Rozmnażajcie się a my Wam damy! Czyli o polityce prorodzinnej w naszym kraju.

Udostępnij ten post

Polityka prorodzinna w Polsce to głównie kasa. Jeżeli mówi się o pomocy rodzinom, o polepszaniu warunków życia, o szkołach to mówi się tylko i wyłącznie w kategoriach pieniędzy.

Jakiś czas temu mocno poruszona pewnym pomysłem zamiany znieczulenia przy porodzie na psychologa napisałam kilka słów o tym co myślę o polityce prorodzinnej w Polsce. Jeżeli chcecie wiedzieć co wtedy myślałam zajrzyjcie tutaj KLIK. Chociaż pomysł ten nie wszedł w życie i znieczulenia nadal są na porodówkach to polityka prorodzinna raczej w naszym kraju nie zmieniła się na lepsze. Dlaczego? Dlatego, że nadal kręci się wokół kasy, a nie wokół człowieka.

500+ i 4 tysiące to ciekawy projekt. Jednak jest kroplą w morzu potrzeb finansowych rodzica. Powiesz mi "Nie chcesz to nie bierz!" Pewnie, że wezmę jeżeli będzie mi przysługiwać. 500 zł na chodniku nie leży. Jednak nie założyłam rodziny dla Państwa, a dla siebie i męża. Przy powiększaniu jej też nie będę brała pod uwagę dodatków od Państwa, bo te dziś są, a jutro ich nie ma. Umiesz liczyć, liczyć na siebie- jak to mówią. Dla mnie ważniejsze są inne aspekty- te niefinansowe.
Czy chcę aby ten projekt zniknął? W żadnym wypadku. Znam tyle rodzin, które dobrze pożytkują te pieniądze i nie chciałbym żeby im je odebrali. Niech sobie mają. Ale do cholery niech nie dokładają nam w podatkach, vatach i "sratach" żeby wyciągnąć tę kasę, której tak naprawdę nie ma. Dlaczego w naszym kraju nawet politycy nie rozumieją znaczenia słów polityka prorodzinna? Przecież to nie jest tylko KASA.

Polityka prorodzinna u nas to granie na emocjach rodziców. Być może i liczba miejsc w przedszkolach wzrosła i pewne sprawy się zmieniły ale pojawił się inny problem. Zabawa w kotka i myszkę. W tym roku puścimy do szkoły pięciolatki, w następnym już nie, za dwa lata wyślijmy dwulatki. A co! Niech kończą szkołę szybciej i zasuwają na emerytury. Zróbmy sobie gimnazjum (to taki genialny projekt), dobra gimnazjum nam się znudziło zróbmy coś innego. Nasze szkolnictwo jest takie stabilne, dopracowane i ogólnie najlepsze na świecie. Nic tylko rodzić dzieci i edukować. Teraz pytanie bardzo poważne: Czy jest tu ktoś kogo dziecko zakończyło edukację bez żadnych "genialnych" zmian?

Polityka prorodzinna to także dostęp do lekarzy, specjalistów i lekarstw. Oczywiście u nas ten dostęp jest. Tylko, że za cztery lata albo za pięć. Zawsze jednak można iść prywatnie, bo przecież opłacanie składek to jest tak dla zasady, a nie po to żeby korzystać z pomocy lekarzy. Zdecydowanie należy też zakazać Owsiakowi podejmowania wszelkich działań. Niech się wypcha tymi swoimi drogimi sprzętami, które uratowały życie wielu dzieciom i dorosłym. My przecież chcemy się leczyć przy pomocy wsparcia i klepania po ramieniu. Co z tego, że poleciał na wakacje i zorganizował imprezę w błocie? Lepiej tak niż tylko gadać i nie zrobić niczego!

Istnieją także takie piękne akcje jak szlachetna paczka, które wspomagają biedniejsze rodziny. Tylko niestety akcja ta zaczyna mijać się z celem. Na początku grudnia na jednym z forów pewna Pani umieściła zdjęcie paczki, którą zaczęła kompletować w ramach jakiejś świątecznej akcji pomocy najuboższym. Były tam zabawki, ubranka, książki i jakieś produkty żywnościowe. Na tym samym forum pod zdjęciem pojawiły się setki komentarzy typu: Co zrobić żeby dostać taką paczkę? Gdzie takie dają? Mi by się przydała, bo ja mam ciężką sytuację. Mój mąż jest za granicą więc może nam też się należy co? A dają każdemu dziecku czy tylko jedną na rodzinę? Wiecie co jest w tym wszystkim najsmutniejsze? Nie było ani jednego komentarza typu: Też chcę wysłać komuś taką paczkę. Co zrobić? lub Znam rodzinę, której taka paczka bardzo by się przydała. Smutne prawda?

Państwo zaczyna uczyć nas egoizmu. Wartości materialne stoją na pierwszym miejscu. Przecież nie to jest najważniejsze w rodzinie prawda? Dla mnie przede wszystkim najważniejsza jest miłość, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. Takie same wartości powinny być brane pod uwagę przez osoby, które zajmują się polityką prorodzinną. Chcą dawać kasę? OK! Ale niech nie zapominają, że potrzebujemy też innych rzeczy.

8 komentarzy :

  1. Polityka prorodzinna u nas nie istnieje. Kasa nie uleczyć patologii, a teraz przez ten program rodziny, dla których faktycznie jest on pomocą są uważane za patologie. Ja wiem, że urozmaicona że posiadanie dzieci, więc rozumiem, dlaczego kolejne dzieci, a nie pierwsze. Niestety to nie ratuje wielu rodzin, które mają bardzo trudną sytuację, a patologia nie są w żadnym wypadku.
    szlachetna paczka... rok temu robiliśmy ze znajomymi. W tym roku problem z wyborem rodziny. Mam wrażenie, że te rodziny o których czytałam, by któraś wybrać, to kofeiny z wielkim leniem nie problemami. Pani nie pracuje, bo dziecko jeszcze nie ma 3 lat, sam pracuje na pół etatu, bo musi się tym małym dzieckiem zająć, więc mają ciężka sytuację. No sorry, ale trzeba ruszyć się do pracy, a nie wyciągać rękę samemu nie robiąc nic. Gdyby każda kobieta nie pracowała, bo dziecko nie ma 3 lat, a tata tylko na pół etatu, bo to dziecko jest małe, to ludzie by ginęli z głodu.
    to nie jest wyjątek w tym roku w spisie rodzin "potrzebujących". Jest ich tam dużo, że ciężko dotrzeć do opisu rodzin które faktycznie potrzebują, bo one giną w gąszczu leniuchów. Przykre, że idea paczki znika. Podobno rodziny wybierają wolontariusze i pracownicy MOPS też zgłaszają. W tym roku trochę dziwnie im to poszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mądre słowa Kasiu uwielbiam czytać Twoje wpisy . Jestem młoda i uczę sie z wielu twoich wpisów, dziękuję:*

    OdpowiedzUsuń
  3. Poruszasz ważny temat. Dopóki nie stworzymy innej zbiorowej mentalności jako naród, obawiam się, że radykalne walki polityków będą trwać. Jakiś czas temu w "Grze w kapsle" pisałam o tym, że gminazja, że brak przygotowań, że pełna krytyka działan poprzedników, więc trzeba to zanegować na maksa robiąc samemu wiele różnych głupich posunięć. 500+ nie jest długofalowo w trosce o dzieci i społeczeństwo, uczy bowiem niektórych rodziców, że im więcej dzieci, tym więcej kasy, więc nie muszą pracować... Jaki będzie efekt takich działań na dzieci, które wychowują? Jeszcze więcej postaw roszczeniowych - bo 'mi się należy'. Podobnie od kilku pokoleń dzieje się w Anglii, co jest dla nich wielkim, lecz stosunkowo mało jeszcze nagłaśnianym problemem. Poziom rozwoju świadomości tych kilku pokoleń zerowy. Nie tylko Polak mądry po szkodzie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobrze, że ktoś wziął się za ten temat. Dobrze opisałaś całą sytuacje.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. niestety zgadzam się, że dzisiaj bazuje się na emocjach, stosuje się zagrania, które mają zamknąć nam usta i mydlić oczy, na zasadzie, że coś robimy, ale niekoniecznie rzeczywiscie to, co byłoby wskazane

    OdpowiedzUsuń
  6. Wpis jest naprawde super. Pieniadze, ktore oni oferuja nie pomoga zbyt rodzinom. Ci wszyscy panowie i panie w garniturach kłócacy sie o stolki nawet nie zdaja sobie sprawy ile kosztuje wychowanie dziecka. Te 500 zl to jest kropla w morzu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Yyyy ja przeszłam szkolnictw bez żadnych genialnych zmian :) Ale tak na serio, to nie rozumiem, czemu teraz co rok są inne książki dla dzieci do nauki, no i te ciężkie tornistry???? Dla mnie to 500+ to ogromny szok, że w ogóle weszło, ale spoko, korzystamy, przydaje się, zwłaszcza, że korzystamy z usług wielu specjalistów z różnych dziedzin medycyny przy Eryku i oczywiście prywatnie, bo na nfz byśmy się nie doczekali... ;) Ale jak napisałaś polityka prorodzinna to nie tylko kasa, ale to nie tylko nasz rząd tak myśli, ale również obywatele...

    OdpowiedzUsuń