Antyszczepionkowcu! Nie drzyj na mnie ryj*!

Udostępnij ten post

Zaczynam zastanawiać się na czym polega cały ten fenomen wojny szczepiących z nieszczepiącymi. Tu już nawet nie chodzi o argumenty, które łatwo podważyć. Tu chodzi o jakąś wolę walki i chęć wygranej. Jestem człowiekiem spokojnym i lubiącym dyskusję. Uwielbiam debatować na najróżniejsze tematy, przedstawiać swoje racje i słuchać tego co mają do powiedzenia inni. Wiem, że ludzie są różni i mają prawo mieć inne poglądy. Tylko do cholery jasnej nie cierpię, gdy ktoś się na mnie drze!

To już nie pierwszy raz, gdy dostało mi się po nosie za szczepienie mojego dziecka. Tak, jestem wyrodną matką i szczepię! Ba! Jestem potworem, bo zaszczepiłam syna też na pneumokoki. Jest tylko jedna decyzja związana ze szczepieniami, której bardzo żałuję... Taka, że nie zaszczepiłam go na rotawirusa. Gdybym mogła cofnąć czas zrobiłabym to bez mrugnięcia okiem. Co powiesz na to wrogu szczepionek? Pewnie masz ochotę wylać na mnie wiadro pomyj co? Wiem nawet co teraz chodzi Ci po głowie i co byś mi powiedział:

A co z konsekwencjami szczepień? Nie boisz się ich?

Bardziej boję się konsekwencji nie szczepienia.

Wiesz ile dzieci miało NOP?

A wiesz ile ich nie miało?

Bo ja czytałem...

A ja czytałam...

Oglądałam wywiad z takim profesorem i on mówił, że szczepienia to ZŁO.

A ja oglądałam wywiad z innym i on mówił, że szczepienia to DOBRO.

Także widzisz. Cokolwiek powiesz, napiszesz czy wykrzyczysz może zostać odparte takim samym argumentem. Skoro ja mogę odpowiedzieć Ci tym samym to czy nie uważasz, że też mogę mieć rację? Dlaczego zatem jesteś taki agresywny, gdy ja próbuję odpowiedzieć na Twój komentarz?


Podjęłam swoją decyzję i szczepię mojego syna. 

Od wielu lat szczepi się dzieci. Pamiętasz kultowy tekst "tylko nie w szczepionkę"? Też pewnie tak mówiłeś co? Nie przekonasz mnie do swojej racji, ale chętnie z Tobą porozmawiam i wymienię się swoimi poglądami. Więc jeżeli widzisz, że Twoje argumenty są do niczego albo mnie nie przekonują to nie podnoś na mnie głosu. Zachowaj naszą rozmowę w formie takiej jak ją zaczęliśmy. Po co drzesz tego ryj*? O ile rozmawiasz ze mną na spokojnie nie usłyszysz ode mnie tego zdania. Tylko, że w tym tygodniu już nie raz zostałam obrażona, wyzwana od idiotek i opluta jadem za to, że nie chciałam przejść na Twoją stronę.

Dlaczego mam wrażenie, że na każdym forum gdzie poruszane są tematy szczepień to przeciwnicy stawiają sobie za punkt honoru utopić we własnym jadzie rodzica szczepiącego? Dlaczego tak bardzo nas szykanujecie? Przecież to Wy narażacie nasze dzieci na konsekwencje swoich wyborów, a nie my Wasze. Przecież to Wasze dziecko, które jest niezaszczepione może spowodować groźne konsekwencje u innych dzieci. Nie pomyślałeś, że mogę szczepić dlatego, że moje dziecko ma słabą odporność i zachorowanie na odrę czy inne paskudztwo może przypłacić życiem? Wiem to Twoje dziecko i Twoja decyzja. Spoko, rozumiem. "Dziękuję" też, że podjąłeś decyzję za mnie i przyprowadzasz swoje chore dziecko na odrę do tej samej przychodni, w której moje zdrowe dziecko ma akurat bilans. To, że Twoje decyzje odbijają się na zdrowiu innych nie ma dla Ciebie znaczenia? Ok rozumiem, a może i nie rozumiem... ale nie drę na Ciebie ryja. Zwyczajnie próbuję Ci to przekazać w słowach. Więc i Ty to zrób! Nie krzycz na mnie próbując przekonać mnie do swoich racji. Ja na Ciebie nie krzyczę.

Szanowni Antyszczepionkowcy apeluję do Was o więcej kultury. Chcesz ze mną dyskutować? Bardzo proszę! Tylko nie wyzywaj mnie od Pań na K i nie strasz, że spalisz dom- to jest żenujące i nie jest żadnym argumentem.

63 komentarze :

  1. Ja w ogóle nie rozumiem tej całej wojny na porody siłami natury i "nie-porody" przez cc, szczepienie i nieszczepienie, karmienie piersią czy mlekiem modyfikowanym. Ku czemu my zmierzamy z tymi przepychankami?

    OdpowiedzUsuń
  2. Hejt w realu? Moja droga weszłaś na wyższy level ;)
    A spalenie domu to groźba karalna, polecam następnym razem nagrać taką rozmowę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Z takim zachowaniem to się jeszcze nie spotkałam. Ludzie są okropni i pomyśleć, że to matki!?
    Uważam, że każdy żyje własnym życiem, idzie obraną przez siebie drogą, często ukierunkowaną przez doświadczenia i nie należy wchodzić na tą drogę swoimi brudnymi butami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie rozumiem wojowania - to chyba taka potrzeba ludzi:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze, żeby dzieci były zdrowe. Każdy niech sobie dąży do tego jaką drogą mu najlepiej. My szczepiliśmy - podstawowe szczepienia. Przy każdej szczepiące modliłam się, żeby nie było powikłań. Jest ok. Rozumiem, że nie u wszystkich, ale.. hm.. na 100% to my umrzemy i tyle.. Jest jakiś lek, nie-lek który da nam 100% pewności?? Bez ale, bez wyjątków potwierdzających regułę? Powtórzę - najważniejsze, żeby dzieci były zdrowe :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. My mieliśmy bezpośrednio po jednym ze szczepień dość poważne komplikacje. Nie będę się tu wdawać w szczegóły, ale w pewnym momencie było naprawdę niewesoło. Oczywiste było dla nas w takiej sytuacji, że kolejne szczepienie odraczamy do czasu, kiedy pewne problemy się nie unormują (zresztą zgodnie z zaleceniami neurologa). Mimo to nie zrezygnowaliśmy ze szczepień i nie jesteśmy im przeciwni - w styczniu poszliśmy na tę "zaległą" szczepionkę z duszą na ramieniu, ale na szczęście tym razem nic złego się nie wydarzyło. W każdej dyskusji - nawet wywołującej największe emocje - trzeba zachować kulturę i uszanować stanowisko innych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze jest żeby w takich wypadkach reagować i zgłaszać się do lekarzy. Nie odsuwać dziecka od specjalistów, bo co oni mogą... Trzeba im zaufać, bo przecież mają wiedzę której my nie posiadamy. Mimo tej ufności trzeba też być czujnym i ufać sobie.

      Usuń
  7. Każdy ma prawo do prezentacji swoich argumentów, oczywiście w cywilizowany sposób. Mam wrażenie, że tu nie chodzi o wojnę racji, tylko lobbying firm produkujących szczepionki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też szczepię, ale tylko minimum obowiązkowe. I nie będe tu mówiła"bo czytałam", ja wiem z doświadczenia, że szczepionki powodują autyzm. Mój brat choruje na autyzm właśnie dzięki szczepieniom. Mimo to szczepię dzieci, bo wiem że ryzyko zachorowania na autyzm jest dużo mniejsze, niż ryzyko "załapania" świnki, odry itp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo boję się konsekwencji nieszczepienia dziecka i nie zrezygnuję ze szczepień. Powikłania po takich chorobach jak odra itp. tez mogą wywołać ciężkie choroby mózgu, a nawet śmierć.

      Usuń
    2. Tak, teoretycznie, z tym, że odra jest uleczalna, a autyzm nie. Nie jestem ani po jednej, ani po drugiej stronie, szczepię dzieci, ale w przypadku synka bardzo się bałam, bo autyzm głównie dotyczy chłopców, a po szczepieniach synek wylądował u neurologa. Szczepienia owszem powinny być ale nowymi szczepionkami. Te które są w Polsce na świecie dawno wycofano. Tak samo z częstotliwością szczepień. Szczepi się u nas od maleńkiego, a małe dziecko nie może znieść takiej ilości rtęci, która znajduje się w szczepionkach.

      Usuń
  9. Nie ważne o czym się rozmawia, jakie się ma zdanie na dany temat i jak ono się różni od zdania drugiej osoby. Zawsze należy zachować kulturę i przede wszystkim się nie drzeć. Przecież nikt tego nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Obie dziewczyny szczepię i szczepilam na podstawowe. Nie rozumiem tych wszystkich przepychanek internetowych i nie tylko... Każda mama chyba chce dobrze dla dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo rodzice to powinni mieć twarde tyłki i się nie przejmować. Szczepić, nie szczepić - na pewno to nie jest wystarczający powód by toczyć ze sobą awantury.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja szczepię. Polkę podstawowymi + rota, Przy EMilu chyba rota odpuszczę.
    Gdyby wszyscy szczepili, to niektórych chorób by nie było. A tak Emil urodził się z wrodzoną różyczką, bo gdzieś w ciąży się z tą chorobą zetknęłam (sama przechodziłam w dzieciństwie, a Polka byłą szczepiona).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jeden z poważnych dowodów na to, że jednak szczepienia są potrzebne.

      Usuń
  13. Temat rzeka. Nawet mi się juz nie chce dyskutować. Jak ktoś mnie na ten temat zaczepia, to ucinam dyskusję.
    Tak samo nie chce mi się dyskutować na temat szczepienia na rota, do czego usiłuje mnie zmusić koleżanka. Ona córki nie szczepila i córka przeszła lżej niż szczepiony chłopiec. Pytanie co by było z chłopcem gdyby szczepionki nie dostał.
    Każdy ma swoje własne doświadczenie i swoje własne racje.
    Ja np nie wierze w autyzm od szczepienia. Akurat wiek w którym pokazuje się najwięcej objawów wypada w momencie podawania niektórych szczepień, wiec łatwo na to zwalić odpowiedzialność.
    Nie daj się obrażać po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja córka cierpi na autyzm. I wg mnie nie jest on skutkiem szczepień. Szczepiąc dziecko należy pamiętać aby dziecko podczas szczepienia nie było po chorobie, nie było przeziębione.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja też szczepię. Po prostu, kiedy idziemy się zaszczepić, Mały jest zdrowy i już. Nie widzę powodów ani naukowych dowodów na to, że szczepionki szkodzą. Można natomiast mnożyć przykłady, kiedy pomagają ;)
    A z tym jadem... to jest tak, jak w każdej kłótni dotyczącej dzieci. Matki są zajadłymi szczekaczkami. Dlatego cieszę się, że większość moich znajomych jest niedzieciatych :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja szczepię obydwoje, nigdy żadnych najmniejszych negatywnych skutków żadne nie miało, nikt nigdy mi nic na ten temat nie mówił, ja akurat nie rozumiem czemu ludzie nie chcą szczepić dzieci choćby na te najgorsze stare choroby, których już podobno nie ma.... co jeśli wrócą? Bo dzieci są nie szczepione i jakiś wirus zaatakuje? Nie wiem... nie chcą szczepić ich sprawa, nie wtrącam się w życie ich dziecka byle ich dziecko nie zaraziło jakimś syfem mojego...

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam w domku dwóch synów- obaj szczepieni wg kalendzarza, młodszy z nich dodatkowo zaszczepiony na pneumokoki, też żałuję że na rotawirusa nie zaszczepiłam, bo starszy syn miał i wylądowalismy w szpitalu- akurat w dzień chrztu Młodszego...
    Mam koleżankę, która naczytała się w internecie u dr Google jakiś niesworzonych rzeczy na temat szczepień i przerwała szczepienia swojej córki. Konsekwencji jak narazie żadnych nie ma i oczywiście mam nadzieję że żadnych nie będzie.
    Jestem za szczepieniem i juz!


    www.fajnamatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziewczyno musiałaś spotkać niezłe cholery na swojej drodze. Szczepię i będę szczepiła. Niech no jakaś mądralińska spróbuje mi wyłuszczać swoje durne poglądy- biada jej;). Nie będę się powtarzać bo chyba nawet u Ciebie na blogu pisałam o tym jakie dzieci lądują w szpitalu psychiatrycznym ponieważ mamusie nie szczepiły.
    Bardziej od nieszczepienia zadziwia mnie fenomen kobiet które wchodzą na czyjeś blogowe podwórko i bezgranicznie wierzą we wszystkie bzdury pisane przez jaką s niemądrą matkę, która opowiadania banialuki na temat skutków ubocznych szczepienia. Niech każdy sam ruszy szare komórki i podejmie decyzję beż "dobrych" rad. Ostatnio moja córka miała szczepienie na raka szyjki macicy. Uważam to za rewelacyjne szczepienie. Jedna z mamusiek powiedziała swojej córce nie- ponieważ ty nie zachorujesz. Ratunku!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pamiętam naszą rozmowę. W stu procentach się z Tobą zgadzam. Masz rację ktoś mi zalazł za skórę i musiałam to z siebie wyrzucić :)

      Szczepienie na raka szyjki macicy może być bardzo postępowym czynnikiem w zmniejszeniu wielu kobiecych tragedii. Ile Twoja córka ma lat? U nas chyba nie robią takich rzeczy :(

      Usuń
    2. Kaśka moja córka ma 12 lat i tutaj jest to za darmo. O ile wiem to w Polsce płaci się za to szczepienie. Aaaa i nie martw się durnymi anonimami. To jest brak klasy i szacunku dla drugiego człowieka Łatwo się kryć za literkami- tak robią tchórze

      Usuń
    3. Zolicha Rut,
      "Niech no jakaś mądralińska spróbuje mi wyłuszczać swoje durne poglądy- biada jej;)"

      ???
      aż chciałoby się napisać, że autorka prosiła o poszanowanie cudzych poglądów.
      Ja tak samo się dziwię, że mamusie wchodzą na blogi matek, które fanatycznie propagują szczepienia itp.
      Kij ma zawsze dwie strony.

      Pani Katarzyno, zgadzam się się z Pani postem. Uważam, że coraz mniej kultury wypowiedzi i takiego zwykłego szacunku do poglądu innych.
      Hejt zawsze ma się dobrze, niestety.
      Nie jestem przeciwniczką szczepień. Jestem przeciwniczką szczepień noworodków. Dałabym czas na rozwinięcie się własnego układu odpornościowego.

      Szczepić córki na raka szyjki macicy nie zamierzam i nie dlatego , że chodzę i wierzę we wszystko co piszą. Obejrzałam, poczytałam głosy za i głosy przeciw (zawsze lubię wiedzieć co jest po obu stronach barykady).
      Zwolennicy tych szczepień mnie nie przekonali. Nie mam zaufania do produktu, który wyszedł całkiem niedawno i nie są w stanie określić długotrwałych skutków.
      A robienie z mojego dziecka królika doświadczalnego, średnio mi się podoba.
      Co jeśli jeden lekarz poleca, a drugi pokątnie odradza?

      Podejmuję decyzje z własną intuicją, nawet jak ktoś ma zupełnie odmienne poglądy. Nie pcham się z butami do cudzego życia i chciałabym, żeby inni robili tak samo.
      Szkoda, że dla niektórych to takie trudne ;)
      pozdrawiam Aga

      Usuń
    4. Droga Ago nie zamierzam się tłumaczyć z tego zdania ponieważ tak myślę. Tylko jakimś dziwnym trafem kobiety które są przeciwne szczepieniom atakują te popierające i obrażają. Najgorsze jednak jest to że wklepują sobie dane sczepienie w pana gogle i rozsiewają to co przeczytały a nie zawsze informacje znalezione w necie są pisane przez lekarzy. No właśnie kij ma dwa końce- malutkie dzieciątka są najbardziej narażone na zarażenie się się jakąś paskudną niezaczepioną przez inną mamę chorobą. Nie bez powodu właśnie noworodki się szczepi Droga pani Agnieszko ja swoją córkę zaszczepiłam na raka szyjki ponieważ rozmawiałam z lekarzem i on z czystym sumieniem poparł moją decyzję a nie miał w tym żadnego interesu. Pozdrawiam cieplutko;)

      Usuń
    5. I o to właśnie chodzi...dlaczego mamy się tłumaczyć komukolwiek z własnych decyzji?
      Życie samo zweryfikuje kto miał rację ;)
      I ja i Pani, robimy wszystko co najlepsze dla naszych dzieci, wg naszego uznania, intuicji i wiedzy.....choć jesteśmy na dwóch różnych biegunach.
      Jest ktoś, kto potrafi powiedzieć gdzie jest racja? Watpię....
      Opieranie swojej wiedzy na informacjach z internetu jest trochę naiwne (i czasem niebezpieczne)
      Bezgraniczne zaufanie lekarzom, zresztą też - to moje zdanie po kilkumiesięcznych poszukiwaniach kompetentnego endokrynologa dziecięcego.
      Zszokowało mnie, że można dziecku przepisać hormon bez badań!
      Sama, prywatnie, zrobiłam komplet takich badań.

      Lekarze to nie jest, niestety, grupa zawodowa, którą darzę zaufaniem.
      I w jednym pozwolę się nie zgodzić - ani Pani, ani ja nie wiemy czy nie miał w tym interesu ;)
      pozdrawiam
      Aga - Agata ;)

      Usuń
  19. Każdy wychowuje dziecko według swoich własnych przekonań i własnego rozumu. Ale tu się z Tobą zgodzę szczepiłam syna co prawda tylko na obowiązkowe, ale nikt mi wmawiać nie będzie, że nie kocham, swojego dziecka bo zaszczepiłam i nie wiadomo jaki syf wrzuciłam do organizmu, bo równie dobrze mogę ja powiedzieć to samo o matce, która nie szczepi, a a co chwila z byle głupotą gania bo boi się że dziecko ma krztusiec, tężec itd. odsuwa dziecko od innych dzieci ( zwłaszcza tych szczepionych) nie puszcza do piasku na dwór, to jest dzieciństwo? Teraz jestem w 5 miesiącu drugiej ciąży i wiem, że też będę szczepić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety przykre ale prawdziwe, bo konsekwencje wyborów rodziców ponoszą głównie dzieci.

      Usuń
  20. Gdy ja szczepiłam Dusię nie było jeszcze takiej wojny o to... Wtedy to nawet była moda i nagonka by szczepić na to wszystko dodatkowe rata, pneumo itd. Ale ja zawsze wychodzę z założenia że każdy rodzić ma prawo postępować według swoich zasad. Ja zaszczepiłam tylkp na podstawowe rzeczy i to normalnie refundowanymi. Na szczęście nic Jej po nich nie było ani nie złapałe togo na co szczepiona nie była.

    OdpowiedzUsuń
  21. Szczepie swoją córkę, tzn szczepiłam gdy była malutka na to co było obowiązkowe plus dwa dodatkowe. Każdy ma swoje zdanie i dokonuje własnych wyborów, nikomu nic do tego :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesteś zdrowo pierdolnięta! Nawet nie wiesz jaką krzywdę robisz dziecku przez szczepienie! Nie powinnaś nazywać się matką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ty jesteś! Weź się ogarnij kultury trochę. A ty pewnie skończyłas medycynę i pozjadalas wszystkie rozumy znasz skład szczepionek i jesteś naukowcem pracującym w laboratorium. Po prostu matki dzieci nieszczepionych powinny ponosić kary finansowe po tym jak dziecko trafi do szpitala z ich głupoty.Gdyby zaszła potrzeba operacji to pierwsze co byś zaszczepila na wzw. A zresztą dziecka by ci do szpitala nie przyjęli. To jest tak jak z jechowymi i ich urojeniami odnośnie przetaczania krwi skazuje dzieci na śmierć w imię czego własnej głupoty?!!!!

      Usuń
    2. Nie ukrywam, że w pierwszej chwili zrobiło mi się przykro po przeczytaniu komentarza. Jednak po chwili dotarło do mnie, że właśnie zrobiłeś to o co apeluję: Nie drzyj na mnie ryja! Więcej nie mam zamiaru się rozpisywać na ten temat.

      Usuń
  23. Każdy ma swoje zasady i może robić co chce :). Ale ja pewnie też bym szczepiła

    Pozdrowionka,
    Smiley
    https://www.facebook.com/SmileyProjectPL/

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie szczepię. Nie oceniam, nie krytukuje i nie przekonuję do swoich racji mam, które ze szczepionek korzystają. Dlatego też sama nie chcę być oceniana i krytykowana. To jest indywidualna decyzja bo każdy rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko i nic nikomu do tego co i jak robią inni. Te wojny szczepiących i anty, matek karmiących piersią i butlą, rodziców którzy "pozbywają" się dziecka do żłobka i tych, którzy siedzą z pociechą w domu do 6-tych urodzin. To totalny bezsens. Zajmijmy się swoimi sprawami - nie cudzymi wyborami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina tak jak Ci pisałam. Nie oceniam i ja Ciebie. Wiem, że miałaś konkretne powody ku temu i przemyślałaś tę decyzję nie raz. Jednak ostatnie sytuacje mnie strasznie zdenerwowały i musiałam sobie popyskolić tutaj inaczej bym się udusiła.

      Usuń
  25. Ja nie szczepię. Nie oceniam, nie krytukuje i nie przekonuję do swoich racji mam, które ze szczepionek korzystają. Dlatego też sama nie chcę być oceniana i krytykowana. To jest indywidualna decyzja bo każdy rodzic jest odpowiedzialny za swoje dziecko i nic nikomu do tego co i jak robią inni. Te wojny szczepiących i anty, matek karmiących piersią i butlą, rodziców którzy "pozbywają" się dziecka do żłobka i tych, którzy siedzą z pociechą w domu do 6-tych urodzin. To totalny bezsens. Zajmijmy się swoimi sprawami - nie cudzymi wyborami.

    OdpowiedzUsuń
  26. jakoś nas szczepili, bo wtedy nie było możliwości wyboru i żyjemy. to chyba nie takie zło, skoro udało nam się dożyć własnych dzieci... może i wnuków dożyjemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. kazdy ma swoje zdanie na ten temat, ja też jestem za

    OdpowiedzUsuń
  28. Dokładnie każdy ma swoje zdanie i trudno kogokolwiek przekonać do swojego, ale zawsze warto zachować poziom dyskusji. Czasami brakuje nam argumentów, czasami mamy zbyt małą wiedzę na te tematy, a pojęcia medyczne są nam zupełnie obce, więc nie dziwmy się, że każdy stosuje uproszczenia. Nie wszyscy są po medycynie. Ja ufam naszej pani pediatrze, to ona kończyła studia medyczne - nie ja. Owszem, czytam w internecie aby być na bieżąco ale czasami nadmiar tych wszystkich informacji mnie przytłacza. Mimo wszystko szczepię swoje dzieci na refundowane plus pneumokoki - na tyle nas po prostu stać. Pozdrawiam, Kinga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mówię, że nie jestem lekarzem i ufam naszej Pani pediatrze. Nie szczepię przecież gdzieś w piwnicach tylko w placówce, w gabinecie lekarskim... Poza tym ufam też mojemu instynktowi macierzyńskiemu, który chce chronić moje dziecko i wie co dla niego jest lepsze.

      Usuń
    2. Wczoraj pierwszy raz zostałam zaatakowana, że szczepię. Następnym razem napiszę/powiem nie drzyj na mnie ryja mogę? :-) Słyszałam, tylko, że lekarze są przekupieni przez firmy farmaceutyczne. Ja osobiście ufam bliskiej mi osobie,mojej babci, która jest lekarzem pediatrą!!! Kto jak kto ale ona chyba się zna i na pewno nie jest przekupiona haha. Nigdy nie skrytykowałam rodzica, który nie szczepi swojego dziecka, dlaczego ja muszę być obrażana z tego powodu? :-/

      Usuń
  29. Odnoszę wrażenie, że takie kłótnie dzieją się zawsze w temacie dzieci i różnych podejść. Szczepionki, karmienie naturalne, żłobki - powiedz co myślisz i jak wychowujesz dziecko, a od razu zaleje Cię jad ;-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Szczepię swoje dzieci. Raz nam się zdarzyło, że młodszy miał poważna reakcję alergiczną, lekarka nam pomogła kolejna dawka została odroczona a ona napisała specjalny raport w tej sprawie. Nadal szczepię i wierzę w szczepienia, ponieważ dzięki nim w wielu miejscach na świecie wytępiono wiele chorób. W USA jest bardzo restrykcyjne prawo jeśli dziecko nie ma wszystkich szczepień nie może uczęszczać do szkoły by nie narażać innych na niebezpieczeństwo. Gdyby u nas takie prawo funkcjonowało nie było by problemu, jaki oecnie zaczyna się u nas w kraju. Pojawiły sie krztusiec i ine dawno zapomniane choroby. I masz absolutną rację, sekta nieszczepiących to dla mnie ludzie do których normalne argumenty nie trafiają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że u nas nie potrafią skupić się na rzeczach ważnych a jedynie na wytykaniu własnych błędów. Niestety...

      Usuń
  31. Każdego indywidualna sprawa czy szczepi czy nie... wszelkie kłótnie (darcie ryjów :P) na ten temat są zbędne dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  32. Znam ten ból. W zeszłym roku również pisałam o szczepieniach i niestety zamiast miłej, merytorycznej rozmowy rozpętała się wojna. Jednakże współczuję Ci, ponieważ u mnie nikt nikomu nie groził. Ze szczepionkami jest ten problem, że niestety dzieci nie bada się pod względem uczuleń na niektóre substancje, tylko pobieżnie. Przez to występują u maluchów powikłania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że u mnie jednak jest miła i merytoryczna rozmowa i to mnie cieszy (nie licząc jednej osoby). Przynajmniej tutaj, bo na żywo nie była.

      Usuń
  33. masz racje, wiele się ostatnio czyta czy słyszy o tym jakie matki szczepiące swoje dzieci to zło. ja swoje szczepię. i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja bardzo długo wyrabiałam sobie zdanie... Rozmawiałam z naszym bliskim znajomym, który jest lekarzem pediatrą, ordynatorem oddziału dziecięcego w szpitalu. To była bardzo szczera rozmowa, do ktorej przygotowałam się merytorycznie i generalnie Pan Doktor rozwiał wiele z moich wątpliwości. I zaszczepiłam swoje dzieci, ale nie wszystkimi szczepionkami. Moją decyzje potwierdziłam pewna historia. W mojej dalszej rodzinie jest małżeństwo, które nie szczepiła swoich dzieci. Ich 2 letnia córeczka zachorowała w końcu na krztusiec, ale co gorsza zaraziła dzieci sąsiadów, bo jej kaszel był brany za alergiczny, a nie chorobowy...I nie znam dokładnych szczegółów, ale dało mi to do myślenia...Temat jest niesamowicie trudny...

    OdpowiedzUsuń
  35. Szczepię (całą 3-kę!) ... i już:)

    OdpowiedzUsuń
  36. Mnie rodzice szczepili i ja będę swoje dzieci również szczepić. Fantastyczny tekst ��

    OdpowiedzUsuń
  37. Ja szczepię swoją córkę, była też szczepiona na pneumokoki i rotawirusy. Każdy ma prawo do swojego zdania i nie ma prawa krytykować decyzji innych osób. Tak jak napisałaś, różnica jest jedna, ale zasadnicza: jeśli szczepimy dzieci i pojawią się jakieś komplikacje, to tylko i wyłącznie my poniesiemy tego konsekwencje, natomiast jeśli nie szczepimy i dziecko zachoruje, np. na odrę, to może to się okazać bardziej brzemienne w skutkach.

    OdpowiedzUsuń
  38. Też mam wrażenie, że antyszczepionkowcy jacyś tacy dziwnie agresywni są. Kiedy jeszcze pracowałam w gazecie i napisałam duży tekst o szczepieniach to prawie mnie zakrzyczeli. A ja szczepię i kropka.

    OdpowiedzUsuń
  39. ja za dziecka bylam szczepiona na wszystko co sie dalo i co bylo obowiazkowe
    teraz jest tak czy szczepic czy nie
    i wielka wojna o to
    mysle ze kazdy rodzic ma swoje zdanie o tym i wie co jest najlepsze dla swojego dziecka

    OdpowiedzUsuń
  40. http://szczepienie.blogspot.com/p/szczepienia-w-pierwszej-dobie-bcg-i-wzw.html
    Co myślisz o informacjach na tej stronie? do mnie przemawiają te argumenty i nie brzmią jak ściema miłośników teorii spiskowych i mówiąc szczerze ciężko mi przejść obojętnie wobec tej wiedzy; gdzie znajdę alternatywne publikacje badań na korzyść szczepionek (nie finansowanych przez koncerny farmaceutyczne)? najlepiej badań porównawczych?
    Osobiście znam 6 rodzin nie szczepiących dzieci (dwie z nich są nieszczepione już dwupokoleniowo - dzieci i wnuki - i akurat obydwie rodziny są "lekarskie") - wszystkie dzieci i wnuki są póki co zdrowe; znam oczywiście znacznie więcej rodzin szczepiących dzieci i fakt tu też dzieci są zdrowe *mam na myśli żadnych większych chorób - ale znam dzieciaki, które mimo szczepienia na rota wylądowały w szpitalu lub co chwila są na antybiotyky z powodu różnych infekcji; sama nie byłam szczepiona na ospę i przeszłam ją bardzo łagodnie w wieku 18 lat - to wszystko tylko koincydencje, szczęście i pech?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam dzieci, które były szczepione na rota i wylądowały przez ten wirus w szpitalu. Zdaję sobie sprawę, że szczepienie nie daje 100% pewności, że nie zachorujesz na to na co byłeś szczepiony. Jednak jest szansa, że przejdziesz to o wiele łagodniej. Wiem, że są czasami niepożądane konsekwencje szczepień ale bardziej niż tych konsekwencji boję się tych, które mogłyby spotkać moje dziecko gdyby było nieszczepione. Wiele chorób na które szczepimy mogą skończyć się śmiercią, uszkodzeniami mózgu, autyzmem itp. Więc nie rozumiem ataku antyszczepionkowców, którzy wymieniają ten powód jako zaletę nieszczepienia bo nie ważne czy zaszczepisz czy nie ryzyko tych powikłań jest i będzie.

      Usuń
  41. Chcesz szczepić dzieci proszę bardzo ale proszę od moich z daleka. Tak dobrze czytasz Z DALEKA. Do pewnego momentu sama szczepiłam moje dzeici -do czasu nop u najmłodszego. "Dzięki" cudownym szczepieniom mam austystę w domu - autyzm poszczepienny potwierdzony przez lekarzy. Choler*a koincydencja, pech? Państwo wymaga,by szczepić -ale w momencie nopu ppszczepiennego rodzic zostaje z tym sam. Skoro zmuszają to powiniem też być fundusz,który wspiera takie rodziny dzieci po nopie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy ja Ci każę szczepić dzieci? Nie! Ja tylko wymagam od Ciebie kultury wypowiedzi jaką kierujesz w moją stronę.
      Nie rozumiem też co moje szczepione dziecko może zaszkodzić Twojemu, że mam je trzymać z daleka?

      Usuń
  42. Antyszczepionkowcu. Tak brzmi wołacz. Upraszam o korektę. Z pozdrowieniem. Szczepiennym. Na wszystko. Oraz mocno radykalnym w opinii o szczepieniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdałam sobie sprawę z tego błędu jak szłam spać ale nie miałam siły wstać poprawić. Mimo wszystko dziękuję za kulturalną radę :) Pozdrawiam.

      Usuń
  43. Niekulturalna nie przyszła mi do głowy. :) Błądzenie jest naszą naturą, także błądzenie w żywiole słowa. :)

    OdpowiedzUsuń