Czy warto robić zakupy dla dziecka w marketach?

Udostępnij ten post


Gdy na świat przychodzi dziecko rodzice chcą zadbać o nie najlepiej jak potrafią. Nie chodzi tu tylko o sferę uczuciową ale także o tę materialną. Rynek przesycony jest produktami dla dzieci i jest w czym wybierać. Od ilości i różnorodności można dostać zawrotu głowy. Bardzo często też słyszy się, że dla dziecka trzeba kupować rzeczy tych wielkich marek. Jednak czy to jest aż takie ważne? Czy inne marki nie dorównują tym typowo dziecięcym? Co z markami własnymi marketów? Czy warto robić zakupy dla dziecka w markecie?


Niemal każdy z nas ma w okolicy markety. Jedni muszą do nich kawałek dojechać, a inni mogą wybierać w kilku lub nawet kilkunastu sklepach. Główną zaletą marketów jest to, że można w nich znaleźć wszystko to czego się potrzebuje i nie trzeba biegać po mieście od sklepu do sklepu. Skoro można kupić w nich niemal wszystko to także asortyment dla dzieci. Czy warto robić zakupy dla dziecka w marketach? Moim zdaniem warto.


Dostrzegam dwa wielkie plusy takich zakupów. Chcesz wiedzieć jakie? Pierwszym  nich jest cena. Uważam, że marki własne marketów są o wiele tańsze niż tych wielkich marek dziecięcych. Dodatkowo ta cena nie jest równoznaczna ze zmniejszeniem jakości produktu. Uważam nawet, że niektóre z tych produktów przewyższają jakością te wielkie firmy dziecięce. Drugim plusem jest możliwość zrobienia zakupów z dzieckiem w jednym miejscu. Może i jestem wygodna ale nie wyobrażam sobie latania po kilku sklepach i ciągania zakupów, wózka i w międzyczasie zabawiania znudzonego dziecka. Lubię szybkie rozwiązania, kocham mieć duży wybór i wszystko pod ręką. Nowe buciki, pampersy, mleko, słoiczki, zabawka i mięcho na obiad, sałata, ciastka o kawy. Wszystko do koszyka, z uśmiechem do kasy, zakupy pod wózek i spacerkiem do domu.
Jednym z marketów często przez nas odwiedzanych jest Lidl Polska. Dlaczego? Dlatego, że niewielką cenę dostaniemy w nim produkty dla naszego synka dorównujące jakością dużym marką dziecięcym.

Pampersy i chusteczki nawilżane.




Wystarczy, że weźmiesz do ręki pampersa Toujours i jakiegoś markowego. Spójrz na nie i pomyśl czym się różnią. Może wzorem i kolorem. Chociaż w zasadzie oba są przyjemne dla oka. Jeden i drugi posiada dwa rzepy, nadruk z nazwą firmy... Jakby nie było oba służą do tego samego. Gdy pampers zostaje zapełniony przez dziecko od razu go zmieniasz i nie zmuszasz swojej pociechy żeby latała w nim 12 godzin prawda? Mimo, że producent zapewnia, że daje 12 godzin ochrony i pupcia malucha w tym czasie pozostaje sucha. U nas marka Toujours sprawdziła się idealnie. Zero odparzeń, otarć i nieprzerywany sen nocny. Filip od jakiegoś czasu zaczyna komunikować swoje potrzeby fizjologiczne (ufff) a to oznacza, że pampers jest odpinany i zapinany znowu (o ile jest czysty). Nawet po kilku takich nocnikowych akcjach rzepy trzymają się idealnie. Punkt dodatkowy za to, że są cienkie, a to będzie przydatne przy nadchodzących upałach.

Chusteczki nawilżane też mają tysiące producentów, zapachów, składów i zastosowań. Tutaj mogę już nieco pogrymasić, bo jest kilka takich których zapachu nie mogę znieść. Są to o dziwo dość znane marki. Jedyny zapach, który nie przywołuje u mnie odruchu wymiotnego to chusteczki Toujours. Mój nos je toleruje. Pomimo iż nie wydzielają intensywnego zapachu to są bardzo skuteczne, odpowiednio nawilżone i po rozpoczęciu paczki nie wysychają w ciągu dwóch dni.


Jedzonko.





Jako mama wcześniaka bardzo uważnie i ostrożnie podchodziłam do rozszerzania diety syna. Na całe szczęście trafił mi się egzemplarz wszystkożerny i większych problemów nie było i nie ma nadal. Z talerzy znika wszystko. Bez względu na to czy nazywa się brukselką, szpinakiem, pomidorem, papryką, marakują, bananem, ryżem czy kuskusem. Filip nie ma problemu z przyjmowaniem kolejnych porcji jedzonka. Tylko jak to jest, że o wciąż jest taki chudy? To akurat chyba odziedziczył po tacie. Mimo, że Filip ma już prawie dwa lata to bardzo często zdarza mi się korzystać z gotowych produktów. Tutaj znów zaufałam marce własnej Lidla i korzystam z kaszek i słoiczków Bebiprima. Tabela wartości odżywczych niczym nie różni się od tych wielkich marek. Składniki z których powstały słoiczki były bardzo wyselekcjonowane a jakość produktu dobrze zbadana. Ufam im. Nigdy mnie nie zawiedli. Tatuś Filipka ufa im jeszcze bardziej, bo wieczorami wyjada zapasy synka. A uwierzcie mi, że ten osobnik jest wybredny jeżeli chodzi o jedzonko ;) Skoro tak jest to nie widzę przeciwwskazań  tego aby zaoszczędzić odrobinę i skorzystać z marketowego rozwiązania.

Jak to jest u Was Kochani?
Korzystacie z marek własnych marketów?

Czy Waszym zdaniem warto robić zakupy dla dziecka w marketach?

22 komentarze :

  1. Oj pewnie że warto właśnie przede wszystkim dlatego iż wszystko można kupić w jednym miejscu. nie ma potrzeby jeżdżenia po całym mieście by w jednym sklepie kupić dwa produkty a w drugim sklepie jeden by potem znowu do kolejnych jeździć po kolejne inne produkty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój Filip zakupy w jednym sklepie jeszcze zniesie ale jak mamusia chce robić większe zakupy to zaczyna marudzić. Typowy facet :p

      Usuń
  2. uwielbiam marketowe zakupy, Większość dużych firm produkuje swoje sztandarowe produkty pod nową nazwą np dla Lidla czy Biedronki. Dzięki temu ten sam produkt możemy kupić taniej, a jakość jest nadal wysoka. Oprócz jedzenia czy środków higieny można kupić np. zabawki czy ubranka w znacznie niższych cenach niż w sklepach typu SMYK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym słyszałam. Skoro tak jest to tym bardziej możemy mieć pewność, że te marketowe produkty są dobrej jakości.

      Usuń
  3. Alex często wybiera zakupy w markecie. Po pierwsze są wszędzie! Alex mieszka w dużym mieście, ale teraz nawet w małych miejscowościach znajdziemy coraz więcej marketów i dyskontów. Po drugie i najważniejsze stosunek jakości do ceny. Naprawdę przyzwoita jakość za rozsądną cenę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie stosunek jakości do ceny też jest zadowalający więc korzystam :)

      Usuń
  4. Pewnie, że warto. Ja kupuję w B... R... L... i to zdecydowanie moje ulubione sklepy z markami własnymi przy czym R... oferuje karty zniżki na produkty dziecięce i to też fajne jest.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie, że warto. Ja kupuję w B... R... L... i to zdecydowanie moje ulubione sklepy z markami własnymi przy czym R... oferuje karty zniżki na produkty dziecięce i to też fajne jest.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też z dobrodziejstw marketów chętnie korzystam i uważam, że wiele marek własnych niczym nie odbiega od tych bardziej znanych, najpopularniejszych i zdecydowanie droższych.

    OdpowiedzUsuń
  7. ooo uwielbiam rzeczy z lidla :)

    http://gabrysiowetestowaniee.blogspot.com/2016/04/moje-wosowe-love-czyli-batiste.html

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas też sprawdziły się doskonale!

    OdpowiedzUsuń
  9. co prawda takie produkty już dawno za mną, ale ostatnio miałam styczność z pieluszkami i byłam mile zaskoczona :) według mnie zapach był tylko różny od tych pampersowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście, że warto kupować w marketach. Uwielbiam Lidla gdzie ostatnio nabywam większość rzeczy dla maluchów i dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dla siebie rzadko coś kupuję w marketach. Jednak w Lidlu często okupuję moją kuchnię :p

      Usuń
  11. Ja często, a nawet zawsze robimy zakupy w marketach i kupujemy marketowe produkty dla dzieci, bo niczym się one nie różnią od orginalnych jeśli chodzi o pampersy. Nie wiem dlaczego, ale nie mam przekonania do marketowych jedzonek, chyba powinnam porównać skład :) pozdrawiam www.mamatyna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. na dziecięcych rzeczach to ja sie nie znam aczkolwiek myślę że warto być ostrożnym z cenami i ich promocjami...zdarza sie że "w ofercie" jest drożej niż standardowa cena....

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam wiele dobrego o tych pieluchach, już kupiłam do testowania :) Owszem, korzystam z marek własnych, zależy, gdzie akurat robię zakupy, zawsze patrzę jednak na skład :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli chodzi o pieluszki, używałam tych z Biedronki, bo te lidlowskie były wtedy stosunkowo drogie. A tamte porównywalne do markowych, wiodących pieluszek, a cena dużo niższa.
    Jeśli zaś chodzi o jedzonko, starałam się jak najszybciej przestawić juniora na domowe jedzenie i jak tylko była możliwość, gotowałam mu zupki i inne przysmaki. Ja mam niestety niejadka, więc wymagało to nie lada kreatywności. Ale muszę przyznać, że te dania, które robiłam mu w dzieciństwie teraz należą do jego ulubionych.

    OdpowiedzUsuń
  15. New Diet Taps into Innovative Plan to Help Dieters Lose 20 Pounds within Just 21 Days!

    OdpowiedzUsuń