Rodzicu "za małego" dziecka! Spróbuj!

Udostępnij ten post

Ile razy mówiłeś, że Twoje dziecko jest za małe? Za małe na malowanie farbami. Za małe na trzymanie w ręku widelca. Za małe na zabawę plasteliną. Za małe żeby wejść na drabinkę na placu zabaw. Za małe żeby samodzielnie ubrać sweterek. Za małe na planszówki... Tylko czy ono rzeczywiście jest za małe?


Tyle razy słyszałam i czytałam: 
"Super. Szkoda, że mój syn jest jeszcze za mały na takie zabawy." 
"Świetne. Tylko, że moja córka jeszcze nie potrafi i tak się nie bawimy."
"My nie malujemy farbami, bo synek jeszcze nie umie."
"U nas jeszcze za wcześnie na plastelinę."
"Fajnie masz, bo ja muszę karmić swoje dziecko sama inaczej nic nie zje."
"Mój syn to nie potrafi trzymać widelca i ja go karmię."
"Córka sama się nie rozbiera do kąpieli. Ja jej pomagam, bo jest szybciej."

Za każdym razem jak te i podobne słowa trafiają do moich uszu ściska mi serce. Zaraz staje mi przed oczami mały przedszkolak, który zostaje rzucony na głęboką wodę i nie potrafi odnaleźć się w przedszkolu. Gdzie jest ta mama co wszystko za mnie robiła? Czego chcą te wredne kobiety, które wciskają mi w rękę kredki? Dlaczego nikt mnie nie pokarmi kanapeczką?

Kochany rodzicu "za małego" dziecka, a próbowałeś? Czy Twoje dziecko trzymało w rękach pędzelek? Grałeś z nim w jakąś grę? Miało okazję pobawić się plasteliną? Trzymało ten 'groźny' dla jego życia widelec w ręku? Pokazałeś mu jak ma to zrobić?


Mówisz, że tak i nic to nie dało.

Cierpliwości. Mój Filip ma 20 miesięcy. Bawił się masą solna, modeliną, plasteliną, farbami, bibułą a nawet klejem. Tylko przygoda z nożyczkami jeszcze przed nami. Pije z własnego kubeczka i chociaż połowa trafia na podłogę i koszulkę to zaciskam zęby i nadal próbuję. Trzyma w dłoni łyżkę i widelec i próbuje 'załadować' jedzenie do buzi. Widelec z Filipem to najlepsi kumple, a z łyżką już jest gorzej. Gdy martwię się, że za mało zjadł to trochę mu pomagam. Przed kąpielą mój syn dzielnie walczy ze swoimi skarpetkami i spodniami. Myślisz, że piszę to bo się chwalę? Nie. Wiem, że mnóstwo pracy przed nami. Pracy przez zabawę, bo taka jest najlepsza. Piszę to żebyś zobaczył, że warto. Nie przejmuj się tym, że Twój skarb najpierw będzie próbował zjeść wszystko. Nie martw się bałaganem, który można posprzątać. Bawcie się! To dla dobra dziecka!

Mówisz, że nie bo dziecko nie umie.

To najwyższy czas spróbować. Zanim smyk zrozumie, że kredki nie są do jedzenia i plasteliną nie rzuca się w tatusia może minąć trochę czasu. Bądź silnym rodzicem i nie  poddawaj się! Już wkrótce będziecie mieć z tego świetną zabawę. Nie wykręcaj się tym, że nie umie bo niby jak ma się nauczyć skoro nigdy nie miało styczności z tym wszystkim? Pokaż mu, a nie pożałujesz!

Prace plastyczne i zabawy zręcznościowe to samo DOBRO. Ćwiczycie małe paluszki, zręczność, spostrzegawczość i cierpliwość. Nauka samodzielności to krok na przód. Twoje dziecko nie może całe życie być od Ciebie zależne. Nie piszę tu o wciskaniu półrocznemu dziecku nożyczek do rąk. Nie chcę też żebyś dziecko zmuszał do takiej zabawy. Po prostu spróbuj. Tylko, że nie raz a kilka. Daj sobie i jemu szansę.

Kochany rodzicu "za małego" dziecka! Spróbuj! Nie skazuj swojej pociechy na brak samodzielności i kreatywności! Pokaż mu świat, zabawę i daj szansę nauczyć się tego wszystkiego. Bądź obok. Służ pomocą ale nie wyręczaj za każdym razem. 

28 komentarzy :

  1. Tak czasem nie dajemy szansy naszym dzieciom by sie dsame przekonały o tym czy dadzą radę.Z góry zakładające, że za wcześnie, że może potem. I tak czasem robimy dziecku krzywdę.

    OdpowiedzUsuń
  2. To my się wszystkiego boimy że plastelina w dywan wejdzie , że ściany pomaluje że ten widelec zamiast do buzi w oko wsadzi ... a przecież to od nas zależy , to my pokazujemy co dziecko ma z tym wszystkim robić ... Jaką było dla mnie niespodzianką kiedy Natalka sama jadła , sama zrezygnowała ze smoczka :) Z Dawidkiem było tak jak napisałaś ciągle był na coś za mały .Jaki to błąd ..Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I to jest ewidentnie widoczne. Naprawdę do przedszkola przychodzą dzieci, które prawie nic same nie robią. Nie ubierają się, nie jedzą, nie tworzą, nie próbują, a nawet same nie powiedzą, że chcą siku. Bo wszystko robią za nie rodzice. Rodzice pamiętają, że one mają iść do toalety. Sytuacja z dzisiaj: 5letnia dziewczynka na spacerze, pytam "Nie masz rękawiczek?" odp. "Nie, bo mama zapomniała mi dać". Rodzice silnie uzależniają dzieci od siebie. Dziecko nie myśli o tym, że ręce mu marzą bo mama zapomniała.
    I teraz przypomina mi się mem. Dwie matki, dwie córki (jedna coś robi sama, drugiej pomaga mama). Pytanie jednej mamy (niesamodzielnego dziecka) do drugiej: "Jak ty to robisz?" odp. "Pozwalam jej"

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzieci potrafią więcej niż nam się wydaje. Pozwalam synkowi probowania swoich sił i wiem ,że za którym razem sam sobie poradzi. U nas było już wszystko oprócz nożyczek ale myślę o zakupie tych alla plastik , kiedyś sama takie miałam. Świetny post ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. to ja z kolei nigdy nie mówiłam,że synek jest za mały i bardzo szybko rozpoczęliśmy różne zabawy, które niby przeznaczone są dla starszych dzieci. Pierwsze książeczki z naklejkami kupiliśmy jak synek miał roczek, farbami malował już mając półtora, plastelina, ciastolina, masa solna też już od bardzo dawna w ruchu. I efekty są:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze staram sie stawiać przed moimi synami nowe wyzwania. Wiele rzeczy kupuje na wyrost co nie podoba sie otoczeniu do czasu aż zobaczą jak dzieci sobie dobrze radza

    OdpowiedzUsuń
  7. Niech dziecko w granicach rozsądku samo zdecyduje, czy jest już na jakąś czynność gotowe, czy to jeszcze absolutnie nie ten moment. Przyznaję,że sama na początku też miałam tendencję do bycia taką nadopiekuńczą mamusią-kwoką, ale zrozumiałam, gdzie tkwi mój błąd i teraz często daję Młodemu wolną rękę. Zanim pójdzie do przedszkola, dobrze byloby wyposażyć go w bagaż kilku nieodzownych i zupełnie samodzielnych czynności.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dlaczego jakieś dziecko dużo potrafi? Bo rodzice mu pozwalają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To racja...zbyt często nie dajemy możliwości dziecku być samodzielnym. Ja mam w domu taką małą Zosię samosię;) która i tak nigdy mnie nie słucha i wszystko sama. Ale też przez to że ma starszego brata w domu który jest samodzielny i nożyczkami już oboje operują(oczywiście pod moim okiem). Świetny post!
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mądre słowa :) Idealnie pasowałby tutaj demot "O! Jaki on samodzielny! Jak ty to robisz?" - "Pozwalam mu" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Co innego jak nie umie, ale gorzej jak nie chce umieć.Z moim synkiem bardzo się"ciaćkałam",bo niestety był nieco w tyle za rówieśnikami z racji obniżenia napięcia mięśniowego. Przyszedł jednak czas, że nie miałam siły i pozwoliłam mu na wszystko co chciał. I efekt był taki, że sobie poradził i to całkiem dobrze. Jest jednak rzecz,której nie chce spróbować, a mianowicie ściągnąć spodenek i samodzielnie trzymając siusiaka,sikać do"abikacji",Jeżeli ja tego nie zrobię, to woli się posikać niż samemu spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  12. Za małe na nowości są zazwyczaj te pierwsze dzieci. O nie się bardziej boimy, bo nie wiemy, czego się spodziewać. Z drugim i kolejnym już nie ma takiego problemu. Mówię to na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji dzieci znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo dobrze napisane. Czasami rodzice są zbyt opiekuńczy i nie dają dziecku plasteliny,farb lub nożyczek bo uważają, że maluch się wybrudzi lub skaleczy. A jeszcze inni martwią się o meble i ściany w domu. Na szczęście etap malowania mazakami po ścianach już się u mnie skończył, ale mimo to nie żałuję, że pozwalałam dzieciom (od małego) bawić się masą solną, farbami, modeliną itp. Super, że uczysz synka samodzielności. Tak trzymaj.:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uczenie samodzielności od maleńkości jest bardzo ważne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Często rodzice robią dużo rzeczy z własnej wygody. Nie chce im się malować, wycinać, lepić z dzieckiem więc nie dają mu tej przyjemności. O ile starsze dziecko może zostać sam na sam z tym wszystkim o tyle młodsze potrzebuje asekuracji, ze względów bezpieczeństwa ( nożyczki np.). Odnośnie samodzielnego jedzenia i picia- nie rozumiem karmienia dziecka mimo, że samo potrafi...

    OdpowiedzUsuń
  16. ja tam jestem z tych której dzieci robią wszystko za szybko :) jak to teściowa stwierdziła - moje dzieci sa za bardzo! samodzielne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nigdy nie patrzę na to co jest od którego tam roku życia, zawsze kieruje się tym, co mi podpowiada intuicja, a to co mówią inni chowie głęboko do kieszeni ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zawsze pytam córkę czy ma ochotę czegoś spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wiesz co przy pierwszej córce byłam taka- moje dziecko jest na coś za małe ale przy drugiej inaczej myślę , pozwalam na eksperymentowanie no i mam wyrzuty sumienia że Starsza była taka "kloszowa" przez mamusię;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jej! A ja zbieram gromy od starszego pokolenia za bycie wyrodną Mama, która za dużo od dziecka wymaga...Ale wychodzę z założenia, że skoro potrafi coś zrobić to znaczy, że jest wystarczająco duża by to robić! Z drugiej strony wielu rodziców pyta się jak ja to zrobiłam, że mam takie samodzielne i rozwinięte dzieci...A po prostu robiłam to o czym napisałaś!

    OdpowiedzUsuń
  21. uwagi wydają się słuszne, przetestuję jak dorobię się potomstwa

    OdpowiedzUsuń
  22. Filip jest doskonałym dowodem na to, że ograniczenia wiekowe są nieważne. Z każdej zabawki/zabawy dziecko może się czegoś nauczyć. Oczywiście pod czujnym okiem rodzica.

    OdpowiedzUsuń
  23. Super :) Świetny tekst. Ale najbardziej gratuluję Ci odwagi i cierpliwości! Twój synek na prawdę wiele potrafi :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajnie napisany post 😃
    Pozdrawiamy E & P 😄

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja wierze,ze moje dziecko potrafi wszystko, ale jego tatuś już ma inne nastawienie. To dzięki mnie mój synek w wieku 3 lat zna i potrafi napisać już wszystkie literki i cyferki, potrafi wskazać rożne kraje na mapie, oraz pomagać przy gotowaniu. To my rodzice otwieramy naszym dzieciom drzwi na świat. Nie zamykajmy ich tylko dlatego, ze my w ich wieku tego nie robiliśmy, lub dla tego ze uważa tak nasze otoczenie.

    OdpowiedzUsuń
  26. swięta prawda, niestety tesciowie czy ojciec krytykuje moją wiarę w samodzielność malca.. A jak niby inaczej ma sie nauczyć? Skończy 3 lata i wraz z datą w kalendarzu bedzie od tak wszystko potrafić? Super tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  27. U nas nożyczki, ciastolina, piasek, w żłobku dochodzą farby (jakoś w domu jeszcze nie próbowałam) opanowane do perfekcji :)
    Daję jej ogromne pole do popisu i pozwalam na wszystko, co zechce ( w granicach rozsądku). Ostatnio kroiłyśmy razem marchewkę do zupy- ja ostrym nożem, Aniela tępym. Wszystko się da, tylko chęci i siłę trzeba mieć.

    OdpowiedzUsuń