Dlaczego warto ożywić swój salon?

Udostępnij ten post

Ostatnio nastała moda na minimalizm. Wszędzie mniej znaczy więcej. Powoli zaczynają nudzić mnie pomieszczenia gdzie nie ma koloru. Cztery białe ściany, tapczan i komoda- najlepiej też białe lub szare. Takie widoki mamy w magazynach, na Facebooku i Instagramie.


Ta zewsząd rzucająca się biel odrobinę kojarzy mi się z filmami o zakładach psychiatrycznych. Obawiam się, że na dłuższą metę nie umiałabym żyć w takim sterylnym i nienagannym miejscu. Bardzo lubię kolory i uważam, że bez nich świat byłby smutny. Oczywiście wszystko z umiarem. Nie oznacza to, że w sypialni namaluję sobie na ścianie kolorową tęczę a w kuchni położę płytki w stu kolorach. Staram się aby pomieszczenia, w których żyjemy były jasne i przejrzyste. Jednak zawsze dodaję elementy, które w jakiś sposób wnoszą kolory do naszej codzienności i nadają charakteru pomieszczeniom.

Jak ożywić swój salon aby czuć się w nim dobrze? Trzeba kierować się własnym instynktem i gustem. Na nic nam ślepe podążanie za modą jeżeli w naszym eleganckim salonie będziemy czuć się jak w muzeum lub na konferencji prasowej. To ma być nasze miejsce, które pozwoli na swobodne spędzanie czasu z najbliższymi a także pozwoli na chwilę odpoczynku.
Ja postawiłam na kilka dodatków, które bardzo przypadły mi do gustu.

1. Zdjęcia, ramki i kolaże.


Nic innego nie nada naszym wnętrzom lepszego ciepła i przyjaznej atmosfery jak nasze wspomnienia zamknięte w fotografiach. Przecież to namacalny dowód na piękne chwile, które udało nam się przeżyć razem. Za każdym razem, gdy spojrzymy w stronę ramki to wspomnienia powrócą i wywołają u nas wielki uśmiech. Przynajmniej tak jest ze mną ale ponoć jestem strasznie sentymentalna.

Na rynku istnieje wiele rozwiązań na dekoracje ze zdjęciami. Możemy zainwestować w fotoobraz, antyramę, ramki i mnóstwo innych rzeczy. Ja odkryłam coś nowego i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Moim odkryciem jest tablica korkowa z nadrukiem. Imitacja drewnianej ściany z kilkoma ramkami. Przyczepiłam do niej kilka naszych zdjęć. Fajne jest także to, że można co jakiś czas wymieniać zdjęcia czego z fotoobrazem raczej nie zrobimy tak szybko.


2. Przyjazny napis.


Obok bieli ostatnio "stoją" napisy na ścianach. To nic innego jak naklejka na ścianę, którą przyklejamy w wybranym miejscu. Długo zastanawiałam się jaki napis będzie idealny do mojego małego salonu. Wreszcie wybrałam:

"Kochaj
mnie dzisiaj
bardziej niż wczoraj
ale mniej niż jutro"

Napis zawisł blisko tablicy korkowej z naszymi zdjęciami. To taka motywacja i światełko nawet w najbardziej pochmurny dzień. Jedno spojrzenie i już wiem co w życiu jest najważniejsze.

Myślę, że warto zainwestować w taką formę motywacji. Można wybrać myśl dążeniu do celu, przyjaźni, ciężkiej pracy lub tysiące innych.


3. Odniesienie do marzeń.


Jakie jest Twoje marzenie? Może jakaś podróż, odwiedzenie jakiegoś miejsca, lot balonem? Spraw żeby w salonie stało coś co będzie Ci o tym przypominać. Ja postawiłam na piękny obraz z NY. Co prawda nie jest to moje marzenie tylko mojego męża ale... jednym z moich marzeń jest spełnienie jego marzenia. Teraz obraz dumnie wisi na ścianie i przypomina, że kiedyś uda nam się zrealizować ten cel.


Wszystkie dekoracje pochodzą ze strony www.bimago.pl

Jaką dekorację w swoim domu lubicie najbardziej?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz