Urodziłam wcześniaka i co dalej?

Udostępnij ten post


W ostatnich latach bardzo często możemy usłyszeć zdanie "Urodziłam wcześniaka". Na całe szczęście postęp medycyny idzie w dobrym kierunku i takie małe istoty można uratować. Sama dziękuję Bogu i lekarzom za to, że uratowali życie mojemu wcześniakowi. Tylko, że to dopiero początek wcześniaczej wędrówki. Urodziłam wcześniaka i co dalej?


Gdy na teście ciążowym pojawiają się dwie kreseczki po jakimś czasie do każdej matki puka dwóch gości. Pierwszy z nich to snucie planów o idealnym macierzyństwie, a drugi to chęć zaplanowania porodu i wszystkiego co z nim związane. Niestety nie zawsze idzie to w parze z tym co zaplanowała dla nas matka natura.

Dokładnie wybierany szpital, poród rodzinny, kontakt skóra do skóry, a tu... W pośpiechu pakowana torba, jazda na pogotowie i na sygnale do pierwszego szpitala, który będzie w stanie ratować życie Twojemu dziecku. Może nie u wszystkich wygląda to tak samo ale chciałam zobrazować Ci, że plany planami a realia i tak stworzą własny scenariusz. Na świat przyjdzie mały człowiek, który tak naprawdę jeszcze powinien spokojnie mieszkać w brzuszku.

Urodziłam wcześniaka i co dalej? Jak to będzie w szpitalu?


Wszystko zależy od Twojego stanu zdrowia i zdrowia Twojej pociechy. O tym czym jest przedwczesny poród i co dzieje się z wcześniakiem w szpitalu pisałam kiedyś TUTAJ. Jeżeli Twój wcześniak to duży i silny bobas to prawdopodobnie będziecie mogli się poprzytulać po porodzie, zrobią mu potrzebne badania, dadzą skierowania do specjalistów i wkrótce wyjdziecie do domu. Jeżeli jednak urodziłaś bardzo wcześnie możesz zapomnieć o kontakcie skóra do skóry, bo prawdopodobnie Twoje dziecko będzie potrzebowało szybkiej interwencji, podłączenia do tlenu. Zapewne na świecie zostanie przywitane antybiotykoterapią, która może uratować mu życie. Co będzie dalej? Tego dowiesz się od lekarza (neonatologa), który dokładnie zbada Twoje maleństwo i wyjaśni Ci w jaki sposób można mu teraz pomóc. Wcześniaki nie leżą na sali z matkami ponieważ, muszą być pod stałą kontrolą lekarzy i pielęgniarek. Być może Twoje dziecko będzie leżeć na Intensywnej Terapii długo, a Ty możesz je wspierać odciągając dla niego mleczko, kangurować i mówić do niego cieplutkim głosem. Uzbrój się w cierpliwość. Wiem, że leżenie w szpitalu to nic przyjemnego. Sama przez to przechodziłam. Pomogło mi kilka rzeczy, o których pisałam TUTAJ.

Urodziłam wcześniaka i co dalej? Jak to będzie w domu?


Każda kobieta myśli, że w domu będzie idealnie. Byleby jak najdalej od szpitalnych murów. Niestety idealnie nie będzie! Gdy ze szpitala wypisuje się wcześniaka to jego rodzice dostają w prezencie pakiet skierowań do najróżniejszych specjalistów. Po wyjście ze szpitala przez kilka tygodni szukałam, dzwoniłam, prosiłam żeby lekarze przyjęli nas w tych odpowiednich terminach. Nie było łatwo, bo kolejki ciągnęły się nawet na dwa lata do przodu (i co tu robić gdy dziecko musi mieć wizytę max. za dwa miesiące?). Myślisz, że to koniec? Jeżeli Twoje dziecko miało dużo szczęścia i urodziło się bez jakichkolwiek komplikacji zdrowotnych to pewnie tak. Jeżeli natomiast komplikacje się pojawiły to będziecie jeździć od lekarza do lekarza.


W tym trudnym dla nas czasie zaczęły zjadać mnie wyrzuty sumienia. Obwiniałam się, że wszystko przez co przechodzi nasz syn stało się z mojej winy. Urodziłam wcześniaka i co dalej? Dalej powinnaś cierpieć Ty, a nie dziecko- myślałam tak codziennie. Napisałam na ten temat wiele słów i dała upust swoim emocjom TUTAJ. Oprócz wyrzutów sumienia zjadły mnie też pogoń za rówieśnikami i doszukiwanie się chorób na siłę. Niestety jeżeli w porę nie zareagujemy to takie myślenie może zniszczyć każdą matkę wcześniaka (chcesz wiedzieć więcej? KLIKNIJ). Cieszę się, że miałam wówczas wsparcie najbliższych, którzy nie pozwolili mi popaść w paranoję. Dziękuję również Bogu i lekarzom, że udało nam się wyjść z wcześniactwa obronną ręką.

Matka wcześniaka będzie musiała zmierzyć się także ze wszystkim tym z czym matka dziecka donoszonego. Karmienie piersią lub mm, szczepienia, pieluchy, kolki... Na to nie ma reguły. My walkę o karmienie piersią wygraliśmy- chociaż nie było łatwo. Mleko modyfikowane czasami nas wspomagało. Szczepienia były dla mnie oczywiste! Tym bardziej, że wcześniaki należą do grupy ryzyka ze względu na słabą odporność więc trzeba im pomóc z odpornością. Szczepiliśmy również na pneumokoki (KLIK).

Urodziłam wcześniaka i co dalej?


I dalej musisz być silna, bo długa droga przed Wami! Trzymamy za Was kciuki z całych sił!

26 komentarzy :

  1. Samo urodzenie wcześniaka jest na pewno wielkim wydarzeniem i powodem do szczęścia, że się udało... Jednak cała ta droga na pewno jest bardzo trudna. Znam wiele mam wcześniaków, które przez pryzmat doświadczeń stały się bardzo silne :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem jedną z takich mam. Wszystkie te sytuacje bardzo mnie uodporniły, bo kiedyś byłam bardzo słabiutka.

      Usuń
  2. Też jestem mama wcześniaka. Lenkę urodziłam z obliczen lekarzy 36 tydzień a z moich 4 tydzień pamiętam kiedy poczęliśmy nasze szczęście. Pamietam jak odeszły mi wody w domu jak panikowałam przecież dopiero 8 misiąc. Jadąc do szpitala byłam nie spokojna. Ile będzie ważyc czy wszystko się już rozwinęło no tysiąc myśli. Miałam cesarkę. Zabrali dziecko do inkubatora. Zobaczyłam ją chyba po dwóch dnaich dopiero. Ważyła 2300 kruszynka. Ale zdrowa :) jednak obawy były bo to wcześniak. Przy wypisie dostałam liste leków i do jakich poradni mamy się udać byłąm przerazona.. Dzis ma 5 lat i wcale nie widać ze to wczesnaik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kruszynka? Moja wazyla 1600 gr - 32 tc ;) Zrowa jak rybka! Dzis ma 11 lat!

      Usuń
    2. Każdy wcześniak jest malutki w porównaniu z tymi dzieciaczkami donoszonymi. Jakby tak położyć te 2 kg dziecko obok 4 kg dziecka to od razu widać różnicę, a mogą być urodzone nawet w tym samym dniu.

      Usuń
  3. ja miałam to szczęście/nieszczęście, że pierwszą córę rodziłam w 44tygodniu, druga urodziła się w punkt ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj długa droga wcześniakowi trzeba poświęcić o wiele więcej uwagi niż dzieciom urodzonym o czasie, ja urodziłam synka w 27 tc. pierwszy rok był walką o zdrowie i sprawność (specjaliści, kontrole, rehabilitacja) moje życie kręciło się tylko wokół syna ale dziś moge powiedzieć że wygraliśmy mamy zdrowego 5,5 latka i nie odstającego od swoich rówieśników

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Pierwszy rok jest najcięższy i najbardziej znaczący w życiu takiego maluszka. Super, że wyszliście z wcześniactwa obronną ręką :)

      Usuń
  5. Podziwiam Cię i jednocześnie bardzo się cieszę, że urodziłam w terminie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkim mamom wcześniaków i maluszkom życzymy dużo siły!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja jestem wcześniakiem i musiałam stoczyć walkę ożycie ale udało się. Aktualnie jestem mamą 2 synków i jestem szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż i syn to wcześniaki. Ja urodziłam się tak jak lekarz przewidział :p

      Usuń
  8. Kiedy wpadłam na pomysł pisania bloga zupełnie naturalnie przyszła mi jego nazwa Wcześniak i co dalej. Tak mi wyszło, bo to było pytanie, które ciągle odbijało się echem w mojej głowie. Nie myślałam o szczęściu, o tym że w sumie to Młody idzie jak burza. Myślałam tylko o tej niepewnej i nieznanej przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam do dzisiaj jakąś niepewność i strach w oczach. Czasami popadam w jakąś paranoję i sama się doszukuje zachowań, które mogłyby odbiegać od normy. Wiem, że to bezsensu ale jakoś to tak we mnie siedzi...

      Usuń
  9. Kiedy przede mną stanęła wizja urodzenia miesiąc wcześniej, zupełnie to do mnie nie docierało. Nie wierzyłam w to co słyszę. To było jak jakiś koszmar. Na szczęście donosiłam, nawet kapkę przenosiłam drugie dziecko, bo psychicznie w ogóle nie można się chyba do tego przygotować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że kobieta która od początku wie że może nie donosić (np. ciąża bliźniacza, trojaczki) w jakiś sposób może zostać nakierowana na to co ją czeka. Ale i tak nakierowanie, a przeżywanie to dwie odmienne sprawy.

      Usuń
  10. Dobrze jak sie moze spakowac cokolwiek. Ja "wpadlam" na KTG w drodze po zakupy na weekend. Wrocilam po 4 tygodniach. W nocy szybka cesarka. Dopiero na drugi dzien maz przywiozl "walizy" :) W domu nie mialam dla dziecka NIC! Przeciez jeszcze mialam CALE 2 miesiace na zakupy ;) Urodzilam corcie w 32 tc z waga 1600 gr. Za miesiac konczy 11 lat. Okaz zdrowia! Tfu, tfu, odpukac w niemalowane!!!!!! Pierwszy kontakt mialam po wybudzeniu z narkozy. Polozyli mi ja na piersi z tymi wszystkimi rurkami. TO byla kruszynka. Ale cudna! Wygralam walke o karmienie, choc wszyscy w to watpili, bo bylo zbyt wczesnie. A jednak po ponad 2 tygodniach byla juz bez dokarmiania. Kangurkowalismy z nia na zmiane od pierwszego dnia po urodzeniu. Wyszlismy ze szpitala po 4 tygodniach. Ze skierowaniem do neonataloga na kontrole. I tyle. Musialm ostro walczyc o badanie sluchu, wzroku, neurologa zalatwilam w PL bo w SE nie chciano mi dac skierowania, bo nie widziano potrzeby. Corka byla zdrowa.
    Przy wypisie informowano nas jakie moze miec opoznienia wzgledem rowiesnikow (szczegolnie, ze jestesmy rodzina dwujezyczna). Nic sie nie sprawdzilo. Wrecz przeciwnie. Wyprzedzala rowiesnikow sporo na kazdym etapie rozwoju (i tak jest do dzis - juz jestesmy w kryzysie nastolatki!!!). Jedynie nalezy do nizszych dziewczynek w klasie. Ale to pikus.
    Wczesniak POTRAFI wszystkich zadziwic! To dzieci z nisamowita sila walki i checi do zycia. Pozdrawiam wszystkie wczesniaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filip również urodził się w 32tc. Malutki (nieco większy niż Twoja córka) i bezbronny leżał w inkubatorze. Również miałam niewiele w domu aby go przyjąć. Mąż musiał sam kupić ubranka i wiele innych potrzebnych rzeczy.

      Wcześniaki są bardzo silnymi istotkami!

      Usuń
  11. Życzę dużo sił i przede wszystkim zdrówka! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O mały włos, ja też bym urodziła wcześniaka na szczęście udało się powstrzymać poród.
    Jednak wiem, że urodzenie wcześniaka to wielka radość, ale także strach o niego.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Syna urodziłam w 40 tygodniu a córeczkę w 38 ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. dobrze że medycyna idzie do przodu

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja wcześniuaka nie urodziłam, ale rozumiem to pytanie. A dalej będzie tylko lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Na szczęście mnie to nie spotkało.. Nawet nie umiem sobie wyobrazić, co czują mamy wcześniaków. Każda mama martwi się o swoje dziecko, a co dopiero w takiej sytuacji.. Zarówno Olek jak i Julka urodzili się 2 tygodnie wcześniej, no ale powszechnie wiadomo, ze to się przyjmuje jako "w terminie", a i tak mialam jakieś obawy, że coś może być nie tak...

    OdpowiedzUsuń