Szanowna Nauczycielko mojego dziecka...

Udostępnij ten post


Chociaż mój syn będzie miał dopiero trzy lata to zastanawialiśmy się nad zapisaniem go do przedszkola. Z wielu względów postanowiliśmy jednak, że zostanie ten rok jeszcze w domu. Jedna z mam podesłała mi swój list,  który napisała z myślą, że i tak nigdy go nie wyśle. Teraz powiedziała, że chętnie pokaże go innym. Przeczytajcie:


" Szanowna Nauczycielko mojego dziecka,

Piszę ten list i tak naprawdę nie wiem od czego zacząć. Więc jak to zazwyczaj w listach bywa zacznę od samego początku. ..

Mam dziecko. Kocham je bezgranicznie i chcę dla niego jak najlepiej. Przyszła jednak pora, że musi rozpocząć swoją wędrówkę w placówce szkolnej. Powiesz mi, że ty też chcesz dla niego dobrze. Jednak czy dla nas "dobrze" oznacza to samo? Pewnie nie do końca. Przejdę więc do konkretów żebyś zrozumiała po co jest ten list.

Nie jestem matką histeryczką co to biega za dzieckiem krok w krok. Nie jestem też matką, która przez cały dzień puszcza dziecko "samopas". Jestem matką, która stara się spędzać z dzieckiem jak najwięcej czasu. Matką, która chce pokazać mu otaczający je świat i nauczyć istniejących w nim reguł. Moje dziecko jeszcze nie zawsze rozumie wszystkie reguły i bywają momenty, że nie potrafi im sprostać. Nie jest aniołkiem, nie jest prymusem i nie we wszystkim jest samodzielny. Jest jednak wspaniały. To mój największy skarb, który mam przekazać teraz Tobie...

Tylko, że sama ta myśl napawa mnie ogromnym lękiem. Wiesz dlaczego? Nie dlatego, że histeryzuję na myśl o rozstaniu z dzieckiem na kilka godzin dziennie. Dlatego, że nie chcę aby ktoś oceniał go według własnych upodobań i sympatii.

Szanowna Nauczycielko! Odpowiedz mi proszę na kilka pytań, które dręczą moje skołatane matczyne serce:

- Dlaczego w dzisiejszych czasach wszystkie dzieci, które sprawiają chociaż odrobinę problemów wychowawczych od razu chcecie diagnozować pod kątem tysiąca chorób?

- Dlaczego skupiacie się głównie na wadach dzieci i nie doceniacie ich zalet?

- Dlaczego na różnych forach/ stronach wyciągacie prywatne problemy swoich podopiecznych?

Tych pytań jest znacznie więcej i myślę, że każdy rodzic znalazłby przynajmniej kilka, na które chętnie poznały odpowiedź.

Odnoszę ogromne wrażenie, że w dzisiejszych czasach nauczyciel to taka sfrustrowana osoba, która za wszystko próbuje obwiniać rodzica. Co chwilę na różnych stronach pojawiają się wywody i żale, że bezczelna matka śmiała prosić o zrobienie drobnej rzeczy przy dziecku (Tak wiem, że masz ich 25 na sali i nie możesz być niańką dla każdego). Jednak przypomnienie o toalecie, odpięcie guzika albo ściągnięcie spinek do leżakowania nie jest tak frustrującą czynnością żeby zaraz obrażać matki na forum publicznym.  Często można usłyszeć lub przeczytać jak nauczycielki śmieją się z matek, które każdego dnia pytają czy jej dziecko zjadło obiad, ubrało czapkę na dwór lub spało na leżakach. To na serio jest takie frustrujące, że aż trzeba dawać uszczypliwe komentarze? A gdyby taka matka odbierała dziecko bez słowa? Też byś znalazła problem prawda? No a co z różnymi czynnościami? Dziecko nie ubiera samo butów, źle trzyma kredkę, nie wykonuje poprawnie zadania, nie wycina sprawnie, powoli biega... Zaraz snujesz wizję rodziny, która nic nie robi z dzieckiem i tylko każdego dnia wypycha do przedszkola. Nie wycina? Za to zobacz jak pięknie maluje farbami! Nie chce liczyć? Posłuchaj jak doskonale zapamiętuje wierszyki. Zamiast szukać dziury w całym spróbuj mu pomóc.

Wiem, że to nie placówka jest od wychowywania. Jednak pewne braki powinna próbować chociaż wyrównać. Przecież właśnie w szkole dziecko spędza większość swojego życia.

Szanowna Nauczycielko mojego dziecka. Przestań być taka sfrustrowana, bo to właśnie przez Twoje zachowania inni nauczyciele dostają łatkę tych wypalonych zawodowo, wrednych i nieprzyjemnych. Przecież Nauczyciel to taki piękny zawód.

Szanowna Nauczycielko mojego dziecka, życzę Ci:

- Abyś każdego dnia przychodziła do pracy z uśmiechem.

- Abyś potrafiła dostrzegać więcej pozytywnych rzeczy.

- Abyś z koleżankami po fachu rozmawiała wyłącznie o kreatywnych pomysłach na zabawy.

- Abyś miała jak najlepsze relacje z rodzicami swoich podopiecznych.

- Abyś nigdy nie musiała się irytować.

Szanowna Nauczycielko mojego dziecka...

Życzę Ci miłego dnia:

Mama Twojego ucznia."

Chciałabym powiedzieć, że się z nią nie do końca zgadzam. Tylko, że każdy kij ma dwa końce. Z przykrością zauważam, że od dłuższego czasu relacje rodzic-nauczyciel przypominają dziwną wojnę. Najgorsze bitwy mają miejsce w przedszkolach i żłobkach. Zarówno nauczyciel jak i rodzic zarzucają sobie mnóstwo rzeczy. Przepychają się nawzajem zrzucając na siebie odpowiedzialność za naukę i wychowanie. Czy placówka nie jest od wychowywania? Jasne, że jest. Przecież to w niej dziecko spędza pół dnia. Nigdy natomiast nie jest tak, że w pełni odpowiada za nie. Powinno być tak, że zarówno rodzic jak i nauczyciel powinni zmierzać w tę samą stronę. Nigdy w przeciwne.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Jak odniesiecie się do tej sytuacji? 

15 komentarzy :

  1. Ja staram się być życzliwa, ale czasem po prostu się nie da i nieogarnięcie nauczycielek doprowadza mnie do szału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak, nigdy raczej nie miałam większych problemów z komunikacją czy to w szkole czy przedszkolu. Oczywiście, zdarza się, że coś mi się nie podoba, ale nie są to na tyle istotne sprawy żeby się nad tym jakoś rozwodzić. W zasadzie raz całkiem niedawno był dość poważny problem, ale z pomocą i wsparciem wychowawcy klasy udało się go rozwikłać. Moje dzieci mają szczęście bo trafiają na świetnych nauczycieli. Syn w przedszkolu ma anioła nie nauczycielkę.
    Szczerze jednak mówiąc wkurza mnie gdy nauczyciele non stop narzekają. Owszem każdy ma słabszy dzień, każdy trochę idealizuje swój zawód zanim w niego 'wdepnie', ale na miłość Boską akurat takie zawody jak nauczyciel, pielęgniarka, policjant to zawody, o których dużo mówi się na forum publicznym więc widziały gały co brały. Tak jak napisałaś każdy kij ma dwa końce. Ja na nauczyciela się nie nadaję więc wybrałam inne studia.

    OdpowiedzUsuń
  3. cóż, smutne ale prawdziwe...szara rzeczywistość....moje dziecko po trzech latach uczęszczania do tego samego przedszkola - mając te same panie stresuje się gdy ma coś przekazać panią np. chusteczki hig....twierdzi, ze Pani go nie lubi :/ szok...przykre ale wiem że tematu nie ma co ruszać w przedszkolu bo już kilka razy próbowaliśmy bezskutecznie....teraz stawiam na długie rozmowy w domu i na tłumaczeniu, że ludzie są różni i niestety spotka jeszcze wiele takich niemiłych :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny list piękny wpis ja mam przedszkolanke skarb i doceniam jej wielkie zangarzowanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja sama jestem nauczycielem w przedszkolu i wiem, że są o nas różne opinie. Niestety zazwyczaj złe. Dlatego nie będę się bronić, oskarżać rodziców bo nie w tym rzecz. Uwielbiam dzieci, uwielbiam rozmawiać z rodzicami i mam jedną podstawową zasadę ! TRAKTUJĘ MOICH WYCHOWANKÓW W TAKI SPOSÓB JAK CHCIALABYM ABY TRAKTOWANO MOJE DZIECKO! Drodzy rodzice nie wszystkie nauczycielki są złe. Pracuje także dużo osób z pasją chociaż niestety o tym się mało mówi a szkoda :( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego nauczyciela jak Ty chciałabym dla mojego dziecka.

      Nie chodzi o to żeby "cackać" się nad dzieckiem ale właśnie o to żeby w odpowiednim momencie nagrodzić lub ukarać.

      Niestety dużo nauczycielek nie lubi swojej pracy i mówi o tym głośno. Stale narzekają, że mają zbyt dużo obowiązków, że wszyscy są przeciwko... A wystarczy być bardziej pozytywnie nastawionym i już jest o wiele milej.

      Usuń
  6. Pracowałam w przedszkolu 36 lat. Nigdy nie narzekałam na rodziców, wielu z nich było cudownych, chętnych do współpracy, wspólnych z dziećmi zabaw, wyjazdów. A dzieci? Jak to dzieci każde było na swój sposób wspaniałe i u każdego można było zauważyć jakąś ciekawą cechę, talent, czasem do rozrabiania, czasem malowania czy śpiewania.
    Cóż chciałabym jeszcze dodać, że kiedy pracowałam z najmłodszą grupą i po raz pierwszy spotykałam się z rodzicami to prosiłam ich o szczerość oraz wypełnienie ankiety "Moje dziecko.....", z której dowiadywałam się o dziecku między innymi: jak zwracają się do niego rodzice, jakie potrawy lubi jeść najbardziej, czego nie lubi, jakie zabawy preferuje i wiele innych rzeczy, które ułatwiały mi kontakt z moimi maluszkami.
    A nauczyciele są różni tak jak różni są lekarze, sprzedawcy, jak różni są po prostu ludzie

    OdpowiedzUsuń
  7. Jurek jest trudny. Właśnie jestem na etapie diagnozy, bo sami uważa że jest problem, a psycholog uważa że nie ma. Po prostu Jurek to indywidualność. Ciężko mu być w grupie, a panie zamiast pomoc, zainteresować go, przekonać do zadań wola dać mu plasteliny, albo kredki, bo wtedy mają go z głowy, a efekt taki, że Jurek zamiast uczyć się żyć w grupie bawi się sam przy stole. Mam z tym problem, bo nie chce zbyt ostro do tego podchodzić, jednocześnie boli mnie spychanie mojego dziecka na bok, by nie przeszkadzało. Nie wiem, jak dotknąć temat, by było dobrze.
    Może jak w każdym zawodzie, nie każdy się nadaje, by pracować z dziećmi. I czasami lepiej zmienić zawód

    OdpowiedzUsuń
  8. Jurek jest trudny. Właśnie jestem na etapie diagnozy, bo sami uważa że jest problem, a psycholog uważa że nie ma. Po prostu Jurek to indywidualność. Ciężko mu być w grupie, a panie zamiast pomoc, zainteresować go, przekonać do zadań wola dać mu plasteliny, albo kredki, bo wtedy mają go z głowy, a efekt taki, że Jurek zamiast uczyć się żyć w grupie bawi się sam przy stole. Mam z tym problem, bo nie chce zbyt ostro do tego podchodzić, jednocześnie boli mnie spychanie mojego dziecka na bok, by nie przeszkadzało. Nie wiem, jak dotknąć temat, by było dobrze.
    Może jak w każdym zawodzie, nie każdy się nadaje, by pracować z dziećmi. I czasami lepiej zmienić zawód

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z drugiej strony, ile jest pań na grupie? Jeśli tylko jedna, to czasami trudno zająć się odpowiednio tym jednym dzieckiem, gdy w kolejce jest dwudziestka innych.

      Usuń
  9. Nauczyciel jest pięknym zawodem. Faktycznie są Ci, którzy robią to z miłości i z powołania, i są ci, którzy nic innego nie wymyślili dla swojego dalszego życia. Ale zauważmy że są też różni rodzice. Z jednej strony Ci, którzy potrafią zrozumieć pewne sprawy i chętnie współpracują, bo mają tak sam cel jak nauczyciele, a z drugiej strony rodzice, którym nigdy nic nie pasuje i potrafią skrzyczeć nową, młodą nauczycielkę za coś, nie pytając jej nawet co ona ma do powiedzenia. To nie zawody, ale ludzie są różni. W każdym zawodzie, gdzie współpracuje się z drugim człowiekiem powinno się być takim, jakim chce się być przez innych traktowanych.

    OdpowiedzUsuń
  10. I znów moja kochana poruszyłaś temat rzeka...Ale taka jest prawda ;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj ta mama ma mnóstwo racji! Dzisiaj jak tylko dziecko chocby jest bardziej rozgadane to już uchodzi za niegrzeczne! Tez to słyszałam od naszej nauczycielki :( Młoda czasem za dużo gada na lekcjach a nauczycielka już jej nawija, że ją zawiodła!

    OdpowiedzUsuń
  12. W ubiegłym roku mój junior miał panie przedszkolanki idealne. W tym roku niestety pozostawia to wiele do życzenia.

    OdpowiedzUsuń