3 mity na temat Pierwszej komunii świętej- organizacja, przeżycia i prezenty.

Udostępnij ten post

Już niedługo maj a razem z nim sezon komunijny. Fraza sezon komunijny brzmi okropnie prawda? Niestety często ten ważny w życiu wierzącego dziecka okres jest sprowadzany właśnie do kategorii sezonu. Dlaczego tak się dzieje?

Wszystko zazwyczaj zgania się na czasy, w których żyjemy. Fakt! Czasy się zmieniają a my wciąż idziemy do przodu. Razem z nami idzie technologia, medycyna i postrzeganie pewnych spraw. Nie da się zatrzymać tradycji i ideologii, gdy wszystko wokół wygląda inaczej niż 5, 10 czy 20 lat temu.

Tak samo stało się z postrzeganiem komunii świętej. Teraz mówiąc 'Komunia Święta' przed oczami mamy obraz mnóstwa prezentów, wypchanych gotówką kopert, zamawianie sali, fryzjera i kosmetyczki. Bardzo mało mówi się aspektach wiary podczas przygotowań.

Wiecie jakie są 3 mity na temat Pierwszej komunii świętej? Dla mnie najgorsze są te:


1. Dzieci podczas Pierwszej komunii świętej myślą tylko o prezentach.


To nie dzieci o nich myślą. To rodzice, chrzestni i zaproszeni goście. Już w kwietniu socjal media i fora internetowe aż huczą od pytań typu: "Ile dać na komunię?", "Ile teraz w kopertę daje chrzestna?", "Co kupić na komunię jeżeli dziecko ma już tablet, smartphone...?"

Odpowiedź jest prosta. Bez miliona nawet się nie wybieraj. Chyba, że w prezencie kupisz jacht lub wyspę. Oczywiście żartuję. Kto pamięta czasy, gdy w prezencie komunijnym dawano rower górski, złoty łańcuszek i zegarek? Ja doskonale. Dzieciaki nawet nie miały pojęcia o tym, że w domu czekają na nie prezenty. Teraz wiedzą, ponieważ to dorośli stworzyli jakieś dziwne wyścigi pod hasłem "Kto da więcej".

Mit pierwszy obalony: To dorośli myślą o prezentach.


2. Przyjęcie komunijne musi być zorganizowane w restauracji.


Przyznam się Wam do czegoś. Nie lubię imprez w restauracjach i to nie dlatego, że zawsze się pobrudzę a dlatego, że wydają mi się sztywne. Dużo bardziej cenię sobie uroczystości w domowych warunkach, w ogródkach i na działkach. Komunia to nie wesele lub bal karnawałowy. Istnieje też złudne przekonanie, że jeżeli organizujesz komunię w domu to bardzo się napracujesz i cały dzień spędzisz w kuchni. Nic bardziej mylnego. Wszystko możesz zaplanować przed i zamówić catering do domu. Całe menu na komunię w domu włącznie z obiadem, deserem i przystawkami można wybrać samemu.

Menu na komunię w domu.Ile kosztuje przyjęcie na 10 osób? 

Jak widać można sporo zaoszczędzić unikając restauracji i przenosząc uroczysty obiad w domowe warunki. Jak dla mnie pomysł idealny!

3. "Dzieci i tak nie wiedzą po co jest ta cała komunia."


Tego sformułowania nie lubię najbardziej. Dzieci są bardzo mądre i w kilka chwil pojmują rzeczy, które dla nas wydają się dziwne, trudne lub skomplikowane. Dziecko wychowywane w wierze, uczęszczające na lekcje religii i do kościoła doskonale pojmie istotę i powagę sakramentu, który ma przyjąć. Wszystkie przygotowania, spowiedź święta, nauka pieśni i wierszyków... Czasy się zmieniły ale dzieci nadal mają uczucia.


Jak Waszym zdaniem zmieniło się podejście ludzi do tematu komunii? Jak zmieniło się Wasze podejście?




15 komentarzy :

  1. ja tam miałam w domu przyjęcie na ok 12 osób
    skromnie mama mi wszystko zrobiła,prezentów jakiś cudnych nie miałam a i tak byłam szczęśliwa

    A dzisiaj co do komuni to zostawię to bez kometna..Ludzie tak wymyślają konkurują ze sobą że to chore jest

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci są baaardzo świadome prezentów i tego co chcą... moim zdaniem przynajmniej większość ma swoje wymagania. Niestety, ale miałam okazję bywać na komunii i to dziecko mówiło na co zbiera pieniądze, albo co chce dostać. To było zawsze, przynajmniej za moich czasów już się pojawiło - taki wyścig i to także wśród dzieci - co kto dostał, kto ma lepszy rower a kto bardziej wypasiony zegarek. Teraz tylko poszło to w inne kategorie prezentów i inne kwoty pieniędzy...

    OdpowiedzUsuń
  3. Sorry, ale za czasów rowerów i zegarków dzieci też wiedziały, że będą spe foty i czekały ma. To. Dlaczego pamiętasz zegarek i łańcuszek w ramach prezentu? Bo komórek nie było, tak samo laptopów i tabletów, a stacjonarny komputer był nieosiągalnym finansowo marzeniem. Gdyby to sprzęty wtedy były, to mogę się0założyć, że aż były prezentami na komunie. Wcale wtedy nie były lepsze czasy, po prostu prezenty inne, ale tak samo mające status drogich i odpowiednio robiących wrażenie.
    i to prawda prezenty wychodzą od dorosłych, chociaż śmiem twierdzić, że od dawna dzieci o nich wiedzą i to bez pomocy dorosłych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Komunia to temat rzeka. Mi się wydaje, że to kwestia mentalności i perspektywy. To rodzic w dużym stopniu determinuje spojrzenie dziecka na ten dzień i on rozkłada akcenty. Prezenty są fajne i nie widzę powodu, żeby odmawiać ich dziecku, skoro taka jest tradycja, ale trzeba znać umiar i przekazać swoje wyobrażenie gościom, jeśli istnieje ryzyko, że poniesie ich fantazja. Nie zgodzę się, że to problem tylko naszych czasów, bo już te dwadzieścia lat temu, kiedy ja szłam do komunii, niektórzy dostawali szajby na punkcie prezentów, lokalu, sukienki itd.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzieci myślą o prezentach bo o niczym innym się nie mówi. W tym roku idę na komunię. Podpytuję młodego zupełnie spontanicznie, bez podtekstów czy chciałby mieć zegarek. Spojrzał na mnie jakbym z konia spadła. X lat temu byłam rozczarowana, że zegarka nie dostałam, ale cieszyłam się, że będę mogła wreszcie przystępować do komunii. Teraz wszystko zmierza nie w tym kierunku. Lokal? Bez sensu. W jednej sali trzy komunię, poprzegradzane kotarami, biegające dzieci i chaos - nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam w tym roku komunię. Syn chyba nie rozumie czemu ma dostać prezent. Dla niego liczy się duchowość. Ja sama mocno przeżyłam duchowo komunię i bardzo się z tego cieszę. Prezenty? Połowy i tak się nie pamięta, a pieniądze się rozeszły.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezwykle ważny i trudny temat, jak dla mnie. Wydaje mi się że i dzieci i chrzestni i rodzice myślą w podobnym stopniu o prezentach. Czasy są teraz inne i dzieci oczekują coraz to "lepszych" , rodzice " bardziej kosztownych " prezentów. Niestety w wielu przypadkach konsumpcjonizm wygrywa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mity, w maju idą moje wnuki do komunii i widać jak przezywają, a przyjęcie mają w restauracji dlatego, że dopiero na zimę będą mieli swoje lokum:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja Dusia w tym roku idzie do Komunii... Czy myśli tylko o prezentach? Nie, ale nie ma co ukrywać że to również zaprząta jej główkę ;-). A przyjęcie... Robimy małe, na 16 osób: chrzestni, dziadkowie i 2 wujków. Jednak po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw wybraliśmy opcje w restauracji.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dlatego do komunii powinny chodzić dzieci tylko z rodzin naprawdę wierzących i przestrzegających zasad KK, a nie wszystkie, bo tak wypada.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pisałam bardzo podobnie :) http://rozkminytiny.pl/hipokryzja-komunijna/ Też bawi mnie stwierdzenie, że 8-9 letnie dziecko nie jest w stanie pojąć, po co w ogóle ta komunia. Tak duże dziecko nie dość, że jest w stanie zrozumieć to bardzo dobrze (bez hipokryzji, jaką przejawiają niektórzy rodzice), to jeszcze potrafi to przeżyć i bez prezentów, a przynajmniej nie one są najważniejsze. Aż szkoda, że dorośli czasem tego nie potrafią.

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem to my-dorośli nakręcamy tą chorą spiralę szastania kasą w czasie komunii. Gdzieś, kiedyś w naszym kraju pojawiła się jedna rodzina, która wyszła z założenia "zastaw się, a pokaż się" i zaczęły się prezenty "tysiak do koperty", "działka budowlana dla małego komunisty", "Quad", "najnowszy srajfon". A potem cała reszta zaczęła ich naśladować i tak się rozprzestrzenia ta przeklęta epidemia robienia z komunii cyrku na kółkach. Nas czeka to za rok...już się boję, co też ludzie będą wymyślać i wygadywać.

    OdpowiedzUsuń
  13. W ubiegłym roku mój najstarszy synio miał pierwszą komunię św. I od samego początku mówiłam i jemu i gościom zaproszonym, że nie prezenty tu są najważniejsze! Kiedy ktoś z gości zapytał mnie ile ja uważam, ze oni powinni włożyć do koperty? Odpowiadałam że jak przyjadą bez koperty to też będzie super! A jak się upierali: no nie gadaj bzdur! Ile mamy włożyć do koperty? To odpowiadałam że 50zł lub 100zł wystarczy! To jest komunia a nie wesele! Sama wybieram się niedługo na wesele. Rozmawiałam o kasie z kuzynką która też jedzie na to samo wesele. Kiedy spytałam ją ile planują włożyć do koperty, to odpowiedziała, że myślała tak 200-300 zł. Bo ja myślałam tak z 500zł. Na co ona do mnie powiedziała - no chyba ciut za dużo chcesz włożyć do tej koperty! Już dalej nie ciągnęłam z nią rozmowy. Ale po pierwsze uważam, że każdy daje ile może i na ile go akurat stać! A po drugie wiem, że jak owa kuzynka jechała na komunię kogoś z rodziny, to włożyli do koperty 300zł. Czyli dziecku dali tyle samo co tutaj parze na ślub chcą dać. Hmmmm.... Dziwne to się wszystko zrobiło!

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja miałam przyjęcie w domu, z rowera cieszyłam się taaak bardzo. Teraz? Tablety, laptopy i konsole, o quadach nie wspomnę :/

    OdpowiedzUsuń