3 obrzydliwe rzeczy, które robimy dzieciom. Sprawdź czy Ty też je robisz!

Udostępnij ten post


Bycie rodzicem nie należy do najprostszych zadań. Każdego dnia mamy masę obowiązków. Karmienie, higiena, spacery... Pamiętamy doskonale, że obiecywaliśmy sobie być rodzicami idealnymi, rodzicami na medal. Po drodze gdzieś nasze plany minęły się z rzeczywistością.


Zanim założymy rodzinę to zdarza nam się obserwować rodziców, którzy według nas popełniają mnóstwo błędów. Powtarzamy wówczas w myślach, że my tacy nie będziemy. Jednak przychodzi taki czas, że my również zaczynamy popełniać pewne błędy.

Bycie rodzicem często oscyluje na spontanicznych decyzjach i ruchach. Robimy wile rzeczy szybko i instynktownie. Nie koniecznie dobrze! Z tego pośpiechu często wychodzą bardzo obrzydliwe rzeczy, które dla nas są jakby normalne.

3 obrzydliwe rzeczy, które robimy dzieciom:



1. Używanie swojego otworu gębowego w celach sprawdzenia temperatury jedzenia lub jego konsystencji.

Wyobraź sobie drogi rodzicu, że właśnie siedzisz w krzesełku do karmienia. Pochyla się nad Tobą postać trzy razy większa niż Ty i pakuje Ci do buzi łyżeczkę z obiadkiem. Tylko, że zanim ona trafi do Twojej buzi to ta wielka postać wpakuje ją do własnej. Przemieli, przemieli i.... pfu... na łychę. A teraz otwórz buźkę i mniam.

A co powiesz na to? 40 stopni w cieniu, strasznie chce Ci się pić. Wyciągasz ręce po swoją buteleczkę. Owa postać podnosi ją z blatu i zanim wciśnie Ci ją w rączki to spróbuje czy oby na pewno temperatura jest ok. Wreszcie dostajesz swoją buteleczkę z soczystą czerwienią szminki na smoczku lub tłustą plamą po grillowej kiełbasce. 

2. Używanie swojej śliny w celu dezynfekcji smoczka lub twarzy.

Postaw się w sytuacji swojego malucha, którego chronisz przed wszystkimi chorobami i dbasz o jego zdrowie. Biegniesz wesoło leśną dróżką i co chwilę oglądasz się czy rodzic idzie za Tobą, a tu trach... smoczuś leży na trawie... Nic się nie stało, bo rodzic nadbiega z pomocą. Wsadza smoczusia do buzi i soczyście spluwa na trawę. Bach! Smoczuś znów jest w Twojej buzi. Mniam, mniam przecież nie ma nic lepszego niż odrobinka czyjejś śliny.

Siedzisz sobie w kawiarni i zajadasz pysznego gofra. Za chwilę widzisz jak ręka rodzica ląduje w kieszeni i wyciąga zmiętą chusteczkę higieniczną. Ale co on robi? Dlaczego ją ślini? Oj tak! Zaraz Ci się dostanie tą oślinioną i zmiętą chustką, bo trochę upaprałeś nos i policzek. Przyjemne uczucie prawda? 

3. Wsadzanie brudnych paluchów tam gdzie nie trzeba.

Ucho, nos, buzia? Zdarzyło się prawda? Przecież tak sobie wystawał ten glutek, a mi się nie chciało wyciągać aspiratora. Ja tylko sprawdzałem czy to na 100% nowy ząbek idzie. Oj, bo patyczek nie chciał zebrać tego miodu. Ok. To teraz Ty się kładź i nadstawiaj uszy, nos i buzię. Sprawdzimy jak tam Twoje uzębienie i zrobimy badanie słuchu. 


Więc jak rodzicu? Potrafisz przyznać się do tych rzeczy? A może się mylę i nigdy nie oblizałeś smoczka, butelki lub łyżeczki? Może wymyśliłam sobie, że włożyłeś palec do buzi swojego dziecka? 

68 komentarzy :

  1. Pamiętam jak moja sąsiadka tak robiła swoim dzieciom i wtedy obiecałam sobie, że nigdy przenigdy! i udało się, a najgorsze z najgorszych to chyba to "mielenie" jedzenia, a fuj!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Straszne, sama jestem mama i nie wyobrażam sobie robic takie rzeczy Fuj

    OdpowiedzUsuń
  3. mielić dziecku jedzenie - fuj.... nie chciałabym żeby ktoś mi najpierw przeżuwał jedzenie a ja miałabym to jeść..... niestety z tym smoczkiem czasami się zdarzało jak nie miałam przy sobie wody :(
    hmmmmm - postanawiam poprawę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Szmoczka nie mieliśmy lena piła wszystko zimne i do dziś pije a o jedzeniu nie wspomne mam blender nawet loda polizac nie moge bo fu nie bedIe go jadła bo zarazki wiec raczej ok

    OdpowiedzUsuń
  5. Szmoczka nie mieliśmy lena piła wszystko zimne i do dziś pije a o jedzeniu nie wspomne mam blender nawet loda polizac nie moge bo fu nie bedIe go jadła bo zarazki wiec raczej ok

    OdpowiedzUsuń
  6. Brrr, nie wyobrażam sobie robić tak ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój Kuba nigdy nie chciał smoczka, a co do jedzenia i picia to na pewno się kiedyś zdarzyło. Chociaż staram się tego nie robić.

    OdpowiedzUsuń
  8. No to jestem obrzydliwą matką. Norma dla mnie że sprawdzę czy temperatura wody jest dobra. To dla mnie naturalne że np. jem po moim dziecku (tą samą łyżeczką) i nie brzydzi mnie to więc nie widzę powodu żeby moje dziecko nabierało takiej fobii. Co innego korzystać z tego samego kubka/ butelki/ widelca z osobą obcą, co innego z kimś bliskim. Zresztą.. dziecko piło przez rok wydzielinę z mojego gruczołu mlekowego a śliny ma się brzydzić? Bezsens totalny. Ludzie zaczynają porządnie przesadzać. Co do smoczka - spadnie na ziemię? Nie mam wody? Obliżę i nie widzę w tym nic złego. Nie dam dziecku smoczka na którym jest piasek a męczyć dziecka płaczem dla mojego widzi mi się nie mam zamiaru gdy np. jest bardzo zmęczone i do zaśnięcia potrzebuje smoczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram. nie miałam potrzeby "mielenia" jedzenia, bo można nawet zwykłym widelcem podziubać i jest ok, ale jedzenie jedną łyżką, czy picie z tego samego kubka/ butelki to nic strasznego. No i zjadłam piaskownicę piachu ze smoczka mojego dziecka :)

      Usuń
    2. uff chociaż jeden normalny wpis, a już się bałam, że jestem złą matką :P

      Usuń
    3. O matko. Ludzkość popada ze skrajności w skrajność;)
      Wiem, że teraz taka moda. Fit, bezgluteny, sterylność i te sprawy. Ale to minie i będziecie trąbić w drugą stronę ;)
      Nie widzę nic złego w tym, żeby sprawdzić wargami temperaturę posiłku, żeby oblizać brudny smoczek (FUUUJ! Mam nadzieję, że nie całujecie też dziecka i partnera, bo to obleśne tak się wymieniać śliną!!). I co złego jest w tym, żeby wyczyścić dziecku nos? Przecież żadna z nas nie kopie tam jak w kopalni?! Tragedia, gdzie ja żyje:)

      Usuń
    4. Popieram w 100%!!!

      Usuń
    5. Ja również od takiej sterylnosci dzieci szybciej łapią inne bakterie.....

      Usuń
    6. Już nawet w Pytaniu na Śniadanie o tym było! Nikt dziecka nie powinien chronić od bakteri w taki sterylny sposób, bo jest ono potem jeszcze bardziej na nie narażone.
      Ok! Też należę do złych matek? Może i nie mielę jedzenia bo to faktycznie nie jest super, od tego są widelce i inne sprzęty ale oblizanie smoczka czy łyżeczki to zwykła sprawa. Tak samo jem z jednego talerza kubka z mężem czy mamą jak i z córką. Żenada żeby przez takie drobnostki nazywać "złą matką" !

      Usuń
    7. Dzikie za ten wpis.
      Bakterie matki sa akurat najmniejszym problemem dla dziecka bo to ta sama flora bakteryjna.
      Mamusie troche rozsadku.
      Lepiej sprawdzic temp napoju dziecka niz ryzykowac ze sie poparzy. Lepiej tez podawac napoje w tem ciala, delikatnie podgrzewac.
      Ja jak bylam mala jadlam piasek ziemie liscie z krzaczka (mialam nawet swoj ulubiony w przedszkou) i zyje mam sie dobrze. Tylko... Jak widac nie jestem normalna bo nie chcronie mojego dziecka przed calym zlem swiata i wszystkimi bakteriami ;)

      Usuń
    8. Dzikie za ten wpis.
      Bakterie matki sa akurat najmniejszym problemem dla dziecka bo to ta sama flora bakteryjna.
      Mamusie troche rozsadku.
      Lepiej sprawdzic temp napoju dziecka niz ryzykowac ze sie poparzy. Lepiej tez podawac napoje w tem ciala, delikatnie podgrzewac.
      Ja jak bylam mala jadlam piasek ziemie liscie z krzaczka (mialam nawet swoj ulubiony w przedszkou) i zyje mam sie dobrze. Tylko... Jak widac nie jestem normalna bo nie chcronie mojego dziecka przed calym zlem swiata i wszystkimi bakteriami ;)

      Usuń
    9. Tu nie chodzi o bakterie matki (chociaż mogą one być groźne dla dziecka) tylko o to czy Ty byś chciał dostawać oblizaną lub wymemlaną przez mamę łyżkę jedzenia. Czy chciałbyś żeby mama oblizywała każdą Twoją szklankę lub szczoteczkę do zębów? Pewnie nie, bo jest to w jakimś stopniu obrzydliwe.
      Temperaturę picia można sprawdzić na nadgarstku, a jedzenia próbując innym widelcem niż tym który dostanie dziecko.
      Nie nazwałam też nikogo nienormalnym, zboczonym czy złym rodzicem.
      A odporność dziecka można wzmacniać chodząc z nim co dzień na spacer (bez względu na pogodę), dając owoce prosto z krzaczka, powalać bawić się w piasku z innymi dziećmi... a nie oblizując jego zabawki, smoczki i wpychać mu brudne palce do buzi.

      Usuń
    10. najpopularniejszy zwrot pomiedzy dziecmy przez cala edukacje ? "daj gryza/lyka !" i to z zupelnie obcymi ludzmi. najlepszy plaster w czasie gry na podworku ? listek babki ! srodek dezynfekcyjny ? wlasna slina ! "klej do plastra" ? tez slina... czesto cudza !

      I CO ? ZYJEMY !

      a cale pokolenia sie w ten sposob wychowaly, czyz nie ?

      kiedy bawilysmy sie w teatrzyk w szkole moczylo sie grafit kredki w ustach i taka obsliniona kredka robilo sie kolezance "makijaz sceniczny". kanapki jadlo sie "na spole". nastolatki jedna drugiej wyciskala pryszcze w szkolnym kiblu. dawalo sie "liza" loda czy lizaka. wlasna slina scieralo sie slady dlugopisu z rak po klasowkach ;-) i nikt zadnej zarazy nie zlapal, ani nie wymagal z tego powodu antubiotyku. na zajady w kacikach ust babcia kazala mi nasikac sobie na palec i posmarowac i zawsze schodzily na drugi dzien. za czasow pieluch tetrowych plesniawki leczono dzieciom poprzez scieranie rabkiem swiezo obsikanej pieluchy i tez plesniawki znikaly bez sladu w kilka dni. ilez jeszcze takich przykladow, ktore jakby sie zastanowic sa obrzydliwe, a jednak nikomu krzywdy nie zrobily.

      pamietam jednak kolezanke ktora nigdy nikomu "gryza" nie dala ani nikogo nie poprosila bo w domu ja nauczono ze to obrzydliwe i naprawde ja odrzucala. nikt jej za to nie lubil. uwazano ja za chciwuske i samoluba. ASPOLECZNA !
      moja slina na dzieciecym smoku dziecia mi nie zabila.... zwlaszcza ze do 2giego rz calowala mnie otwarta paszcza albo sama pakowala mi w usta jezor hehehe pila tez i myla twarz w kiblu jak tylko ja spuscic z oczu. pakowala do buzi wszystko co wpadlo jej w reke. zjadla tone piachu i oblizala wszystkie hustawki w parku. kiedys polknela nawet kamien. karmie piersia 2gi rok, od 6 mca blw z nigdy nie wyparzanych naczyn. jak dotad jedyna choroba to ospa... nigdy nawet kataru

      wiec uczcie swoje dzieci jak nie byc obrzudliwym, dmuchajcie i sterylizujcie. ja wole swoja core oswajac z mikrobami hehe

      Usuń
    11. Może nie miele jedzenia w buzi. Ale zawsze sprawdzam temperature jej picia próbując go. Również oblizuje smoka jak spadnie na sklepowa podłogę czy piasek na podwórku i nie widze w tym nic obrzydliwego. Przecież to moje dziecko i jak moge sie go brzydzić czy ono mnie...niepopadajmy w paranoję. Takie trzymanie dziecka w sterylnych warunkach wcale dobrze nie wpływa. W domu dziennie wszystko mam wyspzatane ale nie przesadzam.

      Usuń
    12. Jestem mamą dwójki dzieci i robiłam to wszystko i jakoś żyją . Trzymanie dziecka w sterylnych warunkach wyparzanie smoczka gdy upadnie jest chore dzieci tez potrzebują bakterii znam przypadek mamy która była taka jak jest tu opisane i co dziecko trafilo do szpitala i musieli podać maluchowi bakterie bo tak się skończyło sterylny wychowywanie. Nasze mamy wychowywały nas byliśmy brudni od piachu itd i żyjemy .

      Usuń
    13. Uważam tak samo! Ludzie zrobili sie tak sterylni, ze to wlasnie jest "obrzydliwe". A na pytanie czy ja bym chciala dostac od mamy lyzeczke oblizana, albo smoczek odpowiem: dostawalam i zyje do dzis i mam sie dobrze. Nie mam zalu do mamy, nie obrazilam sie na nia i gadamy do dzis :) nie znoszę tych wszystkich ludzi z tymi "nowoczesnymi zasadami sterylnosci czy odzywiania". Swiat oszalal. Ktora mama z tych "czysciochow" pozwolilaby na zjedzenie ziemniaka z parnika na jedzenie dla swin? A ja jadlam. Cudne mialam dziecinstwo i takie zapewnie mojej corce. Obserwujac place zabaw i mamy ktore jęczą, ze dzieci maja piasek w butach i potem wnosza to wszystko do domu to, az zal mi tych dzieci ktore patrza ze smutkiem w oczach na moja "ubrudzona",ale usmiechnieta Ninę nawet i z tym oblizanym smoczkiem.

      Usuń
    14. Te sterylne matki chyba nie wiedzą, że ślina ma właściwości lecznicze oraz uodparnia dziecko na różne choroby. Nie mówię tu o mieleniu jedzenia bo to faktycznie obrzydliwe, znam matkę, która jadła to co dziecko z buzi wyleciało... brrr aż się dźwigało na ten widok. Ale poślinienie rany? Litości. Niech matki przestaną całować i przytulać swoje dzieci bo wtedy też mają kontakt ze śliną, potem i innymi bakteriami. Paranoja

      Usuń
  9. Ojej, faktycznie okropieństwo. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. W 100 % zgadzam się z "Pokrzywa". Mocno przesadzone.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja zawsze temperaturę wody/mleka/kaszki sprawdzałam na ręce. Nigdy nie mielę jedzenia dziecku. A co do smoczka, to zdarzyło się może kilka razy, ale w totalnie skrajnych przypadkach. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ocho, same idealne matki, co nigdy nie polizały smoczka dziecka i nie sprawdziły temperatury pokarmu ustami. Co prawda nie przyszło mi do głowy nigdy przeżuwać dziecku jedzenie i wypluwać na łyżeczkę, ale owszem, sprawdzam (najczęściej wargami), czy nie jest za gorące. Sprawdzam też temperaturę picia w kubku. Oblizywałam smoczek, gdy upadł na ziemię. Pozwalam dziecku pić z mojego kubka, jeść z mojego talerza. Nie brzydzę się również męża - może jeść i pić ode mnie ile chce, czasami zdarza nam się używać jednego widelca. Wyjmuję dziecku gluty z nosa, kiedy wystają, bo jakbym miała za każdym razem chodzić po aspirator, to życia by mi brakło. Ojej, jakie to obrzydliwe! Straszne. Znam matkę, która była chorobliwie wręcz uprzedzona do takich rzeczy. Kiedy dziecku wypadł smoczek, wyjmowała z jałowego woreczka strunowego nowy, a te, które upadły namiętnie gotowała. Używała wszelkiego rodzaju zwalczaczy bakterii w sprayach, chusteczkach, choćby się dziecku ubrudził mały paluszek. Szorowała i pucowała, gotowała i krochmaliła wszystko, łącznie z dzieckiem. Potem okazało się, że dziecko ma mega problem z odpornością i podobną jak mamusia fobię przed brudem i kompulsywnie wręcz myje ręce, choćby umyło pięć minut wcześniej, co odbija się na skórze. Nie wyobrażam sobie zrobić takiej krzywdy dziecku. Tak więc widzisz, zawsze są dwie strony medalu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Panią, że nigdy tak nie zrobiłam. Jest szereg innych metod sprawdzania temperatury. Widać, że ma Pani małe doświadczenia w macierzyństwie... Proszę nie oceniać matek, które noszą zapasowe smoczki w strunowych woreczkach bo nie wie Pani jaki jest prawdziwy powód. Moje dziecko od urodzenia chorowało na AZS, pękała mu skóra nawet na policzkach i sączyła się krew. Dziecko nie mogło jeść glutenu, cukru i produktów mlecznych. Wszystko Go uczulało i dzięki takiemu zachowaniu higieny moje dzieciątko po roku całkowicie wyzdrowiało i do dnia dzisiejszego jest normalnym, zdrowym dzieckiem buszującym w piaskownicach, salach zabaw i placach zabaw.

      Usuń
  13. Niestety rodzice to robią nagminnie. Jestem uczulona na widok smoczka czy butelki w buzi rodzica...

    OdpowiedzUsuń
  14. To jest obrzydliwe!!! Moja bratowa tak robi a ja w środku po cichu wymiotuję!!! Jak to widzę to czuję się tak dziwnie, że nie dowierzam własnym oczom... A zwrócić uwagi nie mogę bo Ona wszystkie rozumy pozjadała. Sama mam dziecko i przysięgam Wam, że NIGDY, PRZENIGDY nie wymieniłam się śliną w tak obrzydliwy sposób.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nieee, ja się nie przyznaję ;)))) Nigdy nie tolerowałam "czyszczenia" smoczka w swojej buzi !!! Bleeeee :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Generalnie warto dbać o higieną i nie widzę potrzeby mielenia jedzenia w ustach i podawania go dziecku, ale nie panikowałabym w przypadku jedzenia tą samą łyżeczką, bo mamy z dzieckiem tą samą florę bakteryjną.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ohyda, ja tak robić nie będę ;p

    OdpowiedzUsuń
  18. Za każdym razem jak smoczek upadnie, podnoszę i wkładam do buzi dopiero później daję dziecku, nie wyobrażam sobie inaczej. Przemielic jedzenie własnymi ustami fakt obrzydliwe. Sprawdzam temperaturę posiłków synka dotykając ustami. Tekst jest na maksa przesądzony. Tylko w jednej kwestii się zgadzam, nie powinno się dawać wypłatę go jedzenia. Za żadne skarby nie napije się po kimś z butelki, obrzydzają mnie tak zwane utopione titaniki czyli resztki z jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  19. No cóż mogę rzec, to fakt ohydne, ale ja i tak będę niektóre robić - nie ma to tamto :P Ale mielenie! Ktoś tak robi? Bleee

    OdpowiedzUsuń
  20. Oblizując smoczki można dziecku podarować np. PRÓCHNICĘ także nigdy tego nie robiłam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Zła matka???? Juz sie "w dupach"poprzewracało niektórym!!! (Jak to mowi moj Maz) popieram poprzedniczki!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja gdziekolwiek nazwałam kogoś złym rodzicem? Nie! Co więcej, pisząc tekst pisałam również o sobie (robimy, jesteśmy, popełniamy) także proszę bez takich tekstów.

      Usuń
    2. Jeżeli ktoś jest tak bardzo nawiedzony i woli np.poparzyć dziecko niż zobaczyć temperaturę jedzenia buzia to już jego sprawa. Ja tak robię i będę robiła i żadnej tam pani psycholog. Jak chce to niech założy skafander i wychowuje dziecko w sterylnych warunkach.Tylko po co doradza innym mamom, by robić inaczej skoro ona z pewnością tak samo robiła, bo jest starsza od naszych rodziców.Dla mnie to jest chore:((

      Usuń
    3. Czy ja pisałam gdzieś o tym, że doradzam komuś tak nie robić? Nie! Jedyne co to napisałam żeby postawić się na miejscu takiego dziecka. I zapewniam, że moje dziecko nie jest chowane w sterylnych warunkach Biega boso po plaży, kąpie się w jeziorze, zjadał piach z doniczki i próbował owoców z krzaczka. Robił też wiele innych rzeczy o których nie będę pisać. I polecam przeczytać formę tekstu, bo jest napisana tak, że sugeruję iż sama także robię takie rzeczy (robimy, jesteśmy itp.)

      Usuń
    4. Zgadzam się moje dzieciaki nie są wychowywane w sterylnosci ale oblizywanie smoka, mycie śliną czy memłanie jedzenia w ustach jest obrzydliwe. Na spacerek zawsze mała buteleczka wody i wilgotne chusteczki ale dziecko może bawić się i brudzic nic się nie stanie a ile radości z brudnej buzi i zabaw w błotku.

      Usuń
  22. Trochę się uśmiechnęłam, bo zdarzyło mi się pić z butelki mojego dziecka, ale pilnowałam żeby nie było szminki ;) co do reszty to chyba nie :) gryzienie pokarmu, a później dawanie dziecku to chyba przesada, od czego są widelce!

    OdpowiedzUsuń
  23. Cos w tym jest, nie da sie ukryć.

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam dwoję małych dzieci i nigdy mi sie to nie zdarzyło. I bardzo "gonię" z tym dziadków ponieważ mają takie nawyki i nie rozumieją dlaczego nie pozwalam dziadkom i dzieciom jeść z jednej miseczki jedna łyżką.

    OdpowiedzUsuń
  25. widzę wiele za i przeciw w komentarzach ;D ja robiłam jedną z trzech, ale chyba obrzydliwa nie jestem :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Obślinianie cudzego jedzenia jest niefajne, ale kanapka na spółkę? Jasne, do dziś :)))

    OdpowiedzUsuń
  27. Osobiście nigdy takich rzeczy nie robiłam, aczkolwiek u innych widziałam tego typu praktyki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jak z wkladnaniem smoka do buzi i mieleniem jedzenia się zgadzam. Tak odradzam używanie patyczków do uszu. Fakt cześć woskowiny wybierze, ale cześć przesunie w głąb ucha i zatka. Uszy należy myć wodą.

    OdpowiedzUsuń
  29. Artykuł stworzony w celu wzbudzenia kontrowersji i rozmowy na tak na prawdę głupi temat. Szkoda czasu na czytanie i polemikę na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie zachowując odpowiedniej higieny bardzo łatwo zarazić dziecko opryszczką z którą może się później borykać do końca życia, a nawet spowodować komplikacje. Więcej: http://www.nowiny24.pl/styl-zycia/zdrowie-i-uroda/art/6181915,opryszczka-moze-byc-niebezpieczna,id,t.html

    OdpowiedzUsuń
  31. no nie powiem smoczek zdarza sie czasem ale reszta zdecydowanie nie;)Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
  32. Ja temperaturę sprawdzam zawsze na nadgarstku, czy to mleka czy to obiadku - nakładam odrobinkę na nadgarstek i już. Nie jemy z dziećmi jednymi sztućcami, starsza o tym już doskonale wie że każdy ma swoje i nie zamieniamy się w trakcie jedzenia, dlatego nie wyobrażam sobie próbować jedzenie z łyżeczki młodszej i potem jej to do buzi pakować... Smoczka nie oblizuję, zawsze płuczemy wodą, czasem przegotowaną, czasem z kranu a czasem z butelki w zależności od tego, jaka woda się znajduje tam gdzie jesteśmy. Chociaż raz zdarzyło mi się oblizać, gdy byłam sama z najmłodszą na spacerze w lesie i nie miałam wody przy sobie. Przecież nie dam jej smoczka od piasku...

    OdpowiedzUsuń
  33. super... oblizanie brudnego smoczka to obrzydliwa rzecz, ale "dając owoce prosto z krzaczka", który być może wcześniej obsikał jakiś pies, wzmacniamy odporność dziecka...

    OdpowiedzUsuń
  34. Nic z tych rzeczy nie robię, bo przeczytałam kiedyś o tym, że łatwo "sprzedać" dziecku bakterie próchnicowe. Bardziej niż własną ślinę cenię wrzątek ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Hm:-) jaka tu fajna rozmowa widzę ;-) smoczka nie oblizuje, wolę w pieluszke wytrzeć, jedzenia nie miele mamy blender ale wiecie staram się ale czasem roznie bywa ;-) pozdrawiam Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
  36. Widzę ze niewygodne komentarze są usuwane:) to powtórzę jeszcze raz
    Kolejny wpis pseudo doradców którzy mówią jak mamy wychowywać swoje, Podkreśle SWOJE dzieci:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Usuwane? Gdybym miała usuwać jakieś komentarze to część z tych, które są tu zamieszczone już dawno by zniknęła, a jakoś nadal są... Niczego nie usunęłam.

      Ps. Polecam przeczytać raz jeszcze, bo tam nie ma żadnych nakazów odnośnie wychowywania dzieci. Ponadto napisane jest "ROBIMY" czyli piszę również o sobie. Nie jestem ideałem.

      Usuń
    2. Nie jest napisane wprost ale sugeruje Pani jak nie powinno się postępować. Ale z całym szacunkiem, co to Panią obchodzi? Jeśli jakaś matka ma ochotę grzebać paluchem w uchu SWOJEGO (nie Pani) dziecka to niech grzebie. A czy jest to obrzydliwe czy nie to już tylko Pani osobiste odczucie a nie powód do pisania o tym całego artykułu i zawstydzanie matek które tak robią. Ich sprawa.

      Usuń
    3. Nie napisałam, że taka matka ma nie grzebać w uszach swojego dziecka. Wyraziłam swoją opinię na swojej stronie i to jak postrzegam takie zachowania. Nawet jeżeli mi się takie rzeczy zdarzają to i tak uważam je za obrzydliwe, bo sama nie chciałabym żeby ktokolwiek grzebał mi w nosie i oblizywał moje sztućce. Chociaż dziecko nie ma tej świadomości, że ktoś mu coś oblizał to i tak uważam takie zachowanie za niestosowne. Zdania nie zmieniam. Nie nazwałam nikogo z tego powodu gorszym lub złym rodzicem.

      Usuń
  37. Tekst beznadziejny, grubo przesadzony...jestem ciekawa jakim Ty jesteś wobec tego rodzicem...albo jak często chorują twoje dzieci

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za troskę. Mój syn ma ponad 2 lata i chory był dwa razy w życiu. I nie chodzi tu o zarazki, a o to że takie zachowania są obrzydliwe. Sama nie chciałabym żeby ktoś oblizywał moje sztućce itd. Nie martw się mój syn ma normalne dzieciństwo. Biega boso po piasku, leży w trawie, zjada owoce z krzaczka, tapla się w błocie... robi to wszystko bo sam chce

      Usuń
  38. Niestet to jest nagminnie.. Ja staram się unikać..

    OdpowiedzUsuń
  39. Smoczka nie mieliśmy. Temperaturę jedzenia zawsze sprawdzałam na ręce, a jedzenia za moje dzieci nie mielilam, bo dziąsełka i parę ząbków daje radę. Dziecku mona bardzo łatwo w tej sposób sprzedać próchnicę.

    OdpowiedzUsuń
  40. Żenujący artykuł, Pani powinna się zastanowić a nie rodzic który palcem sprawdza czy dziecku wychodzi ząbek

    OdpowiedzUsuń
  41. Ludzie, nie popadajcie w paranoje... mozna sie z czyms nie zgadzac, ale prosze innych nie oceniac wlasna miarka, bo kiedys mozna sie zdziwic...

    OdpowiedzUsuń