Zwykły dzień domowej mamy.

Udostępnij ten post

Domowa mama. Wiem, że to brzmi dziwnie ale nie miałam pojęcia jak to ugryźć. Określenie kura domowa mi się nie podoba, bo "siedząc" w domu również można rozwijać swoje pasje i spełniać marzenia. Znam też takich, którzy wstawili by tu słowo pasożyt, leń i podobne epitety. Z tymi to już całkowicie się nie zgadzam i to właśnie im dedykuję dzisiejszy wpis.


Mama dwójki po przeczytaniu wpisu na blogu Arbuziaki stworzyła akcję "Mama w domu- nie leży i nie pachnie, tylko pracuje". Przeczytałam o niej myjąc zęby, sortując pranie i robiąc w głowie listę zakupów. Czyli przy standardowym poranku leżącej i pachnącej mamy. Uwielbiam ironię i coś czuję, że dzisiaj trochę jej będzie.


Dziewczyny postanowiły zaprosić do akcji kilka mam blogerek, w tym mnie, aby każda z nich napisała swoją " kartkę z kalendarza". Oto autorki i ich blogi, które podjęły się udziału w akcji:

⚛️ Mama Migotka (www.mamamigotka.pl)
⚛️ Młoda mama pisze ( www.mlodamamapisze.com)
⚛️ Beztroska Mama (www.beztroskamama.pl)
⚛️ Mama po 30tce ( www.mamapo30tce.blogspot.com)
⚛️ Jaśkowe Klimaty ( www.jaskoweklimaty.pl)
⚛️ Oliwia testuje (www.oliwia-testuje.blogspot.com)
⚛️ Kobieca myślodsiewnia (www.kobiecamyslodsiewnia.blogspot.com)
⚛️ Tosia mama (www.tosimama.blogspot.com)
⚛️ Mamatywna (www.mamatywna.com)
⚛️ Pani Domowa (www.pani-domowa.pl)
⚛️ Matka bez kitu (www.matkabezkitu.blogspot.com)
⚛️ Lady Mamma (www.ladymamma.pl)
⚛️ Nowa w wielkim mieście ( http://nowawwielkimmiescie.blogspot.ie/)
⚛️ Oli Loli New Life (www.oliloli-newlife.pl)
⚛️ Kiedy Mama nie śpi ( www.kiedymamaniespi.pl)

Opowiem Wam moją nudną historię jednego dnia domowej matki.



Pobudka u nas to zazwyczaj 8-9 godzina. Wiem, że teraz część z Was mnie nienawidzi ale tak właśnie jest. Mój syn wdał się w mamusie i lubi długo pospać. Ale jak już wstanie to... Tutaj pewnie byście chcieli przeczytać o tym jak demoluje cały dom. Sorry ale to jeszcze nie ten moment. Terroryzuje mnie ale książkami. Zanim wyjdę z łóżka to muszę 40 razy przeczytać książkę, którą Filip sobie upatrzy. Nie ma to jak zacząć dzień od przygód rozbrykanego królika. Kocham czytać mojemu dziecku ale przy 25 razie mam ochotę krzyknąć do tego królika, że ma spieprzać z dala od tego wrednego lisa.

Kawusia lub herbatka i śniadanko. Przecież jak się wstaje to trzeba coś zjeść. Więc Filip dostaje coś dla brzuszka a ja eksmituje się do łazienki. Doprowadzenie się do normalności, szybkie pranie, przegląd poczty i FB, zbieranie zabawek z wieczornej toalety i milion innych rzeczy, które można zrobić w łazience z telefonem w ręce. Teraz jest właśnie ten moment, w którym mój dom staje na głowie i zaczyna przypominać sale przedszkolną po ataku małych drapieżników. A kawa i śniadanko stygną...

To jest czas na relaks. Także liczę sobie do 10 dla odprężenia i marudząc pod nosem zabieram się za sprzątanie. W między czasie muszę odpowiedzieć na tysiąc pytań i na odpowiedź poświęcić minimum minutę. Oczywiście na każde pytanie minutę. Czyli przeliczając 1000 pytań= 1000 odpowiedzi. 1 odpowiedź to 1 minuta czyli 1000 odpowiedzi=1000 minut. 60 minut to 1 godzina, a 1000 minut to ponad 16 godzin. Kurcze dwie dniówki jako nauczyciel przepracowane, a gdzie moja pensja?

15 minut sniadanie, 15 minut drugie śniadanie, 1 godzina obiad, 15 minut podwieczorek a czasem to jakieś 40minut i oczywiście około 30 minut kolacja. Do tego zmywanie po każdym posiłku minimum przez 5 minut to razem 30. Plus sprzątanie kuchni po każdym z nich to jakaś 1 godzina. Mamy ponad 4 godziny więc 1/4 etatu przepracowana.

Żeby było miło to teraz przyznam się, że w ciągu dnia mam też czas na podróże. Czyli jednak leżę i pachnę. Pierwsza z nich jest konno... Tylko dlaczego to ja jestem konim? I to w dodatku ze ścierą w ręku, bo przecież podłogę trzeba zetrzeć a później czasu może nie być. Podróżuje też koleją z krzeseł w kuchni. Mój mały maszynista prowadzi podczas, gdy ja wesoło śpiewam "Jedzie pociąg z daleka..." co chwilę popijając zimną kawę i łykając śniadanie.W między czasie jeszcze odpisuję na maile i wiadomości. Trzecia podróż w ciągu mojego dnia to jakieś zakupy. Tylko nie będą to ciuszki, kosmetyki i inne bajery. Będą to szybkie zakupy na obiad z trzylatkiem, który ma etap "Mamo kup mi wszystko." To znaczy tylko tyle, że w trakcie zakupów zaliczę jeszcze trening cierpliwości. W drodze powrotnej jakiś plac zabaw albo podwórko, bo przecież dziecko musi trochę powietrza łyknąć. Dla zabawy dodam Wam, że do miasta mam jakieś 20 minut drogi ale z trzylatkiem ten czas wydłuża się do około 40. Trzeba zatrzymać się przy każdej mrówce i wyjaśnić dokąd idzie, trzeba policzyć wszystkie buty na wystawie w obuwniczym i tak dalej. Jako podróżnik spędzam jakieś 2 do 3 godzin dziennie.

Każdego dnia musimy zrobić coś kreatywnego. To chyba ulubiony moment w ciągu dnia. Zarówno dla mnie jak i dla Filipa. Nożyczki, farby, wycinanki, kartonu, klej, kredki, modelina, plastelina i co nam jeszcze przyjdzie do głowy. Ja w tym czasie zrobię jeszcze kilka fotek, bo może akurat przydadzą się do postu żeby Wam pokazać nasz kolejny pomysł na kreatywną zabawę.
Nasze sprzątanie idzie bardzo sprawnie, bo wszystko robimy razem. Mycie naczyń, rozpalanie w piecu, robienie prania, wieszanie, składanie, zamiatanie i wycieranie kurzy zajmuje nam, dwa razy więcej czasu, bo przecież jest nas dwoje. Tak to działa prawda? Filip musi pomachać trochę miotłą, pomóc przy naczyniach i innych obowiązkach domowych. Przecież on to uwielbia a ja nie chcę hamować w nim tych odruchów, bo przecież sama mogę zrobić to szybciej.

W ciągu dnia Filip ma jakąś godzinę snu. W tym czasie odpoczywam ja. Jak? Pisząc coś dla Was, obrabiając zdjęcia lub przyjmując gości. Wiecie jak to jest, gdy wpada ktoś na kawkę, Ty leżysz i pachniesz a służba poda kawę i przekąski? Ja też nie wiem... Co więcej muszę wtedy na szybko w głowie przeorganizować sobie cały dzień.

Jeszcze 20 razy trzeba pocałować uderzone kolano, łokieć i głowę. 100 razy przytulić i powiedzieć "Kocham Cię" oraz zapewnić, że zrobimy jeszcze dzisiaj milion rzeczy. Zbudować garaż z klocków, zmienić pościel, złożyć pranie, poukładać z dzieckiem puzzle, wytłumaczyć dlaczego nie wolno zakopywać zabawek w doniczce, zapanować nad niespodziewanym wybuchem gniewu, obetrzeć łzy, podłożył do pieca, zaśpiewać 10 piosenek, opowiedzieć 20 wierszyków lub bajek, pokazać jak ubiera się spodnie i jak poprawnie umyć zęby, poszukać ulubionej straży pożarnej i zrobić masę innych rzeczy, które nie przychodzą mi teraz do głowy.

Nasz dzień kończy się około 21:30.Wtedy to przytulam Filipa do snu i opowiadam mu bajkę lub śpiewam. Jeszcze chwilę patrzę jak słodko śpi i wtedy idę zmyć z siebie ten zapach "leżenia" przez cały dzień. Oglądam jakiś film z mężem lub pijemy herbatę na dobranoc. Gdy mąż idzie spać ja jeszcze nadrabiam zaległości na blogu, odpisuje na zaległe wiadomości, na Wasze komentarze na FB i planuję kolejne wpisy. Zazwyczaj około pierwszej w nocy przypominam sobie, że miałam iść spać i dzień się kończy.

Jakby tak zliczyć wszystkie zajęcia co do minuty okazałoby się, że jest więcej niż 24 godziny. Jak to możliwe? Tak, że dużo rzeczy robię po trzy lub cztery jednocześnie.

Lubię swoją pracę w domu. Chociaż czasem mam dość i jestem zmęczona. Szczególnie wtedy, gdy słyszę coś w stylu "Siedzisz cały dzień w domu więc pewnie się nudzisz."



A Wy drogie mamy leżycie i pachniecie? 




15 komentarzy :

  1. Niestety, kiedy jestem w domu na leżenie nie ma czasu. A nie, przepraszam jest, kiedy bawimy się w królewny i mi uda się zostać tą śpiącą, niestety częściej jestem Kopciuszkiem, który prasuje ubrania i gotuje obiady;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od najbliższej osoby usłyszałam że jestem pasożyt, leń, nierób, że wszystko i tak on robi lepiej, a jeszcze wszyscy się muszą za mnie wstydzić. To mnie zmieniło. Zamknęło w sobie jeszcze bardziej i wycofało z życia. Co do wpisu bardzo fajnie napisany :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No i w końcu cała prawda o leniwych mamach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Motywujące, może za jakiś czas też uda mi się tak pięknie wszystko ogarnąć i zorganizować? Tymczasem pranie czeka na wypracowanie a podłogi nie chcą się same umyć - my tymczasem tulamy, śpiewamy i karmimy się na zmianę lub jednocześnie. Nauczyłam się za to gotować, zamiatac i ścielac łóżko jedną ręką!

    OdpowiedzUsuń
  5. Najgorsze są te "przytyki" innych i brak zrozumienia i docenienia z ich strony.

    OdpowiedzUsuń
  6. I co kłamiesz. Filip w sklepie niechce żebyś kupiła mu wszystko. On chce tylko "jajo, miśka, pić, lizaka, pączka" :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie to podliczyłaś :) Etatów i zawodów te mamy domowe mają jednak sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. SUPER WPIS ! zapraszamy do nas na: fairydoorandmooore.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie się czytało! Kolejna mama, co nie leży i nie pachnie, która pokazała, że nie ma na to czasu. Oby więcej takich akcji! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy tekst i bardzo prawdziwy :) Ja mam dwójkę dziewczyn, które również lubią pospać, ale gdy się obudzą.... :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też mam pomoc przy sprzątaniu i też jakoś dziwnie wszystko trwa 2 razy dłużej :) Ale ja tam wolę dłużej, a razem :) Dobrze że my - mamy umiemy tak wiele rzeczy jednocześnie robić, bo inaczej w ogóle chyba spać bysmy nie chodziły! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Heh.. każda mama Cie zrozumie ;)Ja drogę do szkoły ze starszym i do przedszkola z młodszą (i z powrotem) pokonuję w takim tempie, że właściwie kilka godzin spaceru przy tym zaliczam;)

    OdpowiedzUsuń