Doktorze! Aborcję raz poproszę!

Udostępnij ten post


Przychodzi kobieta do lekarza i niczym do kelnera w barze krzyczy: "Doktorze! Aborcję raz poproszę! Tylko szybciutko, bo śpieszę się na film w kinie." Czy Wy serio myślicie, że tak to wygląda?


Temat aborcji jest ostatnio bardzo "gorącym" tematem. Metoda ta ma swoich zwolenników i przeciwników. Jednak ani jedni, ani drudzy nie będą w stanie zrozumieć jej istoty jeżeli sami nie będą musieli stanąć przed koszmarem podjęcia decyzji "tak czy nie". Przecież to nie jest wybieranie sukienki na wieczór lub koloru farby do sypialni. Aborcja nie jest wykonywana pomiędzy śniadaniem a seansem w teatrze. 

Jest to decyzja, która rozrywa serce kobiety i pozostawia w jej umyśle piętno do końca życia. Jest to decyzja, która niesie ze sobą morze łez i rozpaczy. Jest to decyzja, której nigdy nie da się zmienić. Jest to decyzja niosąca ze sobą mnóstwo konsekwencji. Jest to decyzja, która POWINNA NALEŻEĆ DO KOBIETY.

Wiem, że teraz część z Was nazwie mnie wariatką, kretynką lub opętaną przez szatana. Nie, nie jestem taka! Piszę to w pełni świadomości swoich słów. Obecnie staram się z mężem o drugie dziecko. Nie idzie nam tak jakbyśmy tego chcieli. Wychowywano mnie w wierze katolickiej. Czy byłabym w stanie podjąć się zabiegu in vitro? Nie wiem. Nie mówię nie. Czy mimo tego, że pragnę drugiego dziecka byłabym w stanie poddać się aborcji? Nie wiem. Nie mówię nie. Nie rzucaj teraz w ekran monitora tym co masz pod ręką. Spróbuj się wczuć w pewną sytuację:

Siedzisz w sterylnym białym pokoju. Otacza Cię głucha cisza i zapach płynu dezynfekującego. Przychodzi lekarz. Ma złą wiadomość. Wiesz to, bo widzisz jak odwraca wzrok aby nie patrzeć Ci w oczy. Wreszcie mówi: - W Pani przypadku ciąża w 90% zakończy się Pani śmiercią. Scena jak  filmu. Niestety takie sytuacje się zdarzają i to nie jest film. Pozostaje Ci podjąć decyzję: liczyć na szczęście i te 10% czy jednak ocalić swoje życie. Nie podejmujesz decyzji w ciągu 5 minut. Wracasz do domu. Przykrywasz swoje małe dziecko kołderką, tłumaczysz starszemu na czym polegają ułamki i robisz kolację mężowi. Zostawisz dwójkę dzieci, które Cię potrzebują? Pozwolisz na własną śmierć? A może jesteś samotną matką? Ciąża jest z gwałtu, a Ty teraz musisz odkupić winny i umrzeć zostawiając dwójkę dzieci samym sobie?

Wiem, że historia ta bardziej skojarzy Ci się z filmem niż rzeczywistością. Jednak powinieneś wiedzieć, że takie historie mają miejsce. Ja nie potrafiłabym zostawić synka, który mnie potrzebuje i świadomie zdecydować się na śmierć. Dlaczego ktoś ma zdecydować za mnie? Dlaczego moje życie ma być mniej ważne od dziecka, które jeszcze się nie narodziło? Czy to też nie jest grzech?

Dlaczego zgwałcona dziewczynka lub kobieta nie może mieć prawa decydować o sobie? A co jeżeli urodzi, a jej oprawca pozwie dziecko o alimenty dla "tatusia"? Prawo tego nie zabrania. Nie oceniajmy wszystkich jedną miarą! Nie zamykajmy się na skrajne przypadki!

Najlepiej jest wrzucić wszystkie kobiety do jednego wora, mocno zasznurować i podpisać markerem "Grzesznice". Po czym wrzucić do Wisły i zacząć wychowywać sobie nowe pokolenie kobiet, które nie będą wiedziały co to prawa i własne zdanie. 


Stop!

19 komentarzy :

  1. Myślisz, że dla wszystkich kobiet ta sytuacja wiąże się z morzem wylanych łez? Nie sądzę. Sama znam takie, które aborcję traktują jako antykoncepcję, zwłaszcza, że w moich stronach blisko za czeską granicę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że znajdą się i takie. Mimo wszystko nie należy wszystkich wrzucać do jednego wora. Warto pomyśleć nad innym rozwiazaniem. Zaostrzeniem procedur, a nie nad całkowitym zakazem. On niczego nie zmieni, a jak zasugerowałaś zwiększy wyjazdy "turystyczne" w wiadomych celach.

      Usuń
  2. Sprawa aborcji to nie jest prosta sprawa. Każdy przypadek jest inny a decyzja powinna należęc tylko do nas co z tym zrobimy.
    Podrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. zdecydowanie to trudny temat, ale uważam, że nie ma żadnych podstaw do tego, żeby kobiety same decydowały o swoim losie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli o tym, że chcą się uczyć, pracować, w jakim wieku mają założyć rodzine, czy wolno im wyjeżdżać z kraju na walacje też ma zdecydować za nas Państwo? Skoro kobiety nie mają decydować o swoim losie to zaraz zaczniemy być traktowane jak na wschodzie 😞

      Usuń
    2. Nie wierzę w to co czytam!! Books my Love jak to nie ma podstaw by kobieta sama decydowała o swoim losie?! A kto ma za nią decydować?! To niech o losie facetów którzy gwałcą kobiety decydują też inni! Niech ktoś na przykład te kobiety mają prawo skazać ich na więcej niż kilka lat odsiadki w więzieniu! Masakra co się dzieje....

      Usuń
    3. Nie wierzę w to co czytam!! Books my Love jak to nie ma podstaw by kobieta sama decydowała o swoim losie?! A kto ma za nią decydować?! To niech o losie facetów którzy gwałcą kobiety decydują też inni! Niech ktoś na przykład te kobiety mają prawo skazać ich na więcej niż kilka lat odsiadki w więzieniu! Masakra co się dzieje....

      Usuń
    4. Przeczytałam ten komentarz mojemu mężowi. Nie zacytuję co powiedział, ale skoro nawet facet uważa to za lekko mówiąc paranoję to tym bardziej nie rozumiem jak coś takiego może napisać kobieta.

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też nie wierze, że kobieta tak mogła napisać... Szok!!! Fakt, jest to bardzo ciężki temat, jadnak każdy przypadek jest indywidualny. Jestem przeciwna aborcji, ale w sytuacjach takich jak opisałaś i wielu innych , bo to tylko kropla w morzu, uważam, że kobieta powinna mieć do tego prawo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem jedną z tych kobiet, których kolejna ciąża równa jest wyrokowi śmierci. Nie wolno mi zajść w kolejną ciążę, bo stanowi ona dla mnie realne zagrożenie. Moja druga ciąża ledwie zakończyła się szczęśliwie. Cudem odratowano moją córeczkę i mnie. W drodze na salę operacyjną błagam Boga bym przeżyła, bo w domu czekał na mnie mój dwuletni wtedy synek. Prosiłam także o życie córeczki, choć lekarz nie dawał szans. Udało się! Moja córeczka żyje i jest obecnie zdrową czterolatką. Jeśli ktoś tego nie przeżył, jeśli nie wie jak to jest, kiedy własne życie wisi na włosku, niech zachowa swoje przemyślenia dla siebie. Wcześniej aborcja mnie nie dotyczyła, nie myślałam o tym, ale teraz może to być moja szansa na życie. Oczywiście robię wszystko by w ciążę nie zajść, ale życie bywa nieprzewidywalne. Być może kiedyś będę musiała podjąć tą trudną decyzję i chcę mieć do tego prawo!
    Kasiu świetny tekst <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ktoś jest przeciwny aborcji, to niech jej sobie nie robi. Proste :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest bardzo, ale to bardzo trudny temat. I tak samo delikatny ....

    OdpowiedzUsuń
  9. Smutne jest to, że tak osobisty i intymny temat musimy wyciągać na publiczną wokandę. Jeszcze bardziej przerażający jest fakt, że ktoś obcy chce o tym za nas decydować. Zdecydowanie mówię temu nie. Jedynym głosem jaki może za mnie decydować w sprawach osobistych jest MOJE SUMIENIE. Tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się, każdy mądry puki go to nie dotyczy, kobieta powinna mieć wybór,nie bylam i nie chce być nigdy na miejsce kobiety która ma wybierać ale wolę mieć wybór niż nie Monika Flok

    OdpowiedzUsuń
  11. W ustawie jest napisane, że w przypadku zagrożenia życia matki to ona ma prawo podjąć decyzję, czy lekarz ma ratować ją, czy dziecko. Czy tylko ja czytałam tą ustawę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W momencie, którym kobieta będzie już umierać. A dlaczego nie może mieć prawa żeby nie igrać z jej życiem? Przecież to też życie.

      Moja droga ja też czytałam ustawę i tam jest pełno nieścisłości. Każdy może sobie interpretować je na swoją stronę :( Nic nie ma tam pewnego.

      Usuń
  12. Sama pisałam o podobnych wątpliwościach. Nie oszukujmy się - ustawa, która ma dotyczyć powszechnej ochrony życia, skupia się praktycznie tylko na tym nienarodzonym. A kto ma pomóc żyjącym? Bo jakoś dziećmi chorymi, umierającymi, niechcianymi, porzuconymi, to się już ustawodawcy zbytnio nie przejmują. Ochrona tylko w łonie matki (a też nie do końca, bo mają w planach znieść badania prenatalne), a jak się urodzisz, to radź sobie człowieku sam.

    OdpowiedzUsuń
  13. W kilku miejscach już się na ten temat wypowiadałam i dochodzę do wniosku, że to bez sensu. Zawsze ludzi wrzuca się do jednego wora: Polacy złodzieje,Rosjanie pijacy, kobiety morderczynie własnych dzieci. Kolejna kwestia, której niektórzy ludzie nie chcą po prostu zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń