Szukając sensu tam, gdzie go pozornie nie ma.

Udostępnij ten post


Dziś na ruszt wpadły książeczki z serii "A KUKU, TO JA!" autorstwa Hervé Tulleta, którego chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu rodzicowi. Ja po raz kolejny przekonałam się jak świetne książeczki tworzy ten facet! Mamy już kilka innych książek tego pana, między innymi "Naciśnij mnie", o którym pisałam TUTAJ. Zarówno w przypadku "Naciśnij mnie" jak i teraz byłam sceptycznie nastawiona, ale... znalazłam sens tam, gdzie na pierwszy rzut oka nie widać go wcale. 

Filip od razu pokochał te kolorowe i humorystyczne bajeczki a ja przejrzałam je i nie zrozumiałam kompletnie nic. Zastanawiałam się co takiego widzi w nich moje dziecko. No tak. Atutem z pewnością jest kształt. Tego jeszcze u nas nie było! Młody otwierał pierwszą stronę i z książki robił mu się kolorowy wachlarz. Zaczęłam bawić się nimi i ja. Przy okazji bardziej się im przyglądając. Powoli zaczęłam rozumieć co z czym i dlaczego...
Najszybciej poradziłam sobie z "Super tatą", który starał się uszczęśliwić każdego członka swojej rodziny. Na pierwszej stronie dłuuuuga ręka taty wręczała kwiatka mamie. Bo przecież mamy lubią kwiatki, co nie? Na drugiej stronie obok mamy pojawił się pierwszy synek, który dostał jakiś pyszny, zielonkawy napój, a na trzeciej dołączył do nich drugi synek obdarowany przez tatę wielkim, czerwonym balonem. Później był piesek i kość, coś na kształt latającego samolotu, wielki pałac i świnki prosto z cyrku (super tata stara się także dostarczyć swoim bliskim odpowiednią porcję rozrywki). Ostatnia strona bardzo mnie wzruszyła. Na ramieniu taty spoczywała szczęśliwa rodzinka, dom i cała reszta. Jaka prawda płynie z tej książeczki? Super tata to taki tata, który jest oparciem dla całej swojej rodziny. To wspaniale, że z Filipem mamy swojego Super Tatę Sylwestra, który jest naszym ramieniem i wspaniale, że mam także Super Tatę Rysia, który był moim ramieniem zanim pojawił się Sylwester a teraz bez chwili odpoczynku asekuruje żebym z tego Sylwkowego ramienia nie spadła.



Skoro było o tacie to teraz czas na mamę. Będzie równie wzruszająco. Książeczka "Już jadę!" opowiada o mamie, która czerwonym autkiem mknie do swojego synka. Dopóki nie otworzymy książki droga wydaje się prosta. Niestety to tylko pozory. Otwieramy kolejne strony i widzimy z jakimi przeszkodami musi zmagać się mama. Najpierw musi pokonać małe pagórki, później ogromne góry i korki w wielkim mieście. To dla niej pestka! Większy problem pojawił się gdy skończyła się droga i matka musiała przedrzeć się jakoś przez ogromny Ocean. Nasuwają się Wam jakieś wnioski? Mi ta podróż kojarzy się z wychowywaniem dziecka, a ten Ocean w mojej głowie stał się symbolem dorastania i młodzieńczego buntu. Dzieci nie chcą wtedy żeby rodzice do nich dotarli. Cieszę się jednak, że moim się udało. Byłam nieznośna, ale moja mama się nie poddała. Książkowa mama również, pokonała wszystkie przeszkody i znalazła się blisko swojego chłopca. Prawdziwa mama jest w stanie pokonać dla swojego dziecka wszystkie przeciwności losu. Mam nadzieję, że między mną a Filipem nigdy nie "wyrośnie" Ocean nieporozumienia. Chcę być dla niego najlepszą mamą na świecie. Chcę być w jego oczach tak wspaniała jak w moich oczach wspaniała jest moja mama.





Graliście kiedyś w gierkę typu 'zjedz i urośnij'? "Duży czy mały" to swego rodzaju papierowa wersja tej gry. Zaczyna się niewinnie od maleńkiej rybki, która zajada się jeszcze mniejszymi rybkami od siebie. Później nasza bohaterka nieco rośnie i jej potrzeby także rosną. Zaczyna szukać większych ryb do zjedzenia i tak cały czas. Staje się większa i większa, a jej ego utwierdza ją w przekonaniu, że to ona jest tu najpotężniejsza. Niestety rybka w końcu trafia na człowieka i nie ma z nim żadnych szans. Przypomina Wam to coś? Mi realny świat. Od razu nasuwa się przysłowie, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Im więcej mamy, tym więcej chcemy i czasami nie patrzymy jakim kosztem dochodzimy do sukcesu- ale zawsze znajdzie się ktoś większy od nas. Ta książeczka jest fajnym rozwiązaniem na zilustrowanie dziecku wszechobecnego 'wyścigu szczurów".





Najwięcej problemu miałam ze zrozumieniem "Ufo kuku!" i tu z pomocą przyszedł mi wujek Filipa, który przyszedł troszkę się z nami pobawić i gdy tylko zauważył książkę krzyknął: "O, patrz Filip. Ciotki stopa tu jest". Na to bym nie wpadła, ale nasze ufo faktycznie ma pięć niby głów, które przypominają palce. Później wujek Filipka wytłumaczył nam o co w tej książce chodzi. Wspomniana ciotka lubi się z nim droczyć i sprawdzać jego cierpliwość. W tej książeczce zostało to zobrazowane. Ufo wystawia na próbę cierpliwość chłopca, który jest nad wyraz cierpliwy. Ufo uspokaja się dopiero wtedy, gdy chłopak porządnie krzyknie. To znak, że żarty się skończyły. Niestety każdy ma swój kres wytrzymałości. Na całe szczęście chłopiec i ufo na końcu się godzą i przytulają okazując sobie tym ogromną sympatię. 





Nigdy nie byłam mistrzynią w odgadywaniu co autor miał na myśli, ale z każdego utworu potrafiłam wycisnąć jakąś prawdę. Tak samo jest w przypadku tej serii. Ja znalazłam w niej swoją prawdę i niezwykle cenne spostrzeżenia dotyczące świata i relacji międzyludzkich. Ciekawa jestem co Wy z nich wyczytacie. Zobaczcie zatem co o książkach pisze wydawnictwo i przemyślcie sprawę.

Co o książkach pisze wydawnictwo:

Seria innowacyjnych, kartonikowych książek dla najmłodszych stworzona przez Herve Tulleta, autora wielu bestsellerów dla dzieci, m.in. NACIŚNIJ MNIE, KOLORY, TURLUTUTU NA WAKACJACH.
Wykonane z twardego kartonu, poprzez swoja "schodkową" budowę, pobudzają dzieci do aktywnej lektury, wciągając do zabawy również rodziców.
A KUKU! to seria książek dla najmłodszych czytelników: do wspólnego czytania, wymyślania własnych bajek oraz nauki wyrazów dźwiękonaśladowczych.





Wydawnictwo: Babaryba
Autor:  Herve Tullet 
Oprawa: Twarda
Liczba stron w jednej książce: 10
Cena za książeczce: 26,90 zł
Książki kupisz tutaj: KLIK









26 komentarzy :

  1. książki po prostu super! całkiem inna grafika niż standardowo, całkiem inny format niż standardowo! inne a zarazem cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tego autora, Kuba najchętniej sięga po książeczki Tulleta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zmieniłaś wygląd bloga!! Fajny :) Ja nie umiem :( Książki Babaryby mają w sobie coś magicznego - krótko i na temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie umiem. Miałam dobrego duszka, który zrobił to za mnie :)

      Usuń
  4. Az nabrałam ochoty na te książeczki..sa niestandardowe ciekawie napisane i dają do myślenia. Brawo dla autora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autor ma w swoim dorobku same niesztampowe i oryginalne utwory.

      Usuń
  5. Nie słyszałam o nich, ale będę musiała się rozejrzeć, a co xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak coś nie ma z pozoru sensu to się okazuje to najbardziej wartościowe ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieciaki patrzą na świat inaczej :) I to jest właśnie najfajniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Słodkie te książeczki, nie takie przerysowane idealnie, tylko takie proste. Coś świetnego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojejku jakie świetne !
    Też chce !
    www.kolorowe-usta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapraszam na stronę wydawnictwa ;) Naprawdę warto się w nie zaopatrzyć.

      Usuń
  10. Ale świetne książeczki! Chętnie zaopatrzyłabym swoją Kruszynkę w te pozycje. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Rewelacyjne książeczki,koniecznie synkowi muszę takie kupić,zwłaszcza,że wreszcie chce czytać,i to dzięki Tobie bo zmotywowałaś mnie,do tego,że czytałam,czytałam aż się zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne są te książki, mają ładne kolorowe ilustracje. W sam raz, żeby rozbudzić u dziecka wyobraźnię i kreatywność. :-)

    Pozdrawiam,
    kosmetykiani.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W dzisiejszych czasach, gdy dzieciom daje się na tacy gotowe rozwiązania na wszystko takie książeczki to prawdziwy skarb.

      Usuń
  13. Fajne! Ma facet głowę na karku bo książki niepozorne a rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Niby niepozorne, a jak chwilę się nad nimi przysiądzie to można znaleźć wiele ciekawych aspektów. Autor zdecydowanie zmusza do myślenia i za to bardzo go lubię.

      Usuń
  14. Fajne książeczki, uśmiechnęłam się tylko od patrzenia na zdjęcia, a na żywo myślę, że jeszcze fajniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Na zdjęciach nie da się przekazać ich fenomenu ;)

      Usuń