Jak zachęcić dziecko do dbania o higienę nosa? + KONKURS

Udostępnij ten post


Małe noski uwielbiają być czyste i drożne. Wtedy mogą swobodnie oddychać i nic ich nie denerwuje. Tylko, że czasami pojawia się taki nieprzyjemny Pan, który  nazywa się KATAR. Wtedy już nie jet tak przyjemnie. Jak sobie z nim radzić? Jak zachęcić dziecko do dbania o higienę nosa?

Katar nawet dorosłej osobie potrafi znacznie obniżyć samopoczucie a co dopiero takiemu maluszkowi, który jeszcze nie potrafi sobie oczyścić noska. Musimy naszym dzieciom pomóc z tym uciążliwym przybyszem. Przecież nie chcemy żeby z kataru zrobiły się jakieś powikłania typu zapalenie ucha, zatok itp. Nauka smarkania jest ważna ale wymaga czasu. Jakim zatem sposobem można dbać o małe noski? Odciągając wydzielinę aspiratorem. 

W naszym domu do tej pory był aspirator kataru, który działała na zasadzie: mama wciąga powietrze a smarki z noska wpadają do komory aspiratora. Odciąganie zalegającej wydzieliny trwało dość długo i Filip zawsze na końcu był już zdenerwowany. W dodatku cały czas miałam wrażenie, że takie odciąganie jest mało efektywne.

Zamieszkał z nami aspirator Katarek, który podłącza się do domowego odkurzacza.


Teraz pielęgnacja małego noska jest o wiele bardziej ułatwiona: Montuję komorę aspiratora i do niej dopasowuję końcówkę. Drugą stronę aspiratora wsuwam do rury odkurzacza i załączam sprzęt. Odciąganie wydzieliny trwa od 5-10 sekund. Wszystko w komfortowych warunkach.


Końcówka jest tak wyprofilowana, że nie ma możliwości wsadzenia jej za głęboko. Do tego łatwa obsługa i montowanie, a oczyszczeniu już nie wspomnę. Dobra wspomnę... Wystarczy woda! Ewentualnie szczotka dołączona do zestawu.

Siła odkurzacza może niektórych przerażać. Ja też na początku się bałam. Jednak po sprawdzeniu sprzętu na sobie wiem, że rura aspiratora sprawia, że siła ssąca jest zredukowana. Cały proces jest bezbolesny i jednostajny, a co za tym idzie bezpieczny. 

Najważniejsze jednak jest to, że aspiratorem Katarek udaje nam się odciągnąć 2 razy więcej wydzieliny niż takim zwykłym! Byłam przerażona faktem, że do tej pory robiłam to tak źle. Już nie wyobrażam sobie innego sposobu na ściąganie wydzieliny niż aspiratorem Katarek.

Co jednak jeżeli dziecko nie chce pielęgnować noska? Trzeba znaleźć jakieś sposoby na to aby zachęcić dziecko do dbania o nosek.


U nas najpierw było zaznajomienie się ze sprzętem na sucho. Filip dotykał aspiratora, bawił się odkurzaczem i obserwował co z czym jest połączone. Później próbowaliśmy "odciągać" na sucho, a na koniec załączyliśmy odkurzacz. Obyło się bez krzyków. Myślę, że jak podrośnie to będzie mógł sam odciągać sobie wydzielinę, a ja będę tylko obserwować.





Filip też odciągnął katar z nosków swoich pluszaków, mamusi i babci. Taka zabawa może pokazać dziecku, że faktycznie nie ma się czego bać.


Fajnym pomysłem są oryginalne dekoracje na chusteczki, które zachęcają dzieci do nauki smarkania.


Polecam też system nagradzania i motywowania. Od lat tak samo dobry i skuteczny. Dyplom z naklejkami dla dzielnego pacjenta lub kolorowanki.



Kochani mam też coś dla Was. Do wygrania dwa takie zestawy z aspiratorem Katarek.


Waszym zadaniem jest zdradzić nam tajemnicę:

Jaki jest Twój sposób na zachęcenie dziecka do dbania o higienę noska?

KONKURS TRWA OD 06.02.2016 DO 20. 02.2016

Zasady są bardzo proste:
  1. Miło mi będzie jak polubisz MaaMaa BaalBinkaa i  Katarek.
  2. Zapraszam Cię do polubienia i udostępnienia plakatu konkursowego na FB (KLIK) oraz zapraszania w komentarzu pod zdjęciem znajomych do wspólnej zabawy. 
  3. Zgłoszenie opisowe możesz dodać w komentarzu na blogu pod tym wpisem lub pod plakatem konkursowym na FB. 
  4. Pamiętaj o tym żeby się podpisać. Nie bądź anonimowy. Jedna osoba może dodać  tylko 1 zgłoszenie.
  5. Wysyłka możliwa tylko na terenie Polski
  6. Wyniki zostaną ogłoszone najpóźniej do 27.02.2016r.
  7. W trakcie trwania konkursu regulamin może ulec zmianie.
  8. Organizatorem konkursu jest blog MaaMaa BaalBinkaa, a sponsorem nagrody  Katarek.
  9. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu przez Uczestnika.

Bawcie się dobrze!

Więcej konkursów znajdziesz na KONKURSOWE MAMY!

Było ciężko! Nawet bardzo ciężko! Najchętniej to bym nagrodziła wszystkich ale nagrody mam tylko dwie. Zanim ogłoszę wyniki to przypominam, że konkurs z Demsą i Walentynkowy nadal trwają :) Zapraszam Was serdecznie.


Nie przeciągając. Zestaw firmy Katarek wygrywają:

Czarna Perła
Agnieszka Siemiginowska Ambroziak
Gratuluję i czekam na Wasze dane do wysyłki. Macie na to 3 dni. Po tym czasie wybiorę następnych zwycięzców.

35 komentarzy :

  1. przyjemny zestaw :) Ale Filipek już duży hoho ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Filip rośnie jak na drożdżach :)) Widzę, że uwielbia odkurzacz :) Młody jak był mały to miał codziennie audiencje z odkurzaczem od świtu do nocy. Rozmawiał z nim o wszystkim. Nie miałam prawa go chować ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas większą miłością jest prostownica do włosów :D

      Usuń
  3. Mam ten sprzęt od kilku lat :) Sporo razy uchronił nas przed nieprzespana nocą. jedynie czyszczenie gonie jest łatwe bo kiedy wężyk jest już brudny , to pozostaje jedynie kupno nowego katarka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My mamy taki wielki czyścik na długim druciku, który był dołączony do zestawu.

      Usuń
    2. Nawet wężyki tym wyczyścisz? Bo z czasem to one robią się brudne. W moim zestawie teżbyło coś w rodzaju szczoteczki do smoczków, ale za wiele to nie pomogło.

      Usuń
  4. ja znalazłam swój sposób na próżnianie nosa jak dziewczyny były małe, tak teraz patrze, że mechanizm całkiem podobny do tego katarka ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również używałam Katarka. Jednak w pewnym momencie Krzyś tak się zaczął go bać, że już bez problemu dmucha w chusteczkę.
    Ale słyszałam od pediatry, że trzeba być ostrożnym, bo zbyt intensywne stosowanie może uszkodzić bębenek w uchu (o ile dobrze zapamiętałam). Sama uważa, żeby korzystać z aspiratorów, ale tylko w razie konieczności. Dopiero jeśli wszystko inne zawodzi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś wśród wszystkich aspiratorów Katarek zawsze najmniej mnie przekonywał, ale.. może wygramy to się przekonamy :P

    OdpowiedzUsuń
  7. To i by sie przydało niektórym dorosłym, co zamiast wydmuchać nos to podciągają :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie cały czas nie przekonuje to używanie odkurzacza. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu ja na samym starcie też byłam sceptycznie nastawiona do sprawy. Pierwszym testem Katarka jaki wykonałam było sprawdzenie go na mojej ręce. Dopiero później sprawdziłam na sobie i wyczyściłam tak żeby mógł używać go Filipek. Mogę Ci powiedzieć, że siła odkurzacza jest nieodczuwalna podczas odciągania wydzieliny.

      Usuń
  9. Wydaje mi się, że korzystanie z tego samego sprzętu do wysysania smarków u różnych osób jest zaprzeczeniem dbania o higienę. Chyba, że było to przecierane etanolem albo wygotowywane - to ok :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto tu mówi o korzystaniu z tego sprzętu przez różne osoby? U nas tylko Filip korzysta z Katarka. Ewentualnie w zabawie żeby się 'oswoić' ze sprzętem przykłada go babci lub zabawkom. Oczywiście bez odciągania, a później końcówka jest czyszczona. Jeżeli ktoś ma dwójkę dzieci to w zestawie są die końcówki, które mają nadruk w różnym kolorze. Można przeznaczyć po jednej końcówce dla dziecka i pilnować aby używać tych właściwych.

      Usuń
  10. Ja to się czasami zastanawiam czy w końcu przyjdzie taki okres, że moja Córka pozbędzie się gili chociaż na dwa tygodnie. Wiecznie nos zapchany, ani nie można wysmarkac ani wyciągnąć zwykłym aspiratorem. Fakt, ma 4 lata, dmuchać mocno potrafi, ale większość wydzieliny siedzi jej w gardle i to jest problem. Ciekawe czy takie urządzenie by nas uratowało z opresji...

    OdpowiedzUsuń
  11. Oh to ja biorę udział w konkursie, bo u nas z odciąganiem kataru kiepsko. Ale opiszę od początku. Jak Filip był malutki, to praktycznie nie czyściłam mu noska- w mieszkaniu było wilgotno, mały nie chorował i nawet jak parę razy próbowałam mu coś tam odciągnąć, najpierw o zgrozo gruszką, a później aspiratorem, to i tak nic tam nie było. Schody zaczęły się jak przyszło pierwsze chorowanie, niegroźna wirusówka z meczącym katarem. Synek miał wtedy 8 miesięcy. No i zaczął się mały domowy koszmar, bo nie dawał sobie nic z nosem robić. Oczywiście psikaliśmy mu wodą morską i ściągaliśmy aspiratorem, ale było to okropnie stresujące-Filip wrzeszczał i wyrywał się. I tak za kazdym razem jak chorował (na szczęście choruje bardzo rzadko). Kiedy miał około dwóch lat zrobiło się jeszcze gorzej, bo już w ogóle nie było mowy o psikaniu i ściąganiu. Histeria na pół bloku na sam widok wody morskiej i aspiratora;/ Z czasem zaczęłam go uczyć wydmuchiwania nosa w chusteczkę, ale też szło opornie, właściwie dopiero niedawno się nauczył. Wcześniej była awantura i płacz przy próbie smarkania, a i tak zamiast wydmuchiwać to wciągał;/ Próbowałam tłumaczyć, pokazywałam jak sama to robię, zamieniałam, to w zabawę, ale niewiele to dawało. Teraz mając prawie 3 lata jest na tyle rozsądny, że jakoś idzie mu wytłumaczyć. Ale nie wiem co będzie jak dostanie kataru, bo póki co ponad rok go nie miał. Jeśli chodzi o młodszą pociechę (4 miesiące) to od początku przyzwyczaiłam go do pielęgnacji noska dzięki czemu poddaje się temu zabiegowi ze stoickim spokojem. A że w domu mamy suche powietrze, to często po nocy nosek jest zapchany i musimy zacząć dzień od jego higieny. Filipek asystuje przy "zabiegu" ale jak tylko zażartuję, że i jemu bym psiknęła, to od razu ucieka. Ciekawa jestem czy u nas sprawdziłby się katarek. Filip lubi bawić się odkurzaczem, więc kto wie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Na szczęście dzieci mam już większe i same sobie radzą z katarkiem :) Ale kiedyś pewnie bym spróbowała .Widać że Filipkowi nie bardzo przeszkadza , a to najlepsza zachęta :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Na temat Katarka słyszałam sporo dobrego i już kilka razy zastawiałam się nad zakupem - problem w tym, że Bąbel ostatnio boi się odkurzacza i nie wiem, czy dałby radę z nim tak blisko obcować ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne zdjęcia i niezły zestaw. Powodzenia w konkursie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że wcześniej, jak moje pociechy były małe, nie było takich zestawów.

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam 4 miesięcznego synka i z odciąganiem katarku jest TRAGEDIA! Mamy fride i opornie idzie, ciągle mu coś furczy. Przydałyby nam się bardzo, jestem ciekaww jak to działa z tym odkurzaczem :) Na tą chwilę zachęcam bąbla "grrr,brrrr,frruuu" i na razie działa, bo uśmiech jest, ale denerwuje się że to tak długo trwa i zaczyna 'uciekać'.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nasz sposób to zabawa w "Słonia Trąbalskiego".
    Do zabawy potrzebujemy przede wszystkim chusteczek higienicznych, z których układamy trąbę słonia, zakrapiamy nosek solą fizjologiczną, a później przychodzi słoń tatuś z przyczepioną do twarzy trąbą i dodatkowymi chusteczkami, gazikami czyści nosek naszego maleństwa.
    Katarek podłączany do odkurzacza mógłby zastąpić Tatusia, a nasz maluch ucieszyłby się z nowego słonia Trąbalskiego, który zadba o higienę jego małego noska.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie wyobrażam sobie życia bez niego. W wielu sytuacjach okazał się niezastąpiony, szczególnie gdy moja córeczka miała 4 tygodnie i dostała silnego kataru. U tak małego dziecka odciąganie kataru to jest koszmar, ale Katarek dawał radę😀

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie wyobrażam sobie życia bez niego. W wielu sytuacjach okazał się niezastąpiony, szczególnie gdy moja córeczka miała 4 tygodnie i dostała silnego kataru. U tak małego dziecka odciąganie kataru to jest koszmar, ale Katarek dawał radę😀

    OdpowiedzUsuń
  20. U nas katarek bardzo szybko zastąpił nie wygodną fridę. Córeczka sama czyści sobie nosek i wie że wtedy będzie mogła swobodnie oddychać. Noce są spokojne a dzień mija na zabawie i radosnym śmiechu ☺

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas katarek bardzo szybko zastąpił nie wygodną fridę. Córeczka sama czyści sobie nosek i wie że wtedy będzie mogła swobodnie oddychać. Noce są spokojne a dzień mija na zabawie i radosnym śmiechu ☺

    OdpowiedzUsuń
  22. No to ja trochę z innej beczki... bo w każdym z nas siedzi dziecko, a niektórzy dorośli niestety zamiast wydmuchać nos, wolą podciągać katar i bronią się przed chusteczkami, bo "nos piecze, boli i jest obdarty". Taki Katarek byłby dobry dla mojego... faceta. Tak żeby mu utrzeć nosa i pokazać jak dziecku, że to nie boli :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pola wysmarkać noska jeszcze nie umie,
    a żadna frida już nie skutkuje.
    Katar często nas nawiedza,
    wtedy Pola nosek wodą morską odświeża.
    Olejki eteryczne też pomogą,
    ale najlepsza mamy rada,
    to wygrać Katarek bo ona na katar pomaga.
    Wygania wszystkie smarki z małgeo noska,
    by mieć węch małego kotka :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Demonstracja sprzętu przez rodziców - mama czyści tacie albo odwrotnie. Taki mini teatrzyk. I jeszcze filmiki instruktażowe w sieci. Obraz działa cuda :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie posiadamy takiego sprzętu, mamy taki co ja musze ciągnąćręcznie , nie jest to miłe zwłaszcza jakieś dwie chorują i tylko chodzę cały dzień i odciagam ale zawsze coś, tez się były na początku to zaczekam się z nimi bawić, dmuchać pi brzuszku, buzi, oczywiście potem było nagrody i teraz już jest ok :-) pozdrawiam Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
  27. U nas zawsze sprawdza się zabawa w zwierzęta. Najlepszy jest słoń! Żeby dobrze go udać trzeba głośno i mocno wydmuchać nos :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mojemu maleństwu bez płaczu to udawało się wyciągnąć jedynie pojedynczego baboka. Jak przyszedł najprawdziwszy katar, to musiałam wziąć małą sposobem. Pokazałam sopelka, zrobiłam śmieszną minę i powiedziałam tak trochę teatralnie: to jest takie smarkadło, takie smarkadło-ciągadło. Zaczęła tak się chichrać, że dała sobie zrobić wszystko tym aspiratorem. A gdy zaczynała się niecierpliwić, to znowu unosiłam na wężyku sopelka, robiłam minę i mówiłam: smarkadło-brzdękadło, smarkadło Cię dopadło, smarkadło katar ukradło itp.(PaulinaOrlińska)

    OdpowiedzUsuń
  29. Co zrobić, gdy na malucha nie działa już metoda "na słonia", ani zabawa w samodzielne odciąganie kataru pluszakom? Co ja się nakombinowałam! Aż to pewnego razu zakatarzony malec lepi sobie z plasteliny. I mnie trafiło. Ulepiłam plastelinowy nos, nawet mi wyszedł taki z dwoma dziurkami i ugotowałam cytrynowy kisiel na gęsto. Napakowałam go w plastelinowe nozdrza i dałam dziecku aspirator. Eureka! Tak mu się spodobał odgłos "wpadających glutów", że teraz jak mu odciągam katar, to siedzi cichutko i skupia się na tym dźwięku. A potem ogląda "zdobycz".
    Anna Wiśniewska

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedy moja córa miała prawie dwa lata, zaczęłam profilaktycznie uczyć ją dmuchania noskiem – wykonywałyśmy proste ćwiczenia, które przybierały formę zabawy, po to by w przyszłości, w razie potrzeby Iza potrafiła samodzielnie wydmuchać nos w chusteczkę.
    I tak np. wydmuchiwałyśmy ścieżkę w rozsypanej na stole mące, zdmuchiwałyśmy dmuchawce, urządzałyśmy wyścigi piórek poprzez dmuchanie na nie nosem, a nawet udawałyśmy, że jakiś miś ma urodziny i próbowałyśmy zdmuchnąć nosem jego świeczkę urodzinową.
    A że ćwiczenie czyni mistrza, dzisiaj moja ponad trzyletnia Izunia nie ma problemu z wysmarkaniem się.
    Dodatkowo do dbania o nosek zachęcają ją kolorowe chusteczki jednorazowe z bohaterami jej ulubionych bajek, po które sięga naprawdę o wiele chętniej, niż po zwykłe białe.
    Czasami jednak, kiedy „coś ją napadnie” i nie chce dobrowolnie wytrzeć noska, to albo organizujemy wspólnie zawody w smarkaniu (Iza lubi rywalizację) - kto pierwszy wydmucha nosek, kto najciszej, najdłużej itp., albo idziemy na łatwiznę i po prostu proponujemy niewielką nagrodę za wysmarkanie noska - to się zawsze sprawdza, my dajemy naklejki, które córa uwielbia.
    Pamiętam też, że bardzo pomogło małe lustereczko, które podarowałam córci, żeby jej mówiło, że „jest najpiękniejsza na świecie” (jak w bajce o królewnie Śnieżce). Kiedy podchodziła do niego z wiszącym gilem, albo rozmazanym na buzi smarkiem, lustereczko twierdziło, że dzisiaj nie jest ładna, bo jest zasmarkana i teraz ładniejsza od niej jest mama;) Iza się denerwowała, bo nie takiej odpowiedzi oczekiwała i zaraz biegła wytrzeć nos, po czym z powrotem wracała do lustereczka i ponawiała pytanie – „powiedz, kto jest najpiękniejszy na świecie”:)
    Ps. Na FB lubię i udostępniam jako Justyna Potomska.

    OdpowiedzUsuń