Trudne emocje u dzieci + KONKURS

Udostępnij ten post



Dla każdego rodzica dziecko jest najważniejszą istotą na świecie. Taka mała, krucha istotka potrzebująca naszej opieki i troski. Czasami jednak zdarza się, że ta krucha istotka nie radzi sobie z emocjami i dostaje przydomek "niegrzecznej" lub "rozpieszczonej". Jak sobie radzić z emocjami dziecka aby do tego nie dopuścić?


Widziałeś kiedyś dziecko rzucające się w supermarkecie na podłogę i krzyczące wniebogłosy? A widziałeś obok niego zawstydzoną i poirytowaną matkę? Ile razy wówczas pomyślałeś, że Ciebie to nigdy nie będzie dotyczyć?

Widziałeś kiedyś dziecko, które krzyczy na mamę lub tatę? Pewnie myślałeś wówczas, że rozpuścili dzieciaka.

Widziałeś kiedyś lub słyszałeś o dzieciach rzucających w nauczycieli książkami i "pięknymi epitetami"? Pewnie w głowie pojawiało Ci się stwierdzenie, że rodzic olał jego wychowanie co?

Mam nadzieję, że nigdy nie przytrafiło Ci się coś takiego i że Twoje dziecko nie jest głównych bohaterem takich sytuacji. Jeżeli jednak tak jest to... pamiętaj, że trzeba pomyśleć nad tym jak to zmienić. Wierzę też w to, że nigdy mnie ani Ciebie nie spotkają takie nieprzyjemności.

Zawsze zastanawiało mnie jak w takich sytuacjach należy rozmawiać z dzieckiem. Co zrobić aby nie rozzłościć go jeszcze bardziej i dojść do jakiegoś kompromisu? Jedni stwierdzą potraktować pasem, a inni że trzeba zignorować takie zachowanie. Dla mnie zawsze najważniejsza jest rozmowa. Tylko jak rozmawiać z takim rozzłoszczonym i negatywnie nastawionym do świata dzieckiem? Odpowiedź można znaleźć w książce "Trudne emocje u dzieci". Nie jest to typowy poradnik dla rodziców, a jest to książka pokazująca konkretne przykłady negatywnych zachowań i podająca niemal na tacy gotowe rozwiązania takich sytuacji. Uzmysławia nam jak ważny jest sposób w jaki spostrzegamy buntujące się dziecko i jaką rolę spełnia umiejętność słuchania naszych pociech. Wszystko spisane jest lekkim i przyjemnym językiem daleko odbiegającym od tych formalnych i sztywnych sformułowań podręcznikowych.

W nasze progi wielkimi krokami zmierza sławetny bunt dwulatka. Po tej lekturze jestem pełna optymizmu i mam nadzieję, że będzie łatwiej zrozumieć mi moje dziecko, gdy już przyjdzie na to czas.

Wydawnictwo: Samo Sedno
Autor: dr Ross W Greene
Okładka: miekka
Liczba stron: 216
Książkę kupisz tutaj: KLIK

Jeżeli jesteście ciekawi tej książki to mam dla Was niespodziankę. Jeden taki egzemplarz możecie wygrać zgłaszając swój udział w konkursie.

Zadanie jest proste. W komentarzu pod tym postem lub na FB pod plakatem konkursowym (KLIK) zostaw odpowiedź na pytanie:

Jaki jest Twój sposób na rozwiązywanie konfliktów z dzieckiem?

Jedna osoba, która (moim zdaniem) udzieli najciekawszej odpowiedzi wygra egzemplarz książki "Trudne emocje u dzieci".

Konkurs organizowany jest dla fanów MaaMaa BaalBinkaa i Samo sedno. Przez fanów rozumie się osoby, które polubiły obie strony.

Ponadto zapraszam do:
  • Polubienia i udostępnienia plakatu konkursowego (KLIK)
  • Zapraszania pod plakatem znajomych do wspólnej zabawy.

Konkurs trwa od 29-05-2016 r. do 05-06-2016 r. Wyniki zostaną ogłoszone do 5 dni roboczych od zakończenia konkursu. Zwycięzca ma trzy dni na skontaktowanie się ze mną w sprawie wygranej.


Pełny regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jest MaaMaa BaalBinkaa
2. Sponsorem nagrody jest Samo Sedno.
3. Jedna osoba może dodać tylko jedno zgłoszenie.
4. Udział w konkursie jest bezpłatny i dobrowolny.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy wykonać poprawnie zadanie konkursowe.
6. Konkurs trwa od 129.05.2016 r do 05..06.2016 r do godziny 23:59
7. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 5 dni roboczych od daty zakończenia konkursu.
8. Po ogłoszeniu wyników zwycięzca ma obowiązek podania organizatorowi swoich danych teleadresowych (adres dostawy, nr telefonu oraz adres e-mail) poprzez wiadomość e-mail  ( maamaabloog@onet.pl ) lub poprzez wiadomość prywatną na fanpage strony MaaMaa BaalBinkaa w ciągu 3 dni od daty publikacji wyników na stronie organizatora. W przeciwnym razie jury wyłoni kolejnego zwycięzcę.
9. Wysyłka nagród przez sponsora możliwa tylko na terenie RP.
10. Zwycięzca konkursu wyraża zgodę na przetwarzanie przez organizatora oraz sponsora swoich danych osobowych na potrzeby konkursu i w związku z wykonaniem postanowień niniejszego Regulaminu. Zwycięzca ma prawo do wglądu swoich danych oraz ich poprawy.
11. Udział w konkursie oznacza akceptację niniejszego regulaminu przez Uczestnika.
12. Reklamacje należy składać na adres maamaabloog@onet.pl

Powodzenia!

Zwycięzcą zostaje:

Katarzyna Balcewicz.

Proszę o kontakt z danymi do wysyłki nagrody :)

PS. Zapraszam też wszystkich na konkurs z inną książką KLIK

20 komentarzy :

  1. Ciągle się tego uczę nie jest łatwo. Nasza córcia właśnie skończyła dwa lata i zaczyna pokazywać rogi. Staram się jej wszystko tłumaczyć ale niekiedy ma takie napady krzyku bez powodu że mam chęć usiąść i płakać. Każdy taki moment to dla mnie cios i staram się aby takich momentów było jak najmniej. Aż się boję co to będzie jak i druga dorosnie i obie będą tak robiły. To nie jest proste dla matki gdy dziecko się buntuje. Zastanawiam się wtedy co ja źle robię i jak to zmienić. Niestety nie uchronie dzieci ani siebie przed innymi. A w tym wieku dziecko chłonie wszystko nawet zachowanie innych dzieci. Staram się mówić co jest dobre a co złe, co wolno a czego nie. Wybuchy złości zazwyczaj ignoruje i to się sprawdza. Ale wystarczy że corcia jedzie fo babci na parę godzin i po powrocie znów się zaczyna granie na emocjach. Na babcie widocznie to działa bez błędnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężko znaleźć sposób. Moje dzieci należą do tych charakternych. Syn lat 7 - coraz bardziej świadomy swoich uczuć, łatwiej już się z nim dogadać, ale do tej pory dał nam nieźle w kość. Popełniliśmy przy tym mnóstwo błędów ale to przy nim uczyliśmy się radzić sobie z emocjami naszymi i jego. Często czułam że mnie to przerasta. Wypuchy złości u niego potrafily trwać nawet ok 2 godzin. Starałam się być spokojna, im on bardziej zły tym ja spokojniejsza, w tym momencie trzeba jak najmniej mówić i starać się zrozumieć jego problem. Teraz walczymy z córką lat 2,5. Młoda również charakterna i ostatnio nawet drobiazg jest w stanie ją zdenerwować. Teraz trzeba znaleźć sposób na jej emocje. Staram się wykorzystwywać do tej pory zdobytą wiedzę ale moźe fachowa literatura podsunęła by coś co ułatwiłoby poszukiwania sposobu na emicje córeczki. Nie chcę ignorować ich emocji, bo one są ważne, chce by nauczyli się okazywać uczucia i by umięli sobie z nimi radzić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciężko znaleźć sposób. Moje dzieci należą do tych charakternych. Syn lat 7 - coraz bardziej świadomy swoich uczuć, łatwiej już się z nim dogadać, ale do tej pory dał nam nieźle w kość. Popełniliśmy przy tym mnóstwo błędów ale to przy nim uczyliśmy się radzić sobie z emocjami naszymi i jego. Często czułam że mnie to przerasta. Wypuchy złości u niego potrafily trwać nawet ok 2 godzin. Starałam się być spokojna, im on bardziej zły tym ja spokojniejsza, w tym momencie trzeba jak najmniej mówić i starać się zrozumieć jego problem. Teraz walczymy z córką lat 2,5. Młoda również charakterna i ostatnio nawet drobiazg jest w stanie ją zdenerwować. Teraz trzeba znaleźć sposób na jej emocje. Staram się wykorzystwywać do tej pory zdobytą wiedzę ale moźe fachowa literatura podsunęła by coś co ułatwiłoby poszukiwania sposobu na emicje córeczki. Nie chcę ignorować ich emocji, bo one są ważne, chce by nauczyli się okazywać uczucia i by umięli sobie z nimi radzić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę. Czytałam raz ,ale zdecydowanie do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam, Czytałam, fajnie opisane są problemy..jednak co do ich rozwiązania..hmm...autor ameryki nie odkrył:/

    OdpowiedzUsuń
  6. kiedyś się pewnie zaopatrzę skoro tak polecacie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm... Rozwiązywanie jakichkolwiek problemów nie jest łatwe, a co dopiero, gdy dotyczy to dziecka, które samo jeszcze nie jest świadome swoich emocji. Często w rozmowie z synem pytam się : " Dlaczego się tak zachowałem? " i zawsze słyszę tylko jedną odpowiedź: " Nie wiem".
    Właśnie...to dlatego my- rodzice musimy pomóc dziecku- uświadomić mu co zrobił poprzez m.inn. nazwanie emocji, jakimi się posłużył.
    Ja zawsze daję czas na uspokojenie się, a dopiero potem rozmawiam z dzieckiem tłumacząc co zrobił, dlaczego (bo pewnie byłeś zły itp.) i dlaczego tak nie wolno robić. Przede wszystkim działają tu proste i krótkie komunikaty, a nie wykład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę jeszcze od podpis :) Bez podpisu nie będzie wiadomo kto zostawił odpowiedź :p

      Usuń
  8. trudna rola rodzica dziecka krzyczącego. Na razie nas takie sytuacje omijają, ale ... wszystko przede mną se strony mojej charakternej córki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem szczęśliwym ojcem dwójki pociech o bardzo odmiennych charakterach. Córeczka (6-letnia artystka, która większość czasu spędza na malowaniu i czytaniu książek (typowa mama-romantyczka), niestety z częstymi napadami histerii i pesymizmu, bardzo źle reagująca na ból (ugryzienie komara czy zastrzyk powoduje taki sam wrzask). Syn (3-letni łobuz, który najwięcej czasu poświęca na bieganie, nieporządny i wiecznie zbuntowany, od małego podrywacz kobiet - ach te słodkie oczka i minki....). Konflikty z dziećmi rozwiązuję za pomocą cierpliwej rozmowy. Najpierw usiłuję wyobrazić sobie siebie samego w obliczu danej sytuacji. Wiem, że synek broi, gdy za dużo spędzam czasu w pracy i w ten sposób usiłuje zwrócić na siebie uwagę. Wiem, że córeczka potrzebuje wsparcia, nawet gdy jej zmartwienia wydają się banalne. Staram się przez chwilę być tym wiecznie zabieganym chłopcem, który ma niespożyte pokłady energii. Staram się przez chwilę być tą nieco zbyt wrażliwą dziewczynką o złotym sercu, która bardzo źle reaguje na krytykę (a w szkole jej niestety nie brakuje). I jakoś łatwiej mi rozmawiać z dziećmi, gdy zbieram potłuczony talerz, którym rzucił ten słodko wyglądający aniołek i znieść półgodzinny płacz, gdy córeczka wejdzie w maleńką pokrzywę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę jeszcze od podpis :) Bez podpisu nie będzie wiadomo kto zostawił odpowiedź :p

      Usuń
  10. Mój sposób to przede wszystkim opanowanie emocji- swoich emocji. Jestem mamą razy 1 , mój mąż od malutkiego reagował bardzo emocjonalnie , na kązdy najcichszy grymas, a ja chcąc być przykładem wzorowej matki leciałam z wywieszonym jęzorem i załatwiałam sprawy. Teraz się "zbuntowałam" teraz jestem wsparciem, ale to mój 2,5letni syn sam ma sobie rozwiązać problem, ja go tylko musze pokierować na właściwy tor. Jestem zawsze obok, ale nie załatwiam wszystkiego za syna, on musi sobie poradzić. Ja panuje nad emocjami, nawet jeśli syn płacze bo chce wymusić w ten sposób moje działanie, a mój mąż no cóż wychodzi z domu, bo nadal nie potrafi poradzić sobie z emocjami i płacz syna to dla niego wielki cios.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciężkie pytanie, jestem mamą 3 charakternych synów, za mną i przede mną wiele jeszcze buntów i ciężkich rozmów. Bardzo przydałaby się taka pomoc jak ta książka. Na razie staram sie spokojnie rozmawiać jak dziecko ochłonie, tłumaczyć, tłumaczyc i jeszcze raz tłumaczyć. Pomocą są też konsekwencje w postaci braku bajek lub gier na tablecie lub wyjscia do kolegi. Na lodówce mamy tablicę motywującą z punktami. Kamila Szymańska

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciężkie pytanie, jestem mamą 3 charakternych synów, za mną i przede mną wiele jeszcze buntów i ciężkich rozmów. Bardzo przydałaby się taka pomoc jak ta książka. Na razie staram sie spokojnie rozmawiać jak dziecko ochłonie, tłumaczyć, tłumaczyc i jeszcze raz tłumaczyć. Pomocą są też konsekwencje w postaci braku bajek lub gier na tablecie lub wyjscia do kolegi. Na lodówce mamy tablicę motywującą z punktami. Kamila Szymańska

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój synek nie ma jeszcze trzech lat, nie mamy też jakichś konfliktów. Zdarzają się jednak sytuacje kiedy synek jest niegrzeczny, zabiera innym dzieciom zabawki, rzuca czymś a czasem potrafi także uderzyć. Zawsze w takich sytuacjach tłumaczę że tak nie wolno robić, a czasem również stawiamy go do kąta. Stanie w kącie go wycisza, przestaje wtedy płakać i co mnie bardzo zaskoczyło nie ucieka z niego, grzecznie czeka aż pozwoli mu się wyjść a wtedy daje buziaka na przeprosiny i jeszcze raz tłumacze mu dlaczego musiał postać w kąciku i że takich rzeczy robix nie wolno. Myślę że ta metoda na rozwiązywanie konfliktu jest dosyć skuteczna jeśli chodzi o mojego synka. W ostatnim czasie bardzo rzadko zdarza mu się tam trafiać.

    OdpowiedzUsuń
  14. już raz pisałam ale mój telefon zrobił mi mega psikusa :/
    Moim "sposobem" jest upomnienie smyka że źle robi, stanowczo bez śmiechu, żeby jasno dać do zrozumienia że granice niestosownego zachowania się kończą. Niestety jak to często bywa muszę niekiedy krzyknąć kiedy nie słucha bo zbytnio sie rozkokosił. Czasem kiedy już ostro przesadzi idzie do kąta, ale zwykle sam wie że tam trafi bo go uprzedzam. Jest to dość rzadko na szczęście :) Zauważyłam że Madzia też już zaczęła rozumieć kiedy do niej mówię, że czegoś nie wolno. Patrzy się wtedy na mnie i pokazuje rączką na coś co chce, wtedy powtarzam że nie może tego i zajmuje się zwykle czymś innym. Oczywiście czasem też muszę powtórzyć kilka razy. W ten sam sposób próbowałam uczyć Piotrusia, mam nadzieję że u Madzi też to zaowocuje. Jednak przede mną także konflikty między dwójką moich słodziaków i tego boję się najbardziej. Ciężko jest być "sędzią" gdy w grę wchodzi wzięcie strony jednego z własnych dzieci. Jednakże mam nadzieję że temu podołam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem mamą 3 dzieci w wieku 8lat, 7 lat i 3 lata. Dziewczynki są starsze i jest między nimi tylko rok różnicy, także konflikt między nimi jest prawie zawsze, bowiem też mają różne charaktery. Starsza spokojna, ale chce rządzić. Młodsza bardzo energiczna, ale uległa, choć czasem też potrafi twardo tupnąć nogą. Najmłodszy jest synek, który chce również mieć swoje zdanie i denerwuje się kiedy dziewczyny nie pozwalają mu rządzić w ich pokoju. Także proszę sobie wyobrazić jak jest ciężko załagodzić spór, kiedy 3 wpadnie między sobą w konflikt. Można zejść na zawał a i tak uparciuchy będą dążyć do swojego. Jednak nie doczekanie ich, bo zamierzam jeszcze pożyć-chwała Bogu za to, że obdarzył mnie czasem głuchotą. Inaczej już dawno wylądowałabym w zakładzie psychiatrycznym, w białym pokoiku bez klamek. Najlepszym wtedy sposobem jest odwrócenie ich uwagi od konfliktu, także zaczynam się wygłupiać, albo głośno śpiewać, albo udaję, że widzę coś super fajnego za oknem. Najpierw dzieci patrzą na mnie jak na mamę wariatkę, ale to pierwszy impuls, żeby choć na chwilę coś odwróciło ich od danego problemu. Potem rozdaję kartki i proszę żeby narysowały mi co w danej chwili czują. Ostro wtedy malują kredkami, aż się kartka ugina :-) Najmłodszy na razie stawia kropki, choć każda kropka to jego emocje. Mamo nie widzisz-powtarza. To ja!-niestety albo stety szybko zaczął mówić, także przekomarza się jak tylko może. Następny etap. Interpretacja dzieła. Kto komu, po, co i jak. Z czasem każdej kreski, każdego dzieła emocje odchodzą i dzieci łapią dystans do zaistniałej sytuacji. Wymyślam zabawę w misia, który pokazuje ich zachowanie i same mają ocenić czy takie słowa, gesty są właściwe i czy były potrzebne. Na końcu etap przytulania i przepraszania siebie nawzajem. Ja również przepraszam, że za głośno śpiewałam podczas ich konfliktu czy tańczyłam, kiedy furia w nich narastała. Chcę nauczyć w ten sposób swoje dzieci, że dorosły też może popełniać błędy, ale najważniejsze jest żeby najpierw grzecznie zwrócić komuś uwagę i przeprosić, bo to nic nie boli.

    OdpowiedzUsuń
  16. Moim sposobem na rozwiązywanie konfliktów z dzieckiem jest miłość .Ona załatwia wszystko .Wystarczy tylko szczerze ją okazać ,za jej pomocą przezwyciężyć złość ,mówić do dziecka delikatnym głosem ,a po paru chwilach mocno przytulić.Na mojego synka złośnika działa tylko to .Żadne inne magiczne sztuczki nie pomagają .Czasami nerwy puszczają.Wtedy nie mowie nic .Nie patrzę na niego i siadam w drugim końcu pokoju.Maluch uspokaja dosyć szybko i kładzie mi zplakaną buzke na kolanach .W takich chwilach czuje się najpotrzebniejsza . Karolina Kiraga

    OdpowiedzUsuń