkiwzlotyiupadki.blogspot.com .


Iza i Alina dziękuję Wam za możliwość uczestniczenia w spotkaniu i poznania tylu wspaniałych dziewczyn.

Czytaj dalej