(Nie) Każda matka wie co najlepsze dla jej dziecka!

Udostępnij ten post

Jesteś stuknięta jeżeli rozszerzasz dietę dziecka w czwartym miesiącu... To Ty jesteś walnięta, bo głodzisz dziecko aż do szóstego... Na jakiejś grupie rozpoczyna się gorąca dyskusja. Zza wirtualnych rogów pojawiają się dwa gangi. Jedni oczywiście za, drudzy przeciw. Gdzieniegdzie można dostrzec kilka głosów rozsądku krzyczących: Dajcie spokój, bo przecież każda matka wie co najlepsze dla jej dziecka!

Tylko czy aby na pewno są to głosy rozsądku? Nie wydaje mi się. Raczej są to jednostki unikające kłótni i próbujące w jakiś sposób załagodzić napiętą i frustrującą atmosferę. Nie chodzi tu tylko o kwestię rozszerzania diety czy sposobu karmienia noworodka. Tematów wywołujących burzę jest mnóstwo począwszy od diety, szczepionek, pieluszek, zabawek a skończywszy na noszeniu, usypianiu i chodzikach. Najłagodniejsze komentarze w tej burzy to właśnie wspomniane wyżej głosy rozsądku:


Każda matka wie co najlepsze dla jej dziecka.


Jak dla mnie to bzdura! Chociaż przyznaję, że sama do niedawna też tak myślałam i mówiłam. Irytowały mnie te dwa obozy przekrzykujące się i zmuszające do zaakceptowania swojej racji. Teraz jest zupełnie odwrotnie. Zaczynają mnie irytować teksty typu: "Każda matka wie lepiej co najlepsze dla jej dziecka", "Niech każda z nas decyduje sama co robi ze swoim dzieckiem". Nie! Nie! Nie! Czy kobieta porzucająca swoje nowo narodzone dziecko na śmietniku wie co dla niego najlepsze?  Czy matka zostawiająca dziecko na basenie bez opieki i idąca do sauny wie co dla niego najlepsze? Czy kobieta, która zostawia dziecko pod monopolowym i znika robi to dla jego dobra? Czy kobieta, która dostrzega po godzinie, że jej dziecko bawiące się na brzegu morza gdzieś zniknęło jest odpowiedzialna? Wybaczcie mi ale powtórzę to jeszcze setki razy. Niestety nie każda matka wie co najlepsze dla jej dziecka. Gdyby wszystkie wiedziały to na cmentarzach nie byłoby tylu maleńkich grobów, nie byłoby opuszczonych dzieci, pobić i licznych tragedii. Wiem, że przytoczone wyżej przykłady są raczej z tej górnej półki okrucieństwa i nieodpowiedzialności. Te mniej drastyczne sytuacje także muszę przytoczyć. Co z rozszerzaniem diety, klapsami, chodzikami i masą innych rzeczy, które tak bardzo stresują matki? W tek kwestii też uważam, że:

Nie każda matka wie co dla jej dziecka najlepsze! 

Jak myślicie po co naukowcy i lekarze badają wpływ różnych czynników na zdrowie i życie dziecka? Raczej nie dla swojej zabawy i rozrywki. Robią to aby jak najmniej osób w przyszłości cierpiało na różne schorzenia, bóle, otyłość i masę innych chorób. Jak widzę dwumiesięcznego malucha w spacerówce, który przekrzywia się na bok ze względu na to, iż sam nie potrafi utrzymać swojego ciężaru w pionie to wszystko mnie boli. Jak widzę kobietę w ciąży z papierosem lub alkoholem to nie potrafię powstrzymać się od komentarza i mówię wprost co myślę. Jasne, że bywają różne przypadki i czasem bywa tak, że dietetyk z pediatrą zalecają wcześniejsze rozszerzenie diety. Zrozumiałym jest, że kobieta nie zawsze może karmić piersią i nie należy jej przez to szykanować. Jednak zawsze powinno się mówić o zaleceniach, najnowszych badaniach i skutkach złych nawyków dorosłych. Mi również zdarzyło się wsadzić dziecko do wisiadła. Ba! Zrobiłam to jakieś trzy razy zanim dowiedziałam się "CO" ja kupiłam. Przytrafiło mi się, że posadziłam Filipa, gdy on jeszcze samodzielnie nie siadał. Dzięki Ci kobieto, która uświadomiłaś mi dlaczego robię źle! Zrobiłam wiele błędów i pewnie popełnię ich jeszcze trochę. Dlatego bardzo cieszę się, że na różnych stronach, portalach i blogach pisze się o rzeczach, które niby są takie oczywiste a jednak niedostrzegane przez wiele kobiet.

Wszędzie to samo!


Fakt. Można by powiedzieć, że temat został już wyczerpany i wypadałoby odpuścić. przecież ileż można gadać o tym samym. To zaczyna się robić nudne. Tutaj przyznaję się, że również tak myślałam. Kolejny raz zmieniłam zdanie. O tym wszystkim trzeba mówić tyle razy ile nierozsądnych sytuacji będzie na tym świecie. Za każdym razem, gdy dziecku zostanie wymierzony klaps trzeba powtarzać o skutkach takiego traktowania. Przy każdym schabowym wciśniętym do ust miesięcznego dziecka należy mówić o problemach jakie może mieć w przyszłości. Dzieci rosną, rodzą się kolejne i następne, naukowcy znajdują nowe rozwiązania, wynajdują kolejne rzeczy... Czyli tematy są wiecznie żywe i należy o nich mówić stale. Zatem wybaczcie. Internecie trąb o tym, aż do porzygu!

A co z Twoim instynktem macierzyńskim?


Zostawianie dziecka żeby się wypłakało w samotności w łóżeczku... Dla mnie to trochę bestialskie zachowanie. Nosz kurde co Ty jesteś jaskiniowiec? A nie sorry! Jaskiniowiec z instynktem przetrwania tulił swoje dziecko żeby siedziało cicho, bo inaczej przyszedł taki tygrys szablo-zębny na śniadanko do ich jaskini. Instynkt to rzecz ważna. Jednak czasem warto skonsultować go z lekarzem, babcią lub inną mamą. Kurcze nawet z wujkiem google sobie skonsultuj. Tylko na miłość boską z rozsądkiem proszę! Zawsze pamiętaj o tym, że najwięcej prawdy powie Ci dobry lekarz, specjalista, psycholog, dietetyk. Przecież nie kupił tego dyplomu za 2,50 zł w sklepie z wielkim owadem w logo. Instynkt to pomocny jest w znalezieniu przyczyny dlaczego dziecko płacze, w szukaniu zagrożeń, niebezpiecznych sytuacji ale jeżeli chodzi o zdrowie dziecka to myślę, że lepiej zaufać komuś bardziej doświadczonemu z dyplomem.

Nie chcę nikogo osądzać. Sama przecież nie jestem matką idealną. Przyznałam się Wam wyżej, że popełniłam wiele błędów i jeszcze wiele pewnie przede mną. Napisałam także, że jestem wdzięczna wszystkim tym, którzy uświadomili mnie, że nie wszystko co robię jest odpowiednie dla dziecka. Moje wisiadło nadal leży sobie w szafie (użyte kilka razy) i choć mogłabym je sprzedać to nie chcę szkodzić jakiemuś dziecku.

Nie każda matka wie co najlepsze dla jej dziecka i właśnie dlatego należy uświadamiać i edukować., pomagać, naprowadzać i tłumaczyć. Dlatego cieszę się, że na świecie jest wielu specjalistów, do których można udać się po poradę i chociażby wyjaśnić, przeanalizować zasłyszane w internecie porady.

12 komentarzy :

  1. Trzeba warto słuchać intuicji, ale i bardziej doświadczonych od nas, znaleźć wyważony środek mądrości. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze staram się odrzucać w swoim życiu wszelkie ekstrema. :)

      Usuń
  2. Oj prawda... Niestety, wiele osób "mądruje" ale bez edukowania się, co przynosi tragiczne skutki... Opiera się na swoim "doświadczeniu" z dzieciństwa, które nie oszukujmy się - często było błędne, bo nasi rodzice jeszcze mniej interesowali się edukowaniem i zmianą swoich zachowań...

    OdpowiedzUsuń
  3. A co z pielęgniarkami wciskającymi sztuczne mleko wcześniakowi jednocześnie każąc matce odciągać swoje laktatorem zamiast przystawić dziecko. Co z pediatrami w szpitalu mówiącymi że kilkudniowy noworodek musi jeść co 3 godziny bo " brzuszek musi odpocząć" i wszyscy się głowią w domu czemu dziecko ciagle płacze (bo przecież lekarz miał rację) a ono jest głodne... Przykro mi ale nie zawsze można wierzyć specjalistom. Mogłabym wymieniać godzinami takie przykłady, które spotkały mnie i moje dziecko zanim posłuchałam swojej intuicji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie. Miałam podobnie. Dopiero kiedy przestałam ich wszystkich słuchać moje dziecko zaczęło przybierać, skończyły się problemy z brzuszkiem i kupkami. Dziecko zaczęło spokojnie spać i było pogodne w dzień. Niestety przez takich "specjalistów" przez ponad miesiąc moja córeczka cierpiała, bo podawali co chwila nowe leki, mleka modyfikowane itp żeby zaczęła przybierać i przestała płakać całe dnie i noce. A ona potrzebowała tylko cycka...

      Usuń
    2. Dlatego napisałam DOBRYM specjalistom. Ja również urodziłam wcześniaka. Mój syn prawie miesiąc leżał w inkubatorze. Również kazano mi odciągać mleko laktatorem ale zawsze karmiono go moim mleczkiem. Zawsze w lodówce był zapas mojego mleka i gdy się kończyło pielegniarki mnie informowały.Jeżeli chodzi o dietę dziecka to ja bym słuchała kompetentnej osoby czyli dietetyka, który zajmuje się rozszerzaniem diety. On zapewne będzie lepiej poinformowany niż pielęgniarka. Ja również nie przystawiałam długo syna ale to dlatego, że nie oddychał samodzielnie. Nie zawsze sam instynkt jest dobry. Czasem warto znaleźć środek.

      Usuń
  4. O widzisz i masz raję. Pewne tematy wyczuwamy u dziecka intuicyjnie. Ale pamiętajmy o tym że czasem czyniąc dobrze, możemy bardzo się pomylić.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, że nie każda matka wie, co jest najlepsze dla jej dziecka. Niestety część specjalistów też zatrzymała się kilka lat wstecz. Powiem szczerze, że biedna jest trochę ta matka pierworódka - tak wiele zależy od tego, na kogo trafi podczas tej pięknej, ale jakże trudnej drogi zwanej macierzyństwem ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo dobry wpis! Samej też zdarza mi się używać tego frazesu, ale następnym razem solidnie się nad tym zastanowię...

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację! Mało ludzi mysli w ten sposób,a sporo jest matek, które zdecydowanie nie potrafią zadbać o swoje dzieci :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejny mądry post ! Kochana TY powinnaś pozbierać te swoje mądre posty i wydać jakiś poradnik !

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam pojęcia o dietach dzieci, ale wydaje mi się, że to dobrze urozmaicać.

    OdpowiedzUsuń