Zabawa dźwiękiem jest fajna? Tak fajna jak OnoMaTo z Wydawnictwa Olesiejuk.

Udostępnij ten post


Każdy rodzic niecierpliwie czeka na pierwsze słowa dziecka. Gdy już usłyszy te upragnione: mama, tata, baba i dziadzia to zaczyna czekać na więcej. Chce, aby malec naśladował głosy zwierzątek, rozróżniał przedmioty, a z biegiem czasu mówił całymi zdaniami. Oczywiście od pierwszego słowa do całych zdań potrzebne jest dużo czasu. W międzyczasie rodzice nie raz będą zastanawiać się dlaczego dziecko jeszcze nie mówi i jak mogą go zachęcić do tego. Jedyną racjonalną zachętą może być ćwiczenie przez zabawę, a jeżeli jest coś co rodzica martwi i nie daje spokoju to najlepiej udać się do lekarza.


Dla tych, którzy chcieliby pobawić się z dziećmi dźwiękiem mam ciekawą propozycję. Serię 8 kartonowych książeczek Wydawnictwa Olesiejuk: OnoMaTo czyli zabawa dźwiękiem. Tak jak sama nazwa wskazuje są do książeczki do zabawy dźwiękiem. O co chodzi? O to, że każda z nich ukazuje dziecku kilka zwierząt lub przedmiotów z otaczającego je świata i wyjaśnia jaki odgłos dana rzecz wydaje. W serii możemy znaleźć książeczki: Ptaki dzikie, Ptaki wiejskie, Zwierzęta dzikie, Zwierzęta wiejskie, Instrumenty muzyczne, Hałaśliwe przedmioty, Domowe przedmiot i Co słychać?




Niektórym rodzicom może się wydawać, że czytanie takich książeczek jest zbędne. Dla mnie ma bardzo istotny wpływ na rozwój mowy. Widzę to po moim synku, który do tej pory miał czytane różne książki. Począwszy od bajek i baśni, a skończywszy na wierszykach i rymowankach. Filip uwielbia czytać i zna kilka słów, ale do tej pory nie chciał naśladować odgłosów, które go otaczają. Gdy usłyszy jakiś dźwięk to śmiesznie składa usteczka i próbuje go naśladować. Także biegnie do gwiżdżącego czajnika i próbuje gwizdać, przedrzeźnia kaszlącego dziadka i kichającą ciocię, naśladuje wszystkie sprzęty kuchenne. Jest to swego rodzaju zabawa, wstęp do nauki mówienia i doskonałe ćwiczenie logopedyczne. Wszystko zaczęło się od książeczek OnoMaTo i naszych wspólnych zabaw.


Jak bawić się i uczyć z książeczkami OnoMaTo? Po pewnym czasie wskazywanie na krówkę i robienie głośnego muuuu może się znudzić. Tik-tak zegarka też nie wciągnie nas na długo. Zatem my z Filipem trochę poszaleliśmy i rozbudowaliśmy nasze zabawy o kilka elementów.

Zabawa nr.1 Śmieszne miny do lusterka.


Bierzemy wszystkie książeczki i Filip wybiera jedną, a następnie otwiera na przykładowej stronie. Powiedzmy, że trafia na sowę. Pokazuje ją paluszkiem, a ja nazywam ptaka po imieniu- czyli sowa i robię głośne "Huu! Huu!". Następnie razem robimy "Huu! Huu!" i patrzymy jak śmiesznie wygląda to w lusterku. Jak hukanie nam się znudzi to Filip wybiera kolejną książkę i znów otwiera na losowej stronie. Zabawa zaczyna się od nowa.

Zabawa nr.2 Pokaż gdzie to jest.


Bierzemy książeczki "Hałaśliwe przedmioty" i "Domowe przedmioty" i kolejno oglądamy obrazki wydając dźwięki przedmiotów z kartek książki. Następnie idziemy poszukać w domu tych sprzętów i znów wydajemy te dźwięki.


Zabawa nr.3 Zróbmy hałas.


Tym razem do zabawy włącza się książeczka "Instrumenty muzyczne". Wyciągamy bębenek, cymbałki, trąbkę i gitarę która robi nam za skrzypce. Ja pokazuję instrumenty i wydaję dźwięki, a Filipek gra na naszych instrumentach. Później zamieniamy się miejscami.

Zabawa nr.4 Gdzie jest to zwierzątko?


W tej zabawie używamy wszystkich książeczek ze zwierzątkami. Szukamy w zabawkach Filipa zwierzątek, które występują na kartka książki. Filip otwiera jedną z nich ja nazywam zwierzątko, razem wydajemy jego odgłosy, a na koniec Filip szuka wśród przyniesionych zwierząt tej którą właśnie udajemy.

Książki są bardzo solidne, kolorowe i ciekawe. Idealne dla malutkich paluszków i ciekawskich dzieciaczków. My z Filipem je uwielbiamy. Od kilku dni Filip nosi je wszędzie, a nawet zdarza mu się zasnąć z lekturą.


Wydawnictwo: Olesiejuk
Ilustrator: Joanna Babula

Liczba stron: 10

Oprawa: książka całokartnowa

Książeczki kupisz tutaj: KLIK








Macie jakieś ciekawe pomysły na zabawę dźwiękiem?

Czytacie swoim pociechom takie książeczki?

25 komentarzy :

  1. Ja mam podobne, z tym, że książeczka wydaje prawdziwe odgłosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy 2 książeczki z tej serii, polecamy. Do zabawy w dźwięki mogę polecić jeszcze "Księgę dźwięków" wyd. Dwie Siostry i karty obrazkowe z serii Kapitan Nauka - "Poznaję świat - dźwięki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karty Kapitana Nauki też mamy ale akurat nie o dźwiękach.

      Usuń
  3. Bardzo dobre pomysły na zabawę. Ja czytałam z moim synem od samego początku i daje to fantastyczne efekty. Jego zasób słów i rozumienie wielu zwrotów jest tak szeroki,że wiele osób się dziwi. Dziecko, które słucha bajek w naturalny sposób się zapoznaje z językiem i dzięki temu rozszerza swoje horyzonty. Jak poprzedniczka polecam również "księge dźwięków"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Filip jest prawdziwym książkoholikiem. Najchętniej to książki nawet by brał do kąpieli ;) Muszę rozejrzeć się za tą Księgą dźwięków, bo akurat nie mamy.

      Usuń
  4. Bardzo fajna seria książeczek :) My z Hanią (10 miesięcy) potrafimy czasem nawet godzinę, dwie przesiedzieć nad książeczkami. Cudownie się bawi słuchając jak jej naśladuję zwierzątka, sama już umie w niektórych książeczkach znaleźć kilka zwierzątek lub znajome rzeczy codziennego użytku. Nie dość, że to jest świetna zabawa, to dziecko wspaniale potrafi się nauczyć wielu rzeczy. Ja jestem jak najbardziej za taką formą! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasami jest mi szkoda że czas maluszków mam za sobą kiedy jakieś cosie ciekawe pokazujesz;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój Filip już na takie książki za duży, ale za kilka miesięcy skuszę się dla Kubusia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podsuwam recenzje mojej siostrze bo Ona ma w domu małego Szkraba i znając ją to skusi się niedługo i zakupi je ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podsuwam recenzje mojej siostrze bo Ona ma w domu małego Szkraba i znając ją to skusi się niedługo i zakupi je ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. mój chrześniak bardo lubił zabawy z dźwiękiem. typowo dostosowanych książeczek nie miał, ale urozmaicaliśmy mu każdą bajkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znałam wcześniej tych książeczek :) Moja córka ma manię naśladowania głosów zwierząt :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląda naprawdę ciekawie. Którą książeczkę byś poleciła na początek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie ze zwierzątkami. Te są ulubionymi mojego smyka, a głównie Zwierzęta dzikie. Nie są drogie więc śmiało można zaszaleć i kupić całą serię od razu :)

      Usuń
  12. Ale fajne te książeczki, nie widziałam ich jeszcze, a właśnie szukam takich z dużymi i wyraźnymi obrazkami, żeby Młodego edukować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bąbel uwielbia wszelkie książeczki związane z dźwiękami - zarówno te, które grają same, jak i te, w których wspólnie trzeba pewne odgłosy naśladować . My przez bardzo długi czas bazowaliśmy na serii "Posłuchaj" tego samego wydawnictwa (głośne pojazdy, zwierzęta i dinozaury) oraz na "Wielkiej księdze dźwięków" Soledad Bravi, ale Twoje propozycje też mi się bardzo podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Takie zabawki są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytam i tak mi się skojarzyło naśladowanie dźwięków z kolegą mojego męża. Dorosły facet, a jak cokolwiek opowiada, już mimowolnie upiększa wszystko odgłosami i dźwiękami. Każdy zrywa boki przy nim :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Badzo lubię książki Olesiejuk zawsze są ciekawe i ładne ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak moje dzieci były małe to też im kupowałam książeczki z różnymi zwierzątkami i pojazdami i uczyłam ich naśladować dźwięki.To naprawdę uczy dzieci rozwijać się prawidłowo.Te książeczki jak najbardziej na tak.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przez lata ćwiczeń logopedycznych z synem uzbierało nam się trochę takich materiałów.. teraz ćwiczę z córą tylko dla przyjemności. Zdecydowanie to pomaga i na pewno nie zaszkodzi nawet jeśli dziecko problemów z mową nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajne książeczki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. fajne Natalka juz za duza ale paulinka ..musze obczaic je;) Monika flok

    OdpowiedzUsuń
  21. U nas ten etap stety-niestety był króciutki, bo junior od 2. roku życia gada całymi zdaniami. Zaczął nagle i do dziś buzia mu się nie zamyka.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja pamiętam moją [albo i siostry] książeczkę, taką składaną jak harmonijka, tam były właśnie obrazki i dźwięki, super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń