Zdjęcia dzieci w sieci. Paranoja rodziców czy faktyczne niebezpieczeństwo?

Udostępnij ten post


W dawniejszych czasach rodzice robili nam zdjęcia w kąpieli z pianką, w basenie, na balu karnawałowym, jak płaczemy, jak skaczemy... Później te wszystkie zdjęcia w wersji czarno białej lądowały w rodzinnych albumach. Dzisiaj jest inaczej. Zdjęcia, które robią rodzice lądują na Facebooku, Instagramie i innych profilach. Czym to grozi? Czy rzeczywiście umieszczanie zdjęć dzieci w sieci jest takie niebezpieczne? Czy to jakaś dziwna paranoja?


Szczerze? Ludzie popadają w dziwną paranoję. Część rodziców wyznaje zasadę, że nie wolno wystawiać żadnych zdjęć dziecka. Rozumiem to i szanuję. Jadnak nie rozumiem tego, że Ci sami rodzice szykanują i wyzywają tych, którzy zdjęcia dzieci umieszczają. Padają hasła:


"Chcesz żeby Twoje dziecko oglądał jakiś pedofil?"


Krzyczy matka z ojcem, że nie wstawia zdjęć dziecka w sieci, bo nie chce żeby wpadły w ręce jakiegoś pedofila po czym zabiera dzieci na plażę i każe biegać z gołym tyłkiem. Wiem, wiem... Ty nie puszczasz dziecka bez stroju kąpielowego na plaży. Wiesz, że ten pedofil może zrobić zdjęcie Twojej córce na zajęciach z pływania, w galerii handlowej lub na placu zabaw? To nie musi być zdjęcie z Twojego profilu w socjal mediach. Przecież nie jesteś w stanie zabrać wszystkim ludziom aparatów i telefonów. To co? Zamkniesz dziecko w domu?


"Chciałbyś żeby ktoś wstawił Twoje zdjęcia z buzią brudną od czekolady na FB?"


O ile zdjęcie 8 miesięcznego dziecka umorusanego czekoladą jest urocze i słodkie to 30-sto latek nie będzie już wprawiał w zachwyt. Chyba, że mówimy o swego rodzaju zabawach erotycznych (ale nie mnie oceniać co kto lubi). Mimo wszystko porównanie jest beznadziejne, bo jak można równać sobie te dwie sytuacje? Myślę, że w wieku 8 miesięcy też bym wyglądała uroczo umazana czekoladą.


"A co jeżeli ktoś porwie Twoje dziecko?"


Jasne, że jeżeli ktoś podpisze zdjęcie "Moja córka w drodze do szkoły. Zawsze chodzi sama." to nie będzie to przejaw inteligenci i rozsądku. Internet mimo wszystko to zdradliwa bestia i wszystkie słowa w nim zamieszczane muszą być przez nas przemyślane tysiąc razy. Jednak dziecko ktoś może porwać w drodze do szkoły, na placu zabaw, w wesołym miasteczku... Czy oznacza to, że mamy trzymać je zamknięte w domu?

"Bo kiedyś dzieci będą się z niego śmiały"


Mamy czasy, w których internet i socjal media są na porządku dziennym. Mówi się, że jeżeli nie masz konta na FB to tak jakbyś nie istniał. Myślę, że za te kilkanaście lat będzie to już coś oczywistego, że będziemy umieszczać zdjęcia z naszej codzienności. Nie tyle my co właśnie nasze dzieci i ich dzieci. Podejrzewam, że wówczas ich rówieśnicy niespecjalnie będą zwracać na to uwagę.

Rodzice uwielbiają chwalić się dziećmi. Kochają je i są dumni z każdego ich osiągnięcia. Najchętniej pochwaliliby się każdym, nawet najdrobniejszym sukcesem z całym światem. Niech inni widzą jakie mamy śliczne, zdolne, mądre i utalentowane dziecko. Nie widzę w tym nic złego. Jednak uważam, że jest kilka zasad, którymi powinniśmy się kierować podczas umieszczania takich zdjęć w sieci.

Umieszczaj tylko takie zdjęcia, które:



- nie naruszają intymności dziecka
- nie stawiają dziecka w dwuznacznej sytuacji
- nie są w żaden sposób obraźliwe
- nie naruszają praw dziecka

Zanim wrzucisz jakieś zdjęcie dobrze mu się przyjrzy i pomyśl czy na pewno jest odpowiednie do pokazania światu. Pomyśl o swoim dziecku jak o człowieku, który kiedyś dorośnie.

Jakie jest Wasze podejście do tego tematu? Umieszczacie zdjęcia dzieci w sieci?

14 komentarzy :

  1. Ja umieszczam zdjęcia dzieci w sieci ale przeważnie są to zdjęcia z naszych wyjazdów albo rodzinnych imprez.Wstawiam tylko takie , które są do przyjęcia przeze mnie , żadnych nagich czy kompromitujacych .Często bierzemy udział w konkursach na fb i wstawiam zdjęcia mojej córeczki .Uważam, że nic złego nue robię.Jak byliśmy na Chorwacji w wakacje , to zamiast nagich dzieci , to widzieliśmy kobiety bez góry stroju kąpielowego i dla nas i dla naszych dzieci była to nie komfortowa sytuacja .

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. We wszystkim trzeba mieć umiar i przede wszystkim trzeba szanować zdanie i wybór innych. Mnie najbardziej denerwują rodzice, którzy z góry zakładają, że jak dziecko dorośnie to będzie się wstydzić tych zdjęć i dlatego chcą swoim dzieciom tego oszczędzić. A co jeśli ich dziecko poczuje wtedy, że rodzice się go wstydzili? Każda decyzja jest tak naprawdę zła, bo każde dziecko inaczej na taką sytuację zareaguje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam się zasad które wymieniłaś (odnośnie rodzaju publikowanych zdjęć), zdjęcia publikuję. Już kiedyś powiedziałam że gdybym miała stosować się do tego żeby nie pokazywać zdj. to i na ulicy musieliby chodzić w turbanach z zasłoniętymi twarzami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w pełni rozumiem normalne zdjęcia - z imprez rodzinnych, wycieczek, zwykłego dnia w domu... Ale bez przesady, bo np. zdjęć właśnie z twarzą całą umorusaną twarzą nie znoszę i moim zdaniem dziecko nie wygląda wtedy słodko, a jedynie obrzydliwie. Oczywiście, jest to moje zdanie i nikt nie musi się ze mną zgadzać. Jednocześnie nie uważam, że za te ileś tam lat ta sama osoba będzie się wstydzić przed kimś, że mama lub tata wstawili jego zdjęcia na fb z jego brudną buzią, bo po takim czasie pewnie nikt nie będzie o tym pamiętał, także rodzice. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mam dzieci więc mnie na razie to nie tyczy ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje podejście jest takie, że nie wrzucam, przynajmniej nie tak wprost :) Córka sobie nie zyczy i ma do tego prawo, a jak była mniejsza to matka jeszcze nie była na profilach społecznościowych :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie wrzucam zdjęć córki na których można ją rozpoznać. Zawsze są to ujęcia z boku, z tyłu czy z góry. Wszystkie słodkie miny lądują w rodzinnym albumie ;) Wychodzę z założenia, że kiedyś sama zadecyduje czy chce umieszczać swoje zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o zdjęcia dzieci staram się wypracować złoty środek. Gdy były młodsze wrzucałam więcej. Teraz gdy są starsi raczej pytam ich o zdanie czy chcą się pojawić w sieci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadzam się w 100%! Też szanuję decyzje osób, które w ogóle nie wrzucają zdjęć dzieci i nawet ich za to podziwiam, ale uważam, że wrzucane z rozsądkiem zdjęcia nie są niczym złym. Tak, jak napisałaś, żyjemy w takich czasach, a nie innych, na pewno argument, że dzieci się będą śmiały, nie jest sensowny, bo większość tych innych dzieci też zdjęcia w sieci ma. Wiadomo, przegięciem jest umieszczanie niektórych fotek, ale zwykłe portrety, czy zdjęcia z codziennych sytuacji nie są moim zdaniem niczym złym, no chyba że ktoś je podpisuje swoim adresem, adresem szkoły i godzinami, w których dziecko zostaje np. samo w domu...

    OdpowiedzUsuń
  10. Z umiarem. Na prywatnym profilu fb mam ustawienia prywatności albumów, na blogowym bardzo, bardzo niewiele.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cóż... czasy mamy takie, a nie inne. Ale tak, jak napisałaś wydaje mi się, że wystarczy przestrzegać parę reguł, a nie stanie się nic złego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Do wszystkiego trzeba mieć zdrowe podejście. Ja umieszczam czasem zdjęcia dzieci na facebooku, ale są one dostępne tylko dla znajomych, nie ośmieszają, nie pokazują sytuacji intymnych itd. Na blogu umieszczam zdjęcia dzieci bez twarzy, głównie dlatego, że nie chcę, aby ktoś je sobie skopiowal.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak dla mnie wszystko zależy od rodzaju zdjęć. Trzeba pamiętać,że z internetu nic nie znikną,wręcz przeciwnie, pozostawiamy po sobie ślady. Tak jak wspomniano wcześniej: wszystko z rozsądkiem


    www.strong-power.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Wstawiam zdjęcia syna w sieci ale bez jego twarzy. Bokiem, tyłem. Tak postanowiliśmy z mężem przez narodzinami Donka i tego się trzymamy. Jednak nie mam nic przeciwko ładnym zdjęciom dzieci w sieci.

    OdpowiedzUsuń