Swoje głupie przemyślenia o powiększaniu rodziny zachowaj dla siebie!

Udostępnij ten post

Zawsze mówiłam, że chcę mieć gromadkę dzieci. Śmiech rozbrzmiewający w całym domu, wspólne spacery, dzielenie razem trosk i sukcesów. Dom, w którym zawsze coś się dzieje. Gdy z mężem postanowiliśmy, że nadszedł ten czas los zagrał nam na nosie. Na całe szczęście po dłuższym czasie udało się i jest z nami nasz synek. 

Nie było łatwo. Ciąża zagrożona i zakończona przedwcześnie. Dużo przedwcześnie... W szpitalu spędziliśmy miesiąc, a w domu wcale nie było lepiej. Wizyty u miliony specjalistów, lekarz za lekarzem, badanie za badaniem, rehabilitacje. Jednak wspólnymi siłami udało się przezwyciężyć wszystkie troski i synek jest zdrowy, silny i w niczym nie odstaje o rówieśników. Droga, która przebyliśmy wspólnie sprawiła, że jesteśmy silni i jeszcze bardziej zżyci ze sobą.

Zdałoby się, że to najlepszy moment na poszerzenie rodziny. Jasne! Bardzo byśmy chcieli. Mimo tego co przytrafiło nam się wcześniej i strachu, że wszystko może się powtórzyć. Jenak los znów gra nam na nosie. Mija rok odkąd staramy się powiększyć rodzinę. Nie będę tu wywlekać tematu lekarzy, chorób i problemów. To nie miejsce i nie czas. Jednym udaje się zajść w ciąże już w pierwszym cyklu starań, innym po dwóch latach, kolejnym po 12 latach, a jeszcze innym nigdy. Wszyscy jednak zderzą się prędzej czy później z tekstami, które sprawią, że pęknie im serce lub doprowadzą ich do furii. Ja cały czas się z takimi zderzam. Jakich nie lubię najbardziej?

"Nie przejmuj się. Przecież masz już jedno dziecko."


Tak, mam i kocham bardzo mocno. Chciałabym jednak żeby poznało więź rodzeństwa, żeby nauczyło się prawdziwej przyjaźni (dla mnie nie ma większej niż ta pomiędzy rodzeństwem), żeby miało na kogo liczyć, gdy zabraknie nas. Wiem, że są znajomi i rodzina- jednak nic nie zastąpi dziecku rodzeństwa. Posiadanie kolejnego dziecka to nie jest jakaś głupia zachcianka czy kaprys.

"Zawsze możesz sobie adoptować."


Nie cierpię tego tekstu. Nie dlatego, że jestem przeciwna. Wręcz przeciwnie. Jestem na tak! Znam kilka wspaniałych rodzin adopcyjnych i bardzo je podziwiam. Jednak dla mnie adopcja to nie jest pójście do "sklepu z dziećmi" i wybranie sobie idealnego "towaru". Ten teks jak dla mnie dużo ujmuje adopcji. To jest poważna sprawa i nie każdy jest gotowy na taki krok.

"Kiedy ROBICIE następne?"


Robiliśmy we wtorek, wczoraj i w piątek. Serio? Nie ma innych określeń? Skoro koniecznie musisz to wiedzieć spytaj inaczej. Lepiej brzmi już: Planujecie powiększyć rodzinę?

"Jolka spod 3 ma już czwórkę. Kiepsko się staracie."


Zawsze, gdy to słyszę chce mi się płakać. Ja wiem, że jeżeli ktoś ma jedno dziecko to ciężko jest pojąć, że kolejnego nie może mieć lub zajście w ciąże jest utrudnione ale więcej taktu ludzie! Niektórzy naprawdę starają się o drugie dziecko latami i nie epatują tym na lewo i prawo. Chciałbyś mieć na czole napis "Mam Hashimoto" lub "Mam zespół policystycznych jajników"? Myślę, że nie.

"Teraz musi być dziewczynka."


Błagam! Serio myślisz, że tylko "parka" daje pełnię szczęścia? Brak słów...



Kochani bądźcie bardziej taktowni w takich kwestiach. Nigdy nie wiecie z kim rozmawiacie. Może akurat osoba ta stara się o dziecko od dawna i nic... Ja widząc dużą, szczęśliwą rodzinę czułam milion rzeczy. Począwszy od zazdrości, nienawiści i skończywszy na smutku, rozpaczy, radości, rozczuleniu. 

12 komentarzy :

  1. Doskonale Cię rozumiem. Ja pierwszą ciążę straciłam, nie udało się. Kiedy słyszałam teksty typu - mąż musi iść na naukę do mojego jak się dziecko robi. Bolało, sztylet wbijał się w serce. Czasem ludzie nie myślą co mówią a potrafią naprawdę zranić drugą osobę.
    Wierzę że będzie dobrze, też chce mieć jeszcze drugie dziecko. Ale nie planuje, wiem że los potrafi z nas zadrwić.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo często ludzie mówią takie słowa bez zastanowienia, wiem bo sama przez to przechodziłam. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie byłam w takiej sytuacji ale wiem jak ludzie ranią i gadają co im ślina na język przyniesie. wiem jak to jest chcieć dziecko a nie móc go mieć co prawda u nas jest to w trochę innym stylu. Widzę wózki płaczę, zaciskam zęby, kupuje potajemnie dziecięce drobiazgi. Wewnątrz mnie wykręca ale muszę czekać. Mąż podjął decyzję że nas nie stać na drugie dziecko i mam czekać do 2019 r z ciążą. Pierwsze ma już 6 lat. Najpierw było za małe na rodzeństwo a potem temat ucichł na długie lata. Przepraszam, że się tak rozpisałam. Trzymam kciuki. Ponoć najlepsza metoda to przestać się starać i myśleć o tym.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki. Przechodziłam przez to do czasu aż nie przeszłam załamania nerwowego

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten tekst z dziewczynką znam na pamięć. Mam wrażenie, że nadal istnieją ludzie, którzy nie wierzą w to, że ja naprawdę nigdy nie marzyłam o córce.
    Z zajściem w ciążę nie miałam problemów, ale do dziś wkurza mnie niemiłosiernie jak ktoś mi mówi: macie dwójkę to wam wystarczy. I choć rzeczywiście nie planuję więcej dzieci to na miłość Boską to ja będę decydować o tym czy chcę mieć dwoje, troje czy pięcioro dzieci, a nie ktoś postronny będzie mi mówił czy mi już wystarczy.

    OdpowiedzUsuń
  6. I ja słyszę takie pytania. Denerwuje mnie to. Będzie drugie, jak będzie na to odpowiedni czas. A może i nie będzie - tego nie wie nikt, bo może się nie uda. Każdy taki ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierzę, że takie teksty mogą bardzo ranić!

    OdpowiedzUsuń
  8. Życze Wam szczęścia ! I zdrowia :*

    Teskty faktycznie są słabe wiem po sobie...ja mam 27 lat i nie mam dzieci i w kółko słysze : lata Ci lecą kiedy dziecko ? albo : no już rok po ślubie a Wy dalej bez dzieci ;/

    Także wiem co czujesz !

    Buziaki ! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w ogóle mam tak, że unikam ludzi, bo... nie lubię słuchać bzdur. Większość napotykanych na ulicy "znajomych" osób rozsiewa plotki i papla w sposób, który mnie irytuje. Doszłam w końcu do wniosku, że lepiej chadzać mało uczęszczanymi drogami i omijać, kogo się da... ;) Sama nie miałam problemów z zajściem w ciążę, choć za to ciąża jest dla mnie procesem potwornie męczącym z racji silnych dolegliwości (całodobowe silne mdłości i częste wymioty do samego porodu, bezsenność, bóle głowy, problemy ze stawami i inne takie...). Ale moja przyjaciółka i moja siostra mają problemy z zajściem w ciążę i bardzo im współczuję. Czuję się przy tym kompletnie bezradna, bo przecież nie mogę zrobić nic, by im pomóc. Siostra stara się ponad 1,5 roku i nic, przyjaciółka już od kilku lat. Wiem, że przez lata musiały się nasłuchać sporej ilości głupich i przykrych rzeczy. Ja sama starałam się o pierwsze dziecko, mając 29 lat. Może odłożyłabym to jeszcze trochę, bo mi się nie śpieszyło, ale wciąż słyszałam, że "Jestem już starą babą i pewnie nie uda mi się zajść w ciążę, więc muszę się starać jak najszybciej". Okazało się to bzdurą, ale słuchałam takiego paplania miesiącami i miałam go coraz bardziej dość. Myślę, że każdy się w swoim życiu jakichś głupot od ludzi nasłuchał. To okropne, że ludzie wolą paplać głupoty, niż trzymać język za zębami, by nie palnąć czegoś głupiego czy krzywdzącego...

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam doskonale te teksty....najbardziej wkurza mnie jeden: "ciesz się, że masz jedno, inni nie mają wcale!" :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Enroll in IdentityForce's free trial with and protect your identity.

    OdpowiedzUsuń
  12. Najgorsze jak ludzie się wtrącają w cudze sprawy. A w kwestii posiadania lub nie posiadania dzieci jest to nagminne...

    OdpowiedzUsuń